logo
logo
logo
logo

Nowa Doktryna Morska do sporządzenia „na wczoraj”
Opublikowano: 18 września 2016

janiakO modernizacji Marynarki Wojennej rozmawiamy z kmdr. por. rez. Maciejem Janiakiem – przewodniczącym Rady Budowy Okrętów, b. dowódcą ORP Hydrograf

 Podczas lipcowego posiedzenia sejmowej komisji obrony minister Bartosz Kownacki zapowiedział, że jednym z priorytetów tworzonego planu modernizacji Sił Zbrojnych RP ma być marynarka wojenna. Jak ocenia pan te polityczne deklaracje?

– Poważne wątpliwości co do trafnego wyboru kierunków modernizacyjnych przyjętych dla Marynarki Wojennej, zawartych w Koncepcji Rozwoju Marynarki Wojennej do roku 2030 oraz w Programie Operacyjnym „Zwalczanie zagrożeń na morzu 2013–2022/30 (szczególnie w zdolności Rażenie Sił Przeciwnika, ale nie tylko), pojawiły się wraz z ich opublikowaniem. Ponieważ przedtem nie przeprowadzono wiążącej dyskusji, jaka była i jest nam potrzebna w nowych uwarunkowaniach geopolitycznych (NATO, UE, ONZ), spory w tych kwestiach ujawniły się na dobre dopiero po wspomnianej publikacji – także na forum Rady Budowy Okrętów, której przewodniczę.

Co stanowi główną słabość obu wspomnianych dokumentów?

– Ich powstania nie poprzedziło opracowanie państwowej Strategii Bezpieczeństwa Morskiego RP ani nowej Doktryny Morskiej MW RP (na wzór amerykańskiej Naval Operations Concept), czyli założeń operacyjnych, myśli przewodniej wytyczającej w odmienionej rzeczywistości nowy generalny kurs. Autorzy obu dokumentów w rozmowach i korespondencji przyznają, że z powodu braku strategii, przygotowując Koncepcję, a następnie Program Operacyjny, błądzili po omacku. W ich dzisiejszej ocenie Program Operacyjny nie jest programem potrzeb MW RP, ale wypadkową ówczesnej lobbystycznej siły MW i woli decydentów. Woli decydentów, której przychylności dla floty nie udało się pozyskać, ponieważ nie potrafiono wyzwolić się ze starego kontynentalnego oglądu racji bytu Marynarki na korzyść nowego i ubranego w Doktrynę Morską, zbliżonego w zapatrywaniach do zasad, jakimi kierują się państwa morskie – nasi aktualni sojusznicy. Brak takiego dokumentu spowodował zresztą, że w MW dało się zauważyć kolejne ograniczenie – artykułowania rzeczywistych potrzeb modernizacyjnych, ale i budżetowych czy etatowych. Akceptowania okrętów, które z różnych względów okazały się możliwymi do pozyskania, kosztem okrętów zgodnych z potrzebami i aktualnymi standardami natowskimi. Dopuszczania do kilkunastoletnich, kompromitujących okresów ich budowania i odbierania jako niedozbrojone, niedoposażone, a przez to mało przydatne, pozbawione „logiki” taktyczno-technicznej. Plany modernizacyjne i ich uporczywa realizacja powstały na zasadzie prostego zastępowania starych jednostek nowymi – w ramach poszczególnych klas okrętów, głównie sięgających czasów PRL, chociaż większość z nich w proponowanych formach współcześnie „wyszła z mody”.

W jakim kierunku powinna zmierzać zmiana tej części Sił Zbrojnych RP?

– Aktualnie ukształtowały się dwa poglądy dotyczące dalszego postępowania w kwestiach powiązanych z modernizacją MW. Zgodnie z pierwszym, jeżeli już zostały uruchomione pewne procedury przygotowawcze w ramach „Programu operacyjnego – zwalczanie zagrożeń na morzu 2013-2022/30”, to powinny one toczyć się dalej, nawet jeżeli ich wynik końcowy będzie dla MW mało satysfakcjonujący – pozyskamy okręty mało przydatne, przede wszystkim w programach Miecznik i Czapla, które mają być siłami głównymi floty. Stanowisko to uzasadniane jest obawą, że jeżeli procedury zostaną wstrzymane lub zakłócone, to marynarka może nie doczekać się żadnych nowych okrętów. Według drugiego, najpierw powinna powstać koncepcja użycia MW, a na jej podstawie powinny zostać określone kierunki modernizacji floty. Jej zwolennicy nie chcą demolować programu operacyjnego, ale poprzez wprowadzenie niezbędnych korekt dostosować go do rzeczywistych wymagań, potrzeb i ambicji naszego kraju. Wspomniani autorzy programu nie ukrywają zresztą dzisiaj, że przeprowadzane przez nich analizy operacyjne wskazywały na potrzebę posiadania przez MW trzech fregat wielozadaniowych, ale z różnych względów zgodzono się na trzy korwety Miecznik i trzy OPV Czapla. W strukturach RBO działa grupa postulująca przerwanie niechlubnej sekwencji korwet Kaszub i Gawron, a teraz Miecznik i Czapla, i powrotu do realizacji tych pierwotnych wniosków. Dlaczego porównanie zdolności korwety z fregatą prowadzi do jednoznacznej konstatacji – nawet sześć tych pierwszych nie zastąpi jednej sztuki tej drugiej. Wszystkie bieżące i prognozowane uwarunkowania polityczne, operacyjne i budżetowe, także ambicje, duma i majestat Rzeczypospolitej, uzasadniają potrzebę dysponowania przez jej flotę okrętami średnimi – fregatami wielozadaniowymi, podstawową klasą okrętów we flotach prawie wszystkich, dysponujących dostępem do morza państw NATO.

Czy pana zdaniem łatwo będzie naprawić wieloletnie zaniedbania, jakie dotyczą marynarki wojennej? Ile może kosztować jej doprowadzenie do właściwego stanu?

– To nie jest przedsięwzięcie niemożliwe do przeprowadzenia, ale jednocześnie dotyczy rzeczywistości w tak dużym stopniu sukcesywnie konstruowanej w oparciu o paradoksalne założenia, tworzące swego rodzaju błędne koło, granicę oddzielającą ją od racjonalnego świata, że trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Mojej działalności w RBO towarzyszy ciągłe wahanie nastrojów: jednego dnia przeżywam wydarzenie, które napawa mnie optymizmem, ale wkrótce potem ma miejsce spotkanie, które wpędza mnie w skrajny pesymizm. Powtarzam, jest to przedsięwzięcie możliwe do sprawnego przeprowadzenia, ale w naszej rzeczywistości nie będzie łatwe w realizacji.

Procesami technicznej strony modernizacji marynarki zawiadują panujący wszechobecny bezwład organizacyjny i niemoc podejmowania decyzji, połączone do tego z uzasadnionymi wątpliwościami co do obranego kierunku. Skutecznie wyhamowują one bieg prowadzonych prac. W tej sytuacji ciekawą wydaje się być inicjatywa Polskiego Lobby Przemysłowego powołania jednostki koordynacyjnej pod roboczą nazwą Urzędu ds. Uzbrojenia, Nauki i Technologii Obronnych, ogłoszona na początku lipca bieżącego roku. Jej celem jest zreorganizowanie obecnych struktur zarządzających procesami modernizacyjnymi naszych sił zbrojnych.

Od dłuższego czasu twierdzę, że głównym problemem MW nie jest brak okrętów, ale właściwe wykorzystanie tych, które mamy, oraz pilne sporządzenie doktryny morskiej, określającej zasady użycia floty na różnych płaszczyznach i w obszarach bezpieczeństwa morskiego państwa. Wiodącą rolę w tym przedsięwzięciu powinna odegrać Akademia Marynarki Wojennej. Dysponuje ona stosownym potencjałem intelektualnym, ale przy obecnych relacjach organizacyjnych pomiędzy nią a MW nie do końca skupionym na zaspokajaniu tego rodzaju potrzeb floty.

Odnośnie kosztów, w Polsce problemem jest nie tyle brak pieniędzy, ile zapewnienie warunków ich racjonalnego wydatkowania. Fatalnym przykładem jest sposób finansowania budowy korwety Gawron. W uproszczeniu marynarka wojenna, czyli podatnicy, wydała na ten cel krocie, a okrętu nie ma. Nawet nie chce mi się mówić, co można by pozyskać za tę sumę, nie wspominając o utraconym wizerunku polskiego przemysłu okrętowego. Takiej sytuacji nie można już nigdy powielić.

 Rozmawiał Tomasz Rekowski

Tagi: , , , , , , , ,

Udostępnij ten post:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.