logo
logo
logo
logo

Wiecznie pod kreską – akcjonariusze nigdy nie widzieli zysków
Opublikowano: 3 stycznia 2016

Mniej więcej co dziesiąta spółka z GPW miała w ostatnich latach problemy z regularnym osiąganiem zysków – wynika z analizy money.pl. Swoistym fenomenem są cztery firmy, które… nigdy nie zanotowały zysku. Wśród nich są biznesy m.in. Jana Kulczyka i Ryszarda Krauzego.

W teoretycznie elitarnym gronie spółek notowanych na giełdzie w Warszawie jest spora grupa, która notorycznie przynosi straty. W takim stanie firmy mogą trwać latami, nie bankrutują, ale inwestowanie w ich akcje wcale nie musi oznaczać porażki. W historii było wiele przykładów tego typu spółek. Wśród tych, których akcje notowane są obecnie na GPW, cztery to jednak prawdziwy fenomen – ich giełdowi akcjonariusze nigdy nie widzieli zysków.

Liderem niechlubnego rankingu jest Petrolinvest. Spółka została założona w 1991 r. przez miliardera Ryszarda Krauzego. Zajmuje się poszukiwaniem złóż ropy naftowej i gazu. Jest na giełdzie od 2007 r. i od tamtego momentu jej łączne straty przekroczyły już 1,7 mld zł. Ten rok nie będzie przełomowy – po trzech kwartałach Petrolinvest jest pod kreską na 155 mln zł.

Właśnie we wspomnianym 2007 roku skończyła się też dobra passa Ryszarda Krauzego, który stał się jednym z głównych bohaterów tzw. afery gruntowej. Wówczas był zmuszony do sprzedaży Prokomu – perły w koronie swojego biznesowego imperium. Od lat boryka się z problemami finansowymi.

Warto też zaznaczyć, że spółka Petrolinvest nie poszukuje i nie wydobywa bezpośrednio surowców, a jedynie inwestuje za granicą. To powstające spółki celowe, finansowane przez Petrolinvest, prowadzą projekty. Jeden z najważniejszych prowadzony jest w Kazachstanie – jeśli ruszy wydobycie gazu i ropy, projekt zacznie przynosić dochody.
Notowania akcji Petrolinvest od debiutu na GPW w 2007 roku

Tą samą branżę reprezentuje spółka Serinus Energy, znana wcześniej jako Kulczyk Oil Ventures. Nazwisko zmarłego biznesmena nie pojawia się tu przypadkowo. Głównym akcjonariuszem spółki jest Kulczyk Investments – międzynarodowy fundusz inwestycyjny, założony przez Jana Kulczyka. Ten rok Serinus zakończy najprawdopodobniej największą stratą netto w historii. Od 2010 roku, czyli debiutu na GPW, łączne straty sięgają już 350 mln zł.

Jak przekonuje jednak Jakub Korczak, wiceprezes Serinus Energy, spółka radzi sobie dobrze. Co więcej, jej szef podkreśla, że przynosiłaby corocznie zyski. – W przypadku Serinusa nie ma mowy o nierentowności biznesu – komentuje w rozmowie z money.pl Korczak. – Wspomniane straty to efekt odpisów aktualizujących, wymaganych przez audytora. Nie mają one wpływu na wartość gotówki na koncie spółki.

W 2014 roku spółka zaksięgowała znaczące zmniejszenie wartości aktywów inwestycyjnych na złożach w Tunezji i na Ukrainie. Z kolei rok wcześniej odpisy związane były z odwiertami w Brunei.

– Lepsze wyniki finansowe będą możliwe, jeśli zmieni się otoczenie rynkowe. Sprzyjałby im wzrost ceny surowców, szczególnie ropy naftowej, a także stabilizacja sytuacji na wschodzie Ukrainy – podkreśla wiceprezes. Wiadomo jednak, że syn zmarłego miliardera i jego następca w firmie, Sebastian Kulczyk, większą przyszłość widzi w spółkach technologicznych niż surowcowych.
Cena akcji Serinus Energy od momentu zmiany nazwy (poprzednio KOV)

Nie tylko rynek surowcowy jest dużym wyzwaniem dla menedżerów. Notorycznie straty ponosi MDI Energia – spółka inwestująca w obszarze odnawialnych źródeł energii. Wcześniej była znana jako Skystone Capital (zmiana nazwy 7 grudnia 2015) i BBI Zeneris NFI (zmiana nazwy w 2007 roku). Od 8 lat systematycznie notuje straty, sięgające już 100 mln zł.

Z pytaniem o to, jaki sens ma prowadzenie nierentownego biznesu, zwróciliśmy się do zarządu jeszcze wtedy Skystone Capital – spółki inwestującej w produkcję zielonej energii elektrycznej oraz cieplnej. Ówczesny wiceprezes Łukasz Marczuk w rozmowie z money.pl przyznał, że spółka w długim okresie musi osiągać zyski. – W przypadku Skystone notowane straty doprowadziły do konieczności głębokiej restrukturyzacji działalności, co wiązało się ze sprzedażą posiadanych aktywów.

– Grupa przez kilka lat, poprzez spółki zależne, dokonywała znaczących inwestycji w przedsięwzięcia związane z odnawialnymi źródłami energii, jednak okazały się one nietrafione. To spowodowało konieczność dokonania odpisów i co za tym idzie, zostały wygenerowane straty – komentuje wiceprezes.

Dla MDI Energia zyskowny rok jest możliwy dopiero po pozyskaniu inwestora. – Zarząd od dłuższego czasu prowadził rozmowy z potencjalnymi inwestorami, gdyż w naszej opinii jest to jedyna możliwość, aby spółka mogła przetrwać i rozwijać się w przyszłości z korzyścią dla akcjonariuszy – przyznaje Marczuk.

Na stosunkowo niewielkim minusie jest spółka biotechnologiczna Braster – łączne straty z ostatnich lat przekraczają nieco ponad 11 mln zł. Uwagę zwraca jednak fakt, że od momentu debiutu na giełdzie straty są coraz większe. W 2014 roku były na poziomie 3,4 mln zł. Po pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku Braster już jest na minusie 3,1 mln zł.

Wśród inwestorów trwa wyczekiwanie na efekty prac nad wprowadzeniem na rynek urządzenia, służącego do wczesnej diagnostyki raka piersi – Braster Tester. Jak zapewnia prezes spółki Braster Marcin Halicki, będzie to urządzenie unikatowe w skali świata, bo skierowane do kobiet, które w warunkach domowych, bez konieczności wizyty u lekarza, będą mogły się zbadać.

– Z założenia ten biznes jest bardzo rentowny. Zyskowność może wynosić około 70 procent – przekonuje Halicki w rozmowie z money.pl. – Dojście do momentu sprzedaży urządzenia, które przełoży się na zyski spółki, jest jednak rozłożone w czasie.

Zgodnie z planem sprzedaż testera powinna ruszyć w trzecim kwartale przyszłego roku. Mimo corocznych strat spółka ma pieniądze na prowadzenie badań, testów i produkcji urządzeń. Źródłem finansowania była m.in. giełda, która ze spokojem przyjmuje ostatnie działania spółki. W pierwszych miesiącach roku można było nawet na nich sporo zarobić.

Mniej więcej co dziesiąta spółka z GPW miała w ostatnich latach problemy z regularnym osiąganiem zysków. Wśród najbardziej rozpoznawalnych firm są m.in. właściciel sieci sklepów Empik (Empik Media & Fashion), Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Baltona, właściciel sieci restauracji Sfinks czy budowlany Mostostal Warszawa.

Czasami straty nie muszą wynikać z problemów spółki. Ich ponoszenie bywa zwykłą konsekwencją inwestycji, które z definicji są „wyrzeczeniem się obecnych, pewnych korzyści na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości”. Oczywiście, inwestując w tego typu spółki należy dobrze przyjrzeć się biznesowi, ale też kontrolować, czy okres inwestycji nie przeciąga się zbyt długo. To może bowiem oznaczać, że początkowo hucznie zapowiadany projekt może skończyć się niczym.

Autor: Damian Słomski – portal money.pl

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Udostępnij ten post:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Powiązane treści

Mostostal Warszawa wybuduje siedzibę MPWiK...

Konsorcjum w składzie Mostostal Warsza...