logo
logo
logo
logo

Polski rekordzista w walce ze skarbówką chce 157 mln zł odszkodowania
Opublikowano: 4 stycznia 2016

Marek Isański, fot. ZPPMarek Isański po blisko 20 latach zmagań – oczyszczony z zarzutów – dostał zwrot 7 milionów odsetek. Od Skarbu Państwa żąda jednak kolejnych 157 milionów odszkodowania. – To olbrzymie pieniądze. Dla mnie jednak ważniejsze jest, by dzieciom ostatecznie wykazać, że ojciec nie kradł – mówi Isański w wywiadzie dla money.pl.

W latach 90. Marek Isański stworzył Towarzystwo Finansowo Leasingowe. Firma leasingowała autobusy dla PKS, zatrudniała 40 pracowników i miała miliony złotych zysku rocznie. W roku 1996 Isański został jednak oskarżony o oszustwa i aresztowany na trzy miesiące. Cztery lata później Urząd Skarbowy w Zielonej Górze stwierdził, że TFL oszukiwało przy naliczaniu zwrotu VAT – poszło o to, że TFL siedzibę miało w Zielonej Górze, a autobusy kierowcy PKS przejmowali w Sanoku. Gdyby robili to w Zielonej Górze, wszystko byłoby w porządku.

Firma odwoływała się od tego orzeczenia wielokrotnie, a kolejne wyroki przechylały szale zwycięstwa z jednej na drugą stronę. Ostatecznie TFL nie wytrzymało ciężaru domiarów podatkowych, które łącznie wyniosły 20 mln zł. Dopiero wyrok z 2012 roku ostatecznie stwierdził, że urzędnicy w rażący sposób złamali prawo. Nie jest to koniec procesów Isańskiego z polskimi urzędami.

– Najgorsze jest to, że to był zwykły błąd urzędnika najniższego szczebla, który zakwestionował wszystkie wcześniejsze wnioski kontrolne urzędu skarbowego. Mieliśmy stałe kontrole i wszystko było ok. Potem przyszedł jeden człowiek i stwierdził, że wszystko, czego dotknąłem, to ukradłem. Od kiedy zapadła decyzja, że spółka niesłusznie naliczała zwrot VAT, absolutnie wszyscy – z naczelnikami i ministrem – stanęli za tym urzędnikiem – opowiada w money.pl Marek Isański.

W 2002 roku właściciel TFL wygrał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Zgodnie z ówczesnym prawem wystąpił wtedy o odszkodowanie do ministra finansów. – Jednak zamiast zadośćuczynienia dowiedziałem się, że na prośbę ministra interweniował prokurator generalny i Sąd Najwyższy jednak uchylił wyrok NSA. W ten sposób ponownie mocy prawnej nabrały niekorzystne dla mnie rozstrzygnięcia – opowiada. – Nie mogłem już zaskarżyć poprzednich decyzji, bo… minął czas na odwołanie. W taki oto sposób pozbawiono mnie prawa do sądu. Kolejne kilkanaście lat przekonywałem sądy administracyjne, by w ogóle uzyskać możliwość dochodzenia swoich praw.

Marek Isański mówi, że pomimo ostatecznej wygranej batalii z państwem nie czuje wielkiej satysfakcji: – Nie chciałem poświęcić życia na walkę z własnym państwem, zwłaszcza z tak zwanym wolnym, o które walczyłem w NZS. To gorsze niż walka z okupantem. 20 najlepszych lat życia wyjęte z życiorysu i świadomość, że już żadnego przedsiębiorcy ze mnie nie będzie – mówi w rozmowie z money.pl. – Świat mi uciekł i to jest ta największa przegrana. Na dziś żyję procesem o odszkodowanie.

Isański żąda teraz od państwa kwoty 157 mln zł odszkodowania za doprowadzenie TFL do upadku. Skąd ta suma?

– To jest odpowiedź na pytanie: gdzie byłaby moja firma, gdyby nie działania skarbówki? To naprawdę ostrożny szacunek. Utracone korzyści wyliczyliśmy, symulując zarobki spółki w latach, kiedy nie mogła ona funkcjonować przez bezprawne postępowanie urzędników. I to przy założeniu, że nie zwiększamy udziału w rynku, a tylko utrzymujemy kontrakty, które już mieliśmy. Do tego doliczyliśmy jeszcze straty w majątku należącym do spółki. Moim absolutnym obowiązkiem jest domaganie się ponad 150 mln zł. Jednak zupełnie spokojnie mógłbym wnioskować o 500 czy 800 milionów. Mam nadzieję, że może wreszcie kimś to wstrząśnie. Dla mnie jednak ważniejsze jest, by dzieciom ostatecznie wykazać, że ojciec nie kradł – tłumaczy założyciel TFL. Jak sam podkreśla, w tej kwocie nie uwzględnia zadośćuczynienia za bezprawny areszt, bo ta sprawa już się przedawniła.

– Formalnie sprawa już się zakończyła. Na finiszu jest ekspertyza weryfikująca kwotę. Nie mam jednak złudzeń, że ewentualne zwycięstwo nie zakończy jeszcze sprawy, bo zapewne prokuratoria będzie się odwoływać od wyroku. Ale na wiosnę tego roku powinniśmy już usłyszeć orzeczenie sądu – przewiduje Marek Isański.

Przedsiębiorca nie ukrywa rozgoryczenia faktem, że jego z daniem w Polsce do dziś przedsiębiorcy są traktowani prawie jak oszuści, a co najmniej podejrzliwie.

– A to oni przecież płacą największe podatki. Nie potrafię tego zrozumieć, jak można niszczyć tych, z których tak naprawdę się żyje – mówi portalowi money.pl Isański. – To jest choroba przynależna dla homo sovieticus, gdzie państwo to instytucje, a nie obywatele. W Polsce pozytywny wynik kontroli w ocenie urzędników jest wtedy, kiedy znajdzie się jakaś nieprawidłowość. A przecież pozytywny powinien być taki, który nie wykazuje żadnych uchybień. W przypadku kontroli skarbowej jest trochę jak z wirusem HIV. Pozytywny wynik oznacza chorobę. Ponadto kontrola mogłaby być pewnym wsparciem dla przedsiębiorcy, coś mu podpowiedzieć, a tu jest polowanie na grzywnę. Nasz system nie odróżnia podatnika, który nie radzi sobie z przepisami od tego, który chce oszukać.

Autor: Krzysztof Janoś

Cały wywiad z Markiem Isańskim przeczytać można w money.pl:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polski-rekordzista-w-walce-ze-skarbowka-7,186,0,1985466.html

 

Tagi: , , , ,

Udostępnij ten post:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Liczba komentarzy: 2 komentarze
  • SŁAWOMIR ZIEMBIŃSKI PREZYDENT FUNDACJI SŁAWPOL pisze:

    BRAWA DLA PANA MARKA W WYTRWAŁOŚCI I SAMOZAPARCIU W WALCE Z URZĘDNIKAMI POLSKIMI!?
    Zapraszam do współpracy. My też walczymy z URZĘDNIKAMI, SĄDAMI , PROKURATURĄ I POLICJĄ już ponad 10 lat.W Zielonej Górze chcemy załóżyć oddział naszej organizacji pozarządowej!?
    Proszę o kontakt Panie marku na mail:slawomirziembinski@gmail.com i tel.501510605

    Prezydent
    Sławomir Ziembiński

  • Jurek pisze:

    Znam tą sprawę, Isański zrobił też błąd bo pozwał cały US dlatego to tak trwało. „błąd urzędnika najniższego szczebla” moja kancelaria pozywa konkretnego urzędnika. 2 pozwy równoczesne, jeden zawsze dotyczy przekroczeń, niedopełnień lub uchybień, nadużyć a drugi cywilny dot. doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania powierzonymi środkami za pomocą US :).
    Bardzo egzotyczne przepisy w praktyce pozwalają wyciągnąć z US konkretnego urzędnika i targać go po sądach praktycznie kilka razy w miesiącu co utrudnia mu pracę w rezultacie często dochodzi też do zwolnienia takiego pracownika jak już zużyje wszystkie możliwości urlopowe :).
    Już my się o to staramy.

    Ostatnio wygraliśmy z UKS również dotyczy zwrotu podatku, młody chłopak źle sobie policzył VAT ale na korzyść US potem jego księgowy uwzględnił nadpłaty ale nie przekazał na poczet przyszłych zaliczek a chciał zwrotu do czego ma PEŁNE PRAWO. Wpadli z UKS i zamrozili wszystkie konta, potem utrudnili pracę i nie działali zgodnie z prawem w tym utrudnili funkcjonowanie firmy, utratę płynności etc. etc. Oprócz zwróconej w całości kwoty to jeszcze wywalczyliśmy 800tys odszkodowania oraz 700tys zadośćuczynienia i 3mln nawiązki tytułem naprawy szkód około firmowych względem dostawców. US wszystko grzecznie w ząbkach zwrócił a 3 pracowników w tym 1 kontroler UKS który wpadł o 6 rano do prywatnego mieszkania stracili pracę. Prawomocny wyrok zamknął im drogę do kariery na zawsze :). Walczcie o swoje, to tylko US zwykli ludzie, którzy myślą, że mają władzę a prawda jest taka, że nawet jeśli zawiniłeś nieumyślnie nie ma z tym problemu. Pisma PRLowskim wydźwięku jak z ZUSU można wrzucać do śmieci od razu i zażądać np. odręcznego pisma (egzotyczny przepis US) i urzędnik formalności musi wypełniać długopisem a to łatwo podważyć nieczytelność i takie tam bajery.

    Zapraszam 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Powiązane treści

Skarb Państwa

Bijmy słabych – uczciwi przedsiębiorcy celem...

Jak chronić majątek firmy przed… państwem? Dla obrony przed przestępca...