logo
logo
logo
logo

Windykacja długów – rozmowa z prawnikiem
Opublikowano: 7 kwietnia 2016

Jeśli wystawione przez nas faktury pozostaną niespłacone, sami będziemy mieć kłopot z zapłatą innym, wypłatą wynagrodzeń itd. Konieczność windykacji długów to codzienność polskich przedsiębiorców. O tym jak sobie z tym radzić – w syntetycznej formie omawia adwokat Tomasz Grzybkowski, partner w kancelarii Grzybkowski Guzek Jackowski.

Co robić kiedy prowadzimy działalność gospodarczą i piętrzy nam się stos faktur do zapłacenia?

To normalny problem naszej gospodarki – ludzie sobie nie płacą i zalegają z regulowaniem należności. Firmy nie mogą płacić pracownikom, pojawiają się opóźnione płatności, jest kłopot ze spłaceniem kontrahentów, brakuje na inwestycje.

Ale co możemy zrobić w praktyce? Kiedy ktoś nam nie płaci?

Przede wszystkim pilnujemy jednej zasadniczej sprawy – czy te faktury… są cokolwiek warte. Po pierwsze faktura musi być podpisana przez naszego kontrahenta. Niepodpisana faktura, przy próbie odzyskania należności, jest niewiele warta.

Jeżeli mamy niepodpisaną fakturę – prosimy naszego kontrahenta o podpisanie. Ważne jest, by podpis złożyła osoba wpisana do Rejestru Handlowego. Ta, która ma prawo do reprezentowania firmy. Nie potrzebny jest jeszcze w tym momencie dobry prawnik.

Jeżeli tych faktur jest więcej, to warto uzyskać uznanie długu. Polega ono na tym, że dłużnik spisuje oświadczenie o mniej więcej takiej treści: “Uznaję dług w postaci tylu a tylu faktur, na kwotę taką a taką oraz zobowiązuję się do zapłaty w terminie takim a takim”.

Jak namówić kogoś do uznania długu, do podpisania takiego dokumentu? Teoretycznie to się nikomu nie opłaca.

Tak, ale jest to bardzo ważny sygnał dla wierzyciela. Jeżeli ktoś nie chce uznać swojego długu i już na początku “stawia opór” to znak, że błyskawicznie należy zwrócić się do sądu. Jeżeli mamy do czynienia z uczciwym kontrahentem, który ma przejściowe kłopoty ale ma zamiar zapłacić – nie będzie problemu i podpisze dokument. Wtedy uzgadniamy ostateczny termin spłaty i wszystko jest jasne.

Natomiast jeżeli nie chce podpisać faktury, to należy zgłosić się na policję, bo ta osoba nie ma w ogóle zamiaru zapłacić.

Na policję?

Tak, bo jeżeli zawiera się umowę i nie ma zamiaru zapłacić już od samego początku, to jest to przestępstwo. Dlatego gdy kontrahent nie płaci przez pierwsze trzy, cztery tygodnie – tak ważne jest obserwowanie tego, co się dzieje.

Obserwujemy – jak się zachowuje nasz kontrahent?

Jak się zachowuje, czy chce z nami rozmawiać. To uznanie długu jest bardzo ważne, bo jeżeli je mamy – możemy wystąpić w sądzie w zdecydowanie szybszym trybie, w trybie postępowania nakazowego. Jeżeli mamy szybki nakaz zapłaty, to kosztuje on tylko 1,25%, a nie 5% zapłaty sądowej.

Jest to dużo tańsze i dużo szybsze. Otrzymujemy nakaz zapłaty i co ciekawe, ten nakaz zapłaty  może być natychmiast tytułem do zabezpieczenia, czyli że natychmiast możemy z nim pójść do komornika, mimo tego że nakaz będzie się musiał jeszcze uprawomocnić.

Podsumujmy: mieliśmy fakturę, długi zostały uznane i właśnie z takim uznaniem długów, czyli papierem na którym ktoś napisał: Ja, niżej podpisany uznaję ten dług i zobowiązuję się go spłacić, idziemy do sądu

Tak, wnosimy pozew.

I płacimy 1,25%, czyli jeśli ktoś jest nam winien 25 tysięcy, to my zapłacimy od tego…

…1,25% czyli około 300 zł. Czyli to jest tanie, szybkie, nieskomplikowane. Co istotne – zalecam pośpiech, bo kiedy dłużnik jest niewypłacalny, to występuje “krótka kołderka” – ten kto szybciej idzie do sądu, ten ma większe szanse na ściągnięcie kosztem innych dłużników.

Prawdopodobnie ta osoba, która nam zalega, zalega też innym.

No właśnie. Jest też inny sposób. Uzgadniając z naszym dłużnikiem warunki spłaty możemy poprosić o weksel, z którym też możemy wystąpić w trybie nakazowym. Jest to częste postępowanie w sprawie windykacji należności.

Najbardziej skomplikowana jest sytuacja, gdy idziemy do sądu z niepodpisaną fakturą, bo po pierwsze mamy tryb upominawczy, a po drugie musimy udowadniać to, że należą nam się pieniądze. Nasz przeciwnik twierdzi, że sprzedaliśmy towar niewłaściwy, który niczemu nie odpowiada i ma wady. Czas leci, a szanse na ściągnięcie pieniędzy są coraz mniejsze.

W takim razie sprzedając coś komuś, bądź świadcząc jakąś usługę, powinniśmy dbać o to, by ten podpis uzyskać od razu?

Tak, bo wtedy wiemy, czy ktoś chce nam zapłacić, bo to zazwyczaj jest tak, że jak ktoś nie chce podpisać, to nie chce też zapłacić.

Czyli np. sprzedając komuś drewniany stół, pan od razu wraz z jego przekazaniem już by dawał fakturę?

Dawałabym fakturę i prosił o jej podpisanie.

Ale czasami zdarza się, że faktury przesyła się później ?

To zdarza się w stosunkach handlowych. Znam takie firmy, gdzie się wszystko załatwia ustnie i nie spisuje się umów, bo sobie wszyscy wierzą. Niestety, w naszych realiach różnie bywa.

Nawiasem mówiąc zdarza się, że dysponujemy prawomocnym wyrokiem, ale ten wyrok możemy… zawiesić sobie w ramce, bo odzyskanie pieniędzy i tak jest niemożliwe.

Swoją drogą – radziłbym przy kierowaniu sprawy do komornika, przeprowadzić taki prywatny wywiad.

Sprawdzić ile ten nasz dłużnik ma, czy ma cokolwiek, tak?

Czy ma cokolwiek i gdzie to ma. Chodzi o to, żeby pomóc komornikowi.

Co dalej?

Powinno dość do wyjawienia majątku. Wzywa się dłużnika do sądu i on oświadcza, jaki ma majątek. Zwykle utrzymuje, że nie ma nic. Wtedy zapisujemy sobie w kalendarzu, żeby za dwa albo trzy lata wrócić do sprawy. I wtedy sprawdzamy co dłużnik ma.

I co po tych latach można zrobić?

Wtedy może się okazać, że dłużnik zapomniał powiedzieć przed sądem o samochodzie i innych posiadanych przedmiotach. W tym momencie zmienia się jego status – już nie jest uciekającym dłużnikiem, tylko… przestępcą. A kiedy grunt pod nogami zaczyna się palić, zwykle ci przestępcy jakimś cudem natychmiast płacą.

Odwróćmy temat – to my jesteśmy dłużnikami i to do nas ktoś dzwoni z nie do końca przyjemnym komunikatem?

Po pierwsze: niech dzwoni, dopóki nie ma sprawy w sądzie

Ale to mało przyjemne, jak tak ktoś wydzwania…

To zmieniamy numer telefonu. A jeżeli dzwoni, to nie musimy mu pomagać. Nie mówimy więc – gdzie mieszkamy, bo nikt nie ma tytułu prawnego do tego, żeby nas wypytywać. Należy jednak odbierać przesyłki z poczty.

Nie wolno lekceważyć korespondencji z sądu?

Generalnie nie ignorujemy korespondencji, również dla własnego dobra. Jeżeli list dwa tygodnie przeleży na poczcie i wróci do sądu, to sąd może uznać pismo za doręczone i możemy wtedy mieć do czynienia z wyrokiem zaocznym. Odbierajmy więc pisma z sądu i dobrze przygotujmy się do procesu.

 

Tagi: , , , , , , , , ,

Udostępnij ten post:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Powiązane treści

Egzekucja długów z majątku zarządu

Egzekucja długów z majątku osobistego zarządu...

Windykacja należności od zarządu bankrutującej spółki z ograni...
zadłużenie polskich firm

Długi – olbrzymi problem polskich firm...

Aż 70 procent firm w naszym kr...