• Menu

    Globalna gospodarka wkracza na szybsze tory

    Produkt krajowy brutto strefy euro w drugim kwartale br. był o 0,3 proc. wyższy niż kwartał wcześniej i o 1,2 proc. wyższy niż przed rokiem – poinformował Eurostat. Był to rezultat nieznacznie gorszy od oczekiwań ekonomistów. W całej Unii najszybciej rosnącą gospodarką były Czechy (4,4 proc.). Drugie miejsce zajęła Rumunia (3,7 proc.). Na podium znalazła się też Polska (3,6 proc.). Kilka krajów jeszcze swoich danych nie opublikowało, więc klasyfikacja może się zmienić. Gospodarka unijna nie rozwija się tak szybko, jak byśmy chcieli.

    Analizując dane Eurostatu, ekonomiści z niepokojem ocenili zastój trzech najsilniejszych ekonomicznie państw: Niemiec, Francji i Włoch. Zwracają też uwagę, że wynoszący 0,4 proc. wzrost PKB Niemiec nie jest zasługą – jak to zwykle bywało – eksportu, lecz konsumpcji. „Czyżby zmieniał się model niemieckiej gospodarki?” – pytają. „Przeszkodą dla pobudzenia wzrostu PKB w strefie euro jest brak głębokich reform oraz inwestycji” – napisali dla Money.pl eksperci Biura Maklerskiego Deutsche Bank.

    Lepiej jest po drugiej stronie Atlantyku. Malejące bezrobocie, rosnąca konsumpcja, umocnienie się dolara, wyższe zyski spółek oraz rewolucja łupkowa to czynniki, które napędzają koniunkturę w Stanach Zjednoczonych. Prognozowany przez część analityków wzrost PKB w USA wyniesie w tym roku 3,7 proc. Jest to bardzo dobry wynik, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że dotyczy największej gospodarki świata. W obecnej sytuacji tylko ona może być lokomotywą globalnego rozwoju.

    – Jedną z przyczyn tak dobrej sytuacji za oceanem jest rosnąca liczba nowych miejsc pracy. Pozwala to oczekiwać spadku bezrobocia do poziomu około 5 proc. na koniec 2015 roku. Równocześnie w USA rośnie konsumpcja wewnętrzna – tłumaczy Piotr Tukendorf, doradca inwestycyjny z Biura Maklerskiego Deutsche Bank.

    Osłabiony smok

    Chińska gospodarka jest natomiast pod coraz większą presją – twierdzi Reuters. Wskazują na to kolejne rozczarowujące dane – mocno spadają ceny i poziom eksportu. Władze w Pekinie podejmą prawdopodobnie kolejne kroki mające pobudzić wzrost. W lipcu indeks cen producenckich spadł do najniższego poziomu od końca 2009 roku. W porównaniu z ubiegłym rokiem (lipiec do lipca) spadł o 5,4 proc. Jest to niepokojące, bo uderza w producentów i zwiększa ich dług.

    Zadłużenie przedsiębiorstw w Chinach wynosi 160 proc. PKB. To dwukrotnie więcej niż w Stanach Zjednoczonych. – Polityka Pekinu jest teraz skoncentrowana na walce z deflacją – podkreśla Zhou Hao, ekonomista z Commerzbanku w Singapurze. Jego zdaniem bank centralny Chin będzie musiał ponownie obniżyć stopy procentowe. Byłaby to już piąta obniżka od listopada ubiegłego roku. Inny powód do niepokoju to spadający eksport. W lipcu obniżył się on o 8,3 proc.

    Chiński smok gospodarczy słabnie. Władze ChRL zapowiadają wprawdzie, że wzrost PKB w tym roku wyniesie 7 proc. – byłby to w dalszym ciągu świetny wynik – ale osiągnięcie tego jest mało prawdopodobne. Na kłopoty w realnej gospodarce nakłada się bowiem dramatyczna sytuacja na rynkach finansowych. Złe kredyty zaciągnięte w chińskich bankach warte są prawie 290 mld dol., o blisko 36 proc. więcej niż rok wcześniej – podał chiński regulator sektora bankowego.

    Trwają też gorączkowe zabiegi o ratowanie giełd. Ich notowania pikowały po kilkadziesiąt proc., mimo że Pekin wydał 133 mld euro na uspokojenie sytuacji. Bańka pękła. W opinii analityków na chińskiej giełdzie od dawna należało się spodziewać korekty, ale akcje mimo ostatnich spadków nadal mogą być przewartościowane.

    Rosyjska ruletka

    Rezerwy walutowe Rosji wynoszą 358,3 mld dol. – poinformował Bank Rosji, który skupował w ostatnich miesiącach na dużą skalę obce waluty, by powstrzymać spadek wartości rubla. Zasoby BR topnieją. Obcych walut w jego skarbcu jest tylko 4 razy więcej niż w Narodowym Banku Polskim. A do nas nie płynie przecież strumień petrodolarów. Bloomberg wylicza, że Moskwa straciła 200 mln dol., kupując złoto i euro, które miały jej pomóc w odbudowywaniu rezerw. I nadal wiszą na nią czarne chmury. Tym razem zagrożenie nie płynie z rynku ropy, tylko ze strony amerykańskiego banku centralnego.

    Bloomberg pisze, że szefowa rosyjskiego banku centralnego Elwira Nabiullina popełniła błąd, koncentrując się na inwestycjach banku w złoto i w euro. Rosja zgromadziła więcej euro niż amerykańskiej waluty po raz pierwszy od 2008 roku, a wielkość zasobów złota potroiła się, licząc od 2005 roku. Tymczasem obydwa aktywa tanieją, a to odbija się na rosyjskich rezerwach.

    Sankcje nałożone na Moskwę w związku z kryzysem na Ukrainie mogą w najbliższych latach zmniejszyć PKB tego kraju o 9 proc. Ich skutki w zakresie dostępu do zewnętrznych rynków finansowych i nowych technologii dla inwestycji będą się utrzymywać – poinformował Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

    W ub.r. zachodnie kraje nałożyły restrykcje, które ograniczają międzynarodowe finansowanie dla największych banków Rosji i przedsiębiorstw energetycznych, a także zakazują eksportu zaawansowanych technologii do sektora energetycznego. Rosja zakazała w odwecie importu większości zachodnich produktów spożywczych. Przed wybuchem globalnego kryzysu w 2008 roku rosyjska gospodarka rosła w tempie ok. 7 proc. rocznie. Jednak zarówno reformy strukturalne, jak i inwestycje przebiegają bardzo powoli – podkreślił MFW, powtarzając swoje wieloletnie rady dla Rosji, sprowadzające się ograniczenia roli państwa w gospodarce, ochrony praw własności i zwiększenia konkurencji.

    Glob się nie poddaje

    Mimo wszystkich zawirowań globalna gospodarka nie pogrąży się w marazmie. Tak przynajmniej wynika z raportu „World Economic Outlook”. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje wzrost światowej gospodarki o 3,8 proc. w 2016 r. wobec 3,5 proc. w roku bieżącym. Także wskaźniki dotyczące Polski są bardzo korzystne.

    Aqib Aslam z MFW, prezentujący na konferencji w NBP pierwszą część raportu, wskazał, że prognozy dla gospodarki świata są coraz lepsze. Wpływa na to zwłaszcza spadek cen ropy, które jednak, jak wynika z raportu, mogą w bieżącym roku znów zacząć rosnąć. MFW przewiduje wzrost gospodarek większości krajów rozwiniętych (UE jako całości w 2015 – 1,5 proc., w 2016 – 1,6 proc.; USA – w 2015 i 2016 po 3,1 proc.; gospodarek wszystkich krajów G20 – 3,6 proc. w 2015 i 3,8 proc. w 2016).

    Na tym tle bardzo dobrze prezentują się prognozy dla Polski. O ile w styczniu 2015 roku MFW przewidywał wzrost polskiej gospodarki o 3 proc. w 2015 roku i 3,3 proc. w 2016 roku, to według ostatniej prognozy wzrost ten wyniesie i w tym, i w przyszłym roku po 3,5 proc. Prognozy dotyczące Polski są najlepsze wśród państw naszego regionu (Czechy, Słowacja, Węgry). – Polska bardzo dobrze sobie radzi w porównaniu do innych krajów europejskich – mówił Aslam.

    Pogarsza się natomiast sytuacja w gospodarkach, które żyją z eksportu ropy i gazu. W odniesieniu do Rosji MFW prognozuje spadek o 3,8 proc. w 2015 roku i 1,1 proc. w 2016 roku.

    O prognozach związanych ze skutkami światowego kryzysu finansowego z 2008 roku mówił z kolei Patrick Blagrave z MFW. Jego zdaniem w większości państw będzie notowany wzrost gospodarczy, ale mniejszy niż w latach bezpośrednio poprzedzających kryzys. – Gospodarki będą się rozwijać wolniej i może być trudniej utrzymać stabilność finansową – podkreślił. MFW zaleca inwestycje w produktywność i infrastrukturę, zwłaszcza w krajach rozwijających się, natomiast w krajach rozwiniętych – w nowe technologie.

    Czesław Rychlewski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Kategorie

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Polecane