
Inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła niespodziewanie w lutym 2023 roku – podaje na swoim portalu brytyjska telewizja BBC. Koszty życia w tym kraju rosły najszybciej ze wszystkich państw wysokorozwiniętych na świecie. Inflacja rok do roku wyniosła 10,4 procenta. To znacznie wyższy wzrost cen niż w strefie euro czy Stanach Zjednoczonych.
Lutowa inflacja w strefie euro wyniosła 6 procent, w Stanach Zjednoczonych natomiast 8,5 proc. W ostatnim roku inflacja w Wielkiej Brytanii była wyższa niż w USA i największych gospodarkach Unii Europejskiej. Koszty utrzymania powoli „zjadają” dochody Brytyjskich gospodarstw domowych. Może to oznaczać, że – oprócz czynników globalnych, które napędzają obecnie inflację na całym świecie – istnieją dodatkowe czynniki wewnętrzne wpływające na wzrost cen na Wyspach.
Jednym z największych składników brytyjskiej inflacji jest wzrost cen żywności. Rosną one od miesięcy stale w dużym tempie. Żywność zdrożała tam w lutym o 18 procent w skali rocznej. Przyczyniły się do tego braki warzyw. Na brytyjskim rynku brakuje obecnie między innymi pomidorów, papryki i ogórków. Przyczynę stanowi niekorzystna pogoda w Hiszpanii i Południowej Afryce. Wielka Brytania uzależniona jest od importu warzyw szczególnie zimą.
Inną przyczyną braku niektórych produktów rolnych są wysokie ceny energii. Przyczyniają się one do ograniczania, a nawet całkowitego zaprzestania niektórych upraw przez brytyjskich rolników. Spadek podaży natomiast powoduje wzrostu cen. Brytyjscy rolnicy skarżą się, że sprzedawcy i sieci handlowe nie płacą za dostawy odpowiedniej ceny. Zachęca to brytyjskich rolników do szukania klientów za granicą.
Niektóre składniki inflacji związane są z sytuacją na świecie i napędzają również globalny wzrost cen. Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę Brytyjczycy muszą płacić znacznie więcej za energię. Jednak wzrosty cen gazu na światowych rynkach bardziej dotykają Brytyjczyków niż innych mieszkańców Europy. Gaz ma tam bowiem znacznie większe znaczenie jako źródło energii zarówno dla gospodarstw domowych jak i firm. Ponadto gaz w większości jest importowany, dlatego wzrost cen gazu na światowych rynkach znacznie bardziej obciążają Brytyjczyków niż innych mieszkańców Europy.
Pandemia zmniejszyła liczbę osób aktywnych zawodowo w wielu krajach. Jednak szybko aktywność zawodowa zaczęła się zwiększać. Tymczasem w Wielkiej Brytanii liczna osób nieaktywnych zawodowo jest ciągle o 400 tysięcy większa niż przed pandemią. Głównymi przyczynami wyjścia z rynku pracy podczas pandemii były: wcześniejsze emerytury i stan zdrowia uniemożliwiający podjęcie zatrudnienia.
Obecnie jedna czwarta Brytyjczyków w wieku produkcyjnym, czyli 10 milionów osób nie pracuje. W tej grupie znajduje się jedynie 1,3 miliona zarejestrowanych bezrobotnych. Oznacza to, że poziom rejestrowanego bezrobocia jest najniższy od lat 70. XX wieku i wynosi tylko 3,7 proc. Pozostali czyli prawie 9 milionów osób nie są zarejestrowani jako bezrobotni, ponieważ nie udowodnili, że aktywnie szukają pracy. W tej grupie znajduje się: 2,7 miliona studentów, 4,5 miliona osób chorych lub na wcześniejszej emeryturze, zaś 1,1 miliona osób zajmuje się dziećmi. Rośnie liczba niepełnosprawnych pozostających poza rynkiem pracy. Ponadto więcej młodych ludzi wybiera obecnie studia zamiast pracy.
Braki pracowników odczuwają takie branże jak transport, gastronomia i hotelarstwo, czy handel. Brak pracowników zachęca pracodawców do podnoszenia płac lub stosowania innych zachęt dla zwiększenia zatrudnienia. Niektóre sieci handlowe podnosiły już kilkukrotnie wynagrodzenia, by zyskać pracowników. Do tego pracownicy wielu sektorów domagają się wzrostu wynagrodzeń, by poradzić sobie z rosnącymi cenami, a zwiększenie płac jeszcze bardziej nakręca inflację.
Eksperci przewidują spadek inflacji w najbliższych miesiącach. Jeśli jednak dojdzie do kolejnych niespodzianek, takich jak gwałtowny wzrost cen w lutym, prognozy te mogą okazać się mało precyzyjne.
Wojciech Ostrowski
Źródło: BBC
Tagi: Gospodarka, inflacja, praca, Wielka Brytania
Dodaj komentarz