• Menu

    Kolos się budzi

    Cały świat czekał niecierpliwie na decyzję Banku Centralnego USA (FED) w sprawie stóp procentowych. Były dotychczas utrzymywane na bardzo niskim poziomie, żeby ożywić gospodarkę. Gdy ta zaczęła dawać sygnały wzrostu, pojawił się pomysł, żeby wysokość stóp podnieść. I tak się stało.

    Rynki finansowe spodziewały się zresztą takiego ruchu. To spowodowało, że kapitał przepłynął z krajów wschodzących do rynków dolarowych w oczekiwaniu na umocnienie wartości tej waluty. FED podniósł stopy procentowe o 0,25 punktu. To skromny wzrost, ale pierwszy od 2006 roku.

    Co to oznacza?

    Stopy procentowe określają, jaki jest koszt pieniądza na rynku. Od ich wysokości zależy m.in. ile będzie wynosić rata zaciągniętego kredytu. Decyzja FED oznacza, że dla Amerykanów pożyczki będą droższe, a firmom będzie trudniej zdobyć finansowanie nowych inwestycji.

    Od wysokości stóp procentowych zależy również wysokość oprocentowania depozytów w bankach. Zatem korzystniej będzie oszczędzać, bo lokaty bankowe będą dawały większe zyski.

    Wyższe stopy procentowe w USA to dobra wiadomość dla polskich eksporterów rozliczających się w dolarach. Wszystko przez to, że po decyzji FED dolar umocnił się, a to oznacza, że firmy handlujące ze Stanami Zjednoczonymi, zarobią dodatkowo. Za swój towar otrzymają bowiem więcej pieniędzy.

    Natomiast ta sama decyzja jest powodem do zmartwień dla importerów. Droższy dolar oznacza, że więcej zapłacimy za sprowadzane do kraju towary, za które trzeba płacić w amerykańskiej walucie.

    Z decyzji banku centralnego USA cieszą się również osoby, które wyjechały do pracy za ocean. Ich zarobki w dolarach w przeliczeniu na złote są teraz większe. Amerykańska waluta kosztuje obecnie ok. 4 złote. Ostatni raz podobny poziom mogliśmy obserwować w 2009 roku. Z drugiej strony z większymi wydatkami muszą liczyć się osoby, które planują podróż po USA. Ich wyjazdy będą droższe niż jeszcze kilka miesięcy temu. Podwyżka stóp procentowych w USA ma też wpływ na cenę paliw. Ropa jest bardzo tania, ale kupujemy ją za dolary i po przeliczeniu oszczędzamy mniej.

    Decyzję FED można odczytywać jako sygnał, że amerykańska gospodarka pewniej staje na nogach. Widać znaczną poprawę na rynku pracy oraz, że najprawdopodobniej zostanie spełniony cel inflacyjny w średnim okresie na poziomie 2 proc.

    Wzrost stóp procentowych odczują najbardziej gospodarki rynków wschodzących. Wśród krajów, które zaboli decyzja FED są m.in. Rosja czy Brazylia. Ta ostatnia już teraz jest pogrążona w głębokim kryzysie gospodarczym. Produkt krajowy brutto Brazylii skurczył się pod koniec ubiegłego roku o 1,7 proc., a brazylijski real stracił w stosunku do dolara 31 proc. Umocnienie dolara – po podwyżce stóp procentowych – spotęguje spadek wartości reala i zwiększy długi brazylijskich firm, które w ostatniej dekadzie pożyczały miliardy dolarów.

    Na poważne efekty decyzji FED trzeba będzie jeszcze poczekać. Widać jednak, że kolos się budzi i znowu będzie grać główną rolę na globalnym rynku.

    Chiny dołują

    W przyszłym roku obniżenie cen surowców może się utrzymywać, chociaż możliwe jest odbicie przecenionej mocno ropy.

    – Myślę, że przyszły rok będzie bez zmian, jeśli chodzi o surowce – powiedział Grzegorz Zatryb, główny strateg i zarządzający Skarbiec TFI. Natomiast Sławomir Sklinda, dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami Akcyjnymi PKO TFI, wskazuje, że niskie ceny surowców powodowały deflację w krajach rozwijających się.
    – Narasta u mnie przeświadczenie, że prędzej czy później dojdzie do dużej czy nawet gigantycznej implozji w Chinach – powiedział Sławomir Kościak, dyrektor i zarządzający TFI PZU. – Ryzykiem jest sytuacja w Chinach – w podobnym tonie wypowiadają się uczestnicy debaty „Strategie rynkowe TFI 2016”. Ich zdaniem, trudno będzie też zarobić na obligacjach rządowych, zwłaszcza krajów rozwiniętych.

    Od lat mówi się, że gospodarka chińska, która opiera się na inwestycjach musi się zreformować i przestawić na konsumpcję wewnętrzną. W Chinach zużywa się więcej cementu na obywatela niż zużywało się w Hiszpanii czy Irlandii w latach boomu inwestycyjnego. A to oznacza, że przegrzanie chińskiej gospodarki jest większe i nie jest do utrzymania w dłuższym terminie. Kiedy to pęknie, trudno określić. Jeżeli jednak dojdzie do implozji w Chinach, to czeka nas załamanie i krach globalny na giełdach.

    Dwa oblicza Rosji

    W grudniu prezydent Rosji Władimir Putin przeprowadził swoją coroczną konferencję prasową. Powiedział wówczas, że jego kraj pod względem gospodarczym najgorsze ma już za sobą i czeka go świetlana przyszłość. Nie ma jednak powodów, żeby traktować to poważnie. Takie zapowiedzi słyszeliśmy bowiem wielokrotnie, a ponadto nie potwierdzają ich żadne solidne dane i analizy.

    Centralny Bank Rosji musiał odłożyć ważną dla ożywienia gospodarki decyzję o obniżeniu bardzo wysokich stóp procentowych ze względu na spadki cen ropy. „Niskie ceny surowca duszą rosyjską gospodarkę” – komentuje AgenceFrance-Presse.

    Rok po radykalnym podniesieniu stóp procentowych (by zapobiec załamaniu kursu rubla) Bank Rosji musiał ponownie zrezygnować z ich obniżenia i powrotu do polityki monetarnej, która mogłaby ożywić wzrost gospodarczy kraju. Po raz trzeci bank centralny podtrzymał główną stopę procentową na poziomie 11 proc.

    Wysokie stopy sprawiają, że cena kredytu w Rosji jest bardzo wysoka, toteż zarówno rząd, jak i środowiska biznesowe liczyły na to, że zostaną one w końcu obniżone.

    Jednak presja na rubla wzrosła wraz ze spadkiem cen ropy, której notowania osiągnęły najniższy poziom od siedmiu lat. W październiku Goldman Sachs i brytyjska firma konsultingowa Energy Aspects poinformowały, że cena surowca może w przyszłym roku spaść do 20 dol. za baryłkę. A wtedy nasz wschodni sąsiad musi pożegnać się ze złudzeniami.

    Unia ożywa

    Odbicie gospodarcze w krajach Unii Europejskiej nabiera tempa, jednak – pomimo łagodnej polityki pieniężnej oraz sprzyjających warunków finansowych – wzrost ten jest wciąż umiarkowany, głównie z powodu niskich inwestycji. Wciąż jest też dużo przeszkód na drodze do szybszego i bardziej zrównoważonego wzrostu – to kluczowe wnioski z raportu Banku Światowego „EU RegularEconomic Report”.

    Według analityków tego banku, gospodarka UE wzrośnie w roku 2016 o 2,1 proc. Dotychczas najszybszym wzrostem mogła pochwalić się Europa Środkowa, głównie za sprawą Czech, Polski i Rumunii.

    Konsumpcja prywatna jest najsilniejszym czynnikiem wspierającym odbicie europejskiej gospodarki. Rosnące płace i zatrudnienie – wraz z niską inflacją dzięki spadkom cen surowców – przyczyniły się do wzrostu dochodów i wydatków gospodarstw domowych.

    Bezrobocie wśród młodych również maleje, jednak wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie w kilku krajach, szczególnie w Europie Środkowej i Południowej, gdzie pomocne mogłyby być programy wsparcia i szkolenia dla osób szukających pracy.

    Inwestorzy wciąż zachowują jednak ostrożność, a gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa zmniejszają zadłużenie, więc niska stopa inwestycji stoi na drodze do szybszego i bardziej zrównoważonego wzrostu.

    – Gospodarka Unii Europejskiej stopniowo wychodzi z przedłużającego się spowolnienia, w wyniku którego zwiększyła się skala ubóstwa w wielu krajach. Utrzymanie luźnych warunków finansowych, lepsze nastroje w gospodarce, niskie ceny surowców oraz mniejsza skala konsolidacji fiskalnej będą wspierać wzrost w 2016 r. – powiedziała Doerte Doemeland, ekonomistka Banku Światowego będąca współautorką raportu.

    – Unia powinna przekuć istniejące wyzwania we wzmocnienie zrównoważonego wzrostu przez reformy strukturalne – powiedział Theo Thomas, inny ekonomista Banku Światowego. – Aby zwiększyć długookresowy potencjał wzrostu, kraje członkowskie powinny nadal ułatwiać prowadzenie biznesu poprzez likwidowanie różnych barier na rynku pracy oraz inwestycje w edukację i szkolenia dla pracowników. Kierowanie efektywnych kosztowo systemów wsparcia społecznego do najbiedniejszych i najsłabszych powinno nadal przyczyniać się do zmniejszania skali ubóstwa.

    Czesław Rychlewski

    2 odpowiedzi na “Kolos się budzi”

    1. Tonny pisze:

      Dobre poprocentowanie znajdziecie jeszcze na finanse-365.pl

    2. Tonny pisze:

      Dobre oprocentowanie znajdziecie na finanse-365.pl

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Artykuły powiązane

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Kategorie

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Polecane