
Raport Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości z marca 2025 r. mówi rzecz, której nie da się przemilczeć: w okresie od stycznia 2023 r. do września 2024 r. w inicjatywach edukacji prawnej w polskich sądach uczestniczyło ponad 100 tysięcy osób (gov.pl). Brzmi nieźle. Tylko że w skali kraju — gdzie obywateli, którzy każdego dnia stykają się z prawem urzędu, pracy, konsumenta czy rodziny, są dziesiątki milionów — to jest kropla.
I to jest pierwszy problem. Drugi jest taki, że nawet ta kropla rozkłada się nierówno: według IWS 89% sądów prowadzi jakieś formy edukacji prawnej, ale różnice w aktywności między poszczególnymi sądami są ogromne, a statystycznie program dociera rocznie do ok. 63 tys. odbiorców — głównie dzieci i studentów.
To są dane oficjalne. Z perspektywy fundacji, która od piętnastu lat zajmuje się obsługą indywidualnych spraw pokrzywdzonych, mogę dodać dwa spostrzeżenia bez statystycznego pokrycia, ale spójne z tym, co widzimy w gabinecie porad.
Pierwsze — kobiety z dziećmi w sprawach alimentacyjnych, które przez lata nie wiedziały o instytucji funduszu alimentacyjnego, o trybie egzekucji komorniczej, o możliwości ścigania karnego sprawcy uchylania się od alimentacji.
Drugie — drobni przedsiębiorcy, którzy podpisują umowy z dużymi kontrahentami, nie czytając klauzul o jurysdykcji, karach umownych, prawie właściwym. Spór, gdy się rozpętuje, jest dla nich szokiem.
Trzecie — seniorzy. Tutaj nawet nie chodzi o nieznajomość przepisów. Chodzi o nieznajomość praw — fundamentalną. Wielu polskich seniorów do dziś nie wie, że ma prawo odmówić obcej osobie wpuszczenia do mieszkania bez okazania dokumentu i powodu.
Pakiet, który Fundacja LEX NOSTRA proponuje od lat, sprowadza się do pięciu rzeczy.
Pierwsza: realny moduł „prawo codzienne” w szkole średniej. Co najmniej 30 godzin w cyklu. Nie wiedza o ustroju (która i tak jest) — wiedza o tym, jak złożyć reklamację, jak rozmawiać z urzędem, jak czytać umowę.
Druga: stała linia w samorządach na bezpłatne poradnictwo — we współpracy z izbami adwokackimi i radcowskimi. Część miast już to robi. Nie wszystkie.
Trzecia: krajowy portal „prawo dla obywatela”, integrujący wyszukiwarki przepisów, wzory pism i bazę punktów pomocy.
Czwarta: mikrogranty dla mediów lokalnych na publikacje edukacyjne. To są setki tysięcy złotych w skali kraju, nie miliardy.
Piąta: coroczny raport stanu wiedzy prawnej Polaków — niezależny, finansowany publicznie, ale wykonywany przez instytucję zewnętrzną.
Bo każda godzina pracy sądu kosztuje. Każdy spór, którego można było uniknąć dzięki świadomości stron, jest kosztem nie tylko dla obywatela, ale dla podatnika. Bo sąd to też podatnik.
Państwo, w którym obywatele rozumieją prawo, jest państwem tańszym i bardziej demokratycznym jednocześnie. To rzadkie zestawienie. Trzeba je wykorzystać.
Maciej Lisowski – maciejlisowski.pl
Maciej Lisowski — Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA. Organizacja od 2010 r. prowadzi bezpłatne poradnictwo prawne dla pokrzywdzonych. Strona: fundacja.lexnostra.pl. Dane przytoczone w tekście pochodzą z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości „Edukacja prawna w sądach” (marzec 2025).
Dodaj komentarz