• Menu

    W interesie ludu

    Udrażnianie rurGdy oglądałem stare filmy, zawsze zastanawiałem się, jak to być mogło, że…

    …gdy np. Europa tonęła we krwi w czasie II wojny światowej, w Ameryce kwitło życie towarzyskie, a nawet w niektórych państwach europejskich, takich jak Szwecja czy Szwajcaria, wojna występowała tylko w tle. Dzisiaj widzę, że postępujemy podobnie. Życie toczy się prawie normalnie, choć w Aleppo giną setki tysięcy ludzi, a drugie tyle tonie w Morzu Śródziemnym podczas desperackich przepraw w ucieczce od głodu i przemocy.

    Nie ulega wątpliwości, że świat powtarza od tysiącleci ten sam schemat. Dominuje w nim przede wszystkim żądza władzy. W każdym społeczeństwie i na każdym etapie rozwoju pojawiają się grupy ludzi, którym marzy się zdobycie przewagi nad innymi. W Afryce może to być jakiś sierżant z gromadą zabijaków, a w Europie nawiedzony populista z gromadą zwolenników. Nawet państwa o utrwalonej demokracji nie są wolne od tych zagrożeń.

    Obserwujemy obecnie, jak wykorzystywane są złe nastroje społeczne do przewracania systemów ustrojowych do góry nogami. Najbardziej irytuje ludzi ogromne zróżnicowanie w dochodach. I nie ma znaczenia, że np. w Polsce nigdy nie żyło się tak dobrze jak obecnie. Znaczenie ma to, że innym wiedzie się dużo lepiej. Wystarczy podgrzać te nastroje, by móc się ogłosić wyrazicielem woli ludu. Na tym właśnie polega populizm. Mówi się ludziom to, co chcą usłyszeć (np. że ktoś inny odpowiada za ich niepowodzenia), a później obiecuje, że tylko określona opcja polityczna potrafi ich kłopotom zaradzić. A na jej czele stoi nieomylny przywódca.

    W skali świata do tych walk zaprzęgnięta jest też religia. Sam, mimo starań, nie mogę się wyzbyć niechęci do islamu. Wiem, że jest to wyznanie nastawione pokojowo, ale widzę i słyszę, że terroryści mordują niewinnych ludzi z okrzykiem na ustach – Allah jest wielki.

    To również ma analogie w przeszłości. Islam jest religią młodszą od chrześcijaństwa o kilkaset lat. Cofnijmy się więc w naszym kręgu kulturowym do średniowiecza. I co zobaczymy? Najpierw wyprawy krzyżowe. Później nawracanie pogan, prowadzące czasami do ich unicestwienia. A w końcu wojny religijne między różnymi odłamami chrześcijaństwa, przypominające te, jakie obecnie toczą szyici i sunnici.

    Gdy krzyżowcy pytali przedstawiciela papiestwa, jak mają odróżnić wiernych od niewiernych, usłyszeli, że powinni zabijać wszystkich, a Pan Bóg swoich rozpozna. W tym, co się dzieje obecnie na Bliskim Wschodzie, nie ma więc nic odkrywczego. Europa dawno to przećwiczyła. Nasz kontynent był też zarzewiem ludobójstwa i światowych konfliktów.

    Na szczęście te niechlubne karty historii kilkadziesiąt lat temu zostały w naszym kręgu kulturowym zamknięte. Nie wiadomo jednak tylko – czy na zawsze. Raczej należy w to wątpić. Walka o władzę trwa nieustannie, a jej uczestnicy nie zawsze liczą się z kosztami, zwłaszcza cudzymi.

    Na naszych oczach odbywa się demontaż struktur, które były hamulcem dla prób dominacji jednych nad drugimi. Ten gorset nie podoba się ambicjonerom, marzącym o władzy. Sprzęgają powoli swoje siły. I nie jest wykluczone, że uda im się zapanować nad umysłami zagubionych ludzi.

    Nie ulega wątpliwości, że liberalne nurty w życiu społecznym i gospodarce znacznie się do tego przyczyniły. Pisałem przed laty, że ekonomia jest nie tylko nauką, ale także sztuką. Nie ma żadnych niepodważalnych wskazań, że należy działać w sferze gospodarczej według dogmatów, bo zmieniają się warunki wewnętrzne i zewnętrzne. A część społeczeństwa, nie angażującego się na co dzień w politykę, też ma coś do powiedzenia. Trzeba to słyszeć, gdy wychodzą na ulice.

    Popatrzmy na stare polskie filmy dokumentalne z lat 30. ubiegłego wieku. Co widzimy? Parady wojskowe. Uroczystości państwowe. Ruchliwe ulice miejskie, po których krzątają się zajęci codziennymi sprawami ludzie. Wydarzenia kulturalne. A nad tym wszystkim wisi ogromne zagrożenie, z którego mało kto zdaje sobie sprawę. A może jest tak i teraz?

    Ktoś musi nad tym zapanować. Francis Fukuyama tłumaczy się do dzisiaj z niefortunnego tytułu swojej książki „Koniec historii”. Nie zawiera ona koncepcji, które mu się przypisuje, że jak rozpadł się Związek Radziecki, to w świecie zapanuje demokracja i szczęśliwość. Nostradamus też w swoich przepowiedniach napisał, że tak będzie, gdy zjednoczą się królowie północy. Ale chyba nie o takich królów mu chodziło, jakich mamy obecnie.

     Czesław Rychlewski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Artykuły powiązane

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Kategorie

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Polecane