• Menu

    Samolot F-35 – czy to będzie udany zakup?

    Ministerstwo Obrony Narodowej podejmuje działania w celu wyposażenia polskiego lotnictwa w 32 wielozadaniowe samoloty bojowe piątej generacji F-35 Lightning II.

    Cena jednej maszyny bez uzbrojenia i pomocy technicznej wynosi 89,2 mln dol. Będzie to zatem gigantyczne obciążenie dla budżetu MON rzędu 2,6 mld dol. Nic więc dziwnego, że toczą się ożywione dyskusje na temat celowości tak wielkiej inwestycji.

    F-35

    Niedawno podobną decyzję podjęła Belgia. Po doliczeniu kosztów obsługi technicznej oraz uzbrojenia cena jednej maszyny wyniosła 132,3 mld dol. Taką właśnie kwotę zapłaci prawdopodobnie Polska. Jednak, trzeba tu podkreślić, że Belgowie zdecydowali się na wybór F-35 między innymi ze względu na konkurencyjną cenę. Koszty unowocześnienia polskiego lotnictwa będą więc ogromne. Prawdopodobnie sfinansowane zostaną z osobnej puli, a nie ze środków resortu obrony.

    Przez lata polska armia była mocno niedofinansowana. Czasem mówi się, że składają się na nią wyspy nowoczesności w morzu zacofania. Poza kilkoma projektami większość sprzętu pamięta jeszcze czasy Układu Warszawskiego. Podobnie przedstawia się sytuacja polskiego lotnictwa. Obok w miarę nowoczesnych F-16 latają w nim maszyny konstrukcji radzieckiej MiG-29 i Su-22.

    Według ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka zakup F-35 „to będzie zmiana jakościowa, to jest sprzęt gwarantujący przewagę polskim siłom powietrznym” (cytat za MON).

    Jak natomiast powiedział dla TVN24 Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej w rządzie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego: „Mamienie opinii publicznej tym, że samolot F-35 kupiony za dziesiątki miliardów złotych za pięć, osiem czy dziesięć lat ma zapewniać Polsce bezpieczeństwo, jest po prostu nieuczciwe”. Obie strony dyskusji przekonują do swoich racji. Jakich jednak używają argumentów?

    Czy zakup F-35 jest trafny

    Przeciwnicy zakupu myśliwców piątej generacji argumentują, że jest to ogromny wydatek dla budżetu nie tylko związany z zakupem, ale również z późniejszą obsługą. Pieniądze te można przeznaczyć na inne cele, takie jak zakup kolejnych maszyn F-16 czy naziemnych systemów przeciwlotniczych. Krytykowany jest również potencjalny brak korzyści dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, polegających choćby na transferze technologii. Tymczasem jak dotąd nie są znane warunki kontraktu. Nie wiadomo więc, na ile zaangażowany zostanie w jego realizację krajowy przemysł zbrojeniowy.

    Zwolennicy zakupu przypominają, że Polska miała szansę uczestniczyć w produkcji samolotu F-35 w ramach partnerstwa z Amerykanami. Rządy, które zainwestowały w budowę nowego myśliwca, uzyskały kontrakty na produkcję części i wyposażenia przez firmy w ich krajach. Najwięcej, bo aż 2 mld USD zainwestowali w nowy samolot Brytyjczycy. Obecnie w ich kraju powstaje 15 procent części do F-35. Włosi, którzy zainwestowali 1 mld USD posiadają jeden z trzech zakładów produkujących nowe myśliwce.

    Oczywiście wkład Polski nie mógł być aż tak duży. Jednak rezygnacja z partnerstwa podjęta w 2008 roku sprawiła, że polskie przedsiębiorstwa straciły szansę na znaczne kontrakty i ogromny transfer technologii. Jednocześnie kolejne cięcia wydatków na modernizację sił powietrznych sprawiły, że połowę naszych samolotów bojowych stanowią Su-22 i MiG-29 budowane jeszcze dla wojsk Układu Warszawskiego. Wiele z nich nie jest już nawet zdolnych do latania. Dlatego obecnie zakup jakiegokolwiek nowoczesnego samolotu znacznie zwiększy możliwości polskiego lotnictwa.

    F-35 – myśliwiec piątej generacji

    Myśliwiec, o który zabiega polskie Ministerstwo Obrony Narodowej, jest jednomiejscowym samolotem o obniżonej wykrywalności przez radar. Wykrycie utrudnia specyficzna konstrukcja kadłuba, pokrycie go materiałami pochłaniającymi promieniowanie, a także możliwość chowania uzbrojenia w jego wnętrzu.

    Maszyna osiąga maksymalną prędkość 1,8 Macha, czyli prawie dwukrotną prędkość dźwięku, a jej zasięg bojowy wynosi 1,2 tys. km. Jak podkreśla portal Polsat News: „Program budowy F-35 miał wyłonić jedną wspólną platformę służącą jako myśliwiec przewagi powietrznej i samolot do ataków na cele naziemne, również jako samolot w wersji pokładowej, dla sił powietrznych, marynarki i piechoty morskiej USA, a także brytyjskiej Royal Navy i RAF, zastępując m.in. samoloty pionowego startu i lądowania Harrier”.

    Najbardziej krytyczni wobec myśliwca F-35 są Rosjanie. Uważają oni, że wprowadzenie maszyny piątej generacji osłabi zdolność bojową lotnictwa Stanów Zjednoczonych oraz ich sojuszników. Czynnikiem odpowiedzialnym za to będzie wysoka cena. Jak argumentują stratedzy ze Wschodu, z powodu wysokich kosztów wojska lotnicze zmuszone zostaną do zakupu mniejszej liczby maszyn, niż posiadają obecnie.

    Podkreślają również, że nowe maszyny są wolniejsze od F-16, a nawet wolniejsze od pasażerskiego samolotu naddźwiękowego Concorde odbywającego loty rejsowe w latach 1976–2003. Oba mogły poruszać się z prędkością ponad 2 Ma, podczas gdy F-35 tylko 1,8 Ma.

    Dla zwolenników zakupu prędkość nie jest jednak tak istotna. Podkreślają oni, że najważniejsza w tym myśliwcu jest niewykrywalność przez radary. Samolot może niezauważony dotrzeć tak blisko celu, że obrona przed nim jest prawie niemożliwa. Jak powiedział dla TVN24 Marek Świerczyński, ekspert do spraw bezpieczeństwa związany z Polityką Insight: „Tak zwana powierzchnia odbicia radarowego F-35 jest wielkości piłki do golfa. Dla porównania – w samolotach poprzedniej generacji liczona jest w metrach kwadratowych”.

    Ale F-35 nie tylko potrafi niszczyć cele. Może on także przekazywać w czasie rzeczywistym informacje o celach do innych systemów obronnych. Pozyskanie informacji w powietrzu umożliwi na przykład naprowadzanie na cele systemu Homar, który również Polska kupi od Amerykanów. Nowe samoloty mogą stanowić też centra dowodzenia dla innych maszyn, a także kierować atakami dronów.

    Stany Zjednoczone posiadają jeszcze inny samolot piątej generacji. Jest nim F-22. Te maszyny są bardziej zaawansowane technologicznie, mimo że weszły do służby już na początku XXI wieku. Są one jednak ciężkimi myśliwcami służącymi głównie do uzyskania przewagi powietrznej. Zdaniem przedstawicieli MON nasz kraj potrzebuje maszyny wielozadaniowej, dlatego wybrano F-35.

    Wojciech Ostrowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie