
Zima nadchodzi. Grzać czy nie grzać auta na osiedlowym parkingu… oto jest pytanie… Masz dwie drogi do wyboru a żadna nie jest tą jedynie słuszną… W każdym przypadku złamiesz obowiązujące przepisy, jednak powinieneś zastanowić się, co jest dla ciebie ważniejsze..
Przepisy kodeksu drogowego oraz ekolodzy zabraniają rozgrzewania silnika na postoju. Co jednak zrobić podczas silnych mrozów? Kiedy od wewnątrz osadza się szron, albo para i nic nie jesteś w stanie zobaczyć? Ekolodzy działają prężnie od lat. Ich działania doprowadziły do wprowadzenia do produkcji ekologicznych jednostek napędowych, małych silników, o niskim spalaniu, turbodoładowanych, o niewysokiej emisji spalin, która jest ciągle pod kontrolą. Wyposażone w skomplikowane podzespoły są bardzo awaryjne, i nieźle drenują kieszeń właściciela. Zastąpiły stare, wolnossące motory, które były niemal bezawaryjne.
Jednak w momencie, gdy troska o środowisko naturalne zagraża ludzkiemu życiu, trzeba się mocno zastanowić, jakie obrać priorytety.
Stosując się do artykułu 60 kodeksu drogowego, ust.2 pkt.2, mówiącego, że “zabrania się kierującemu używania pojazdu w sposób powodujący uciążliwości związane z nadmierną emisją spalin do środowiska lub nadmiernym hałasem” oraz pkt.3 mówiący, że “zabrania się kierującemu pozostawiania pracującego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym: nie dotyczy to pojazdu wykonującego czynności na drodze”, nie jesteś w stanie rozgrzać auta garażowanego pod “chmurką” podczas siarczystych mrozów i doprowadzić wnętrza do stanu używalności. Mieszkasz w mieście, na osiedlu czy w centrum wsi, a to już teren zabudowany, co policja lub straż miejska lub gminna skwapliwie wykorzystał, wlepiając ci mandat.
Możesz więc w tym wypadku zastosować się do przepisów i wykorzystać potężne ilości środków chemicznych do odmrażania szyb, i używając skrobaczki usunąć szron z szyb. Do tego dochodzi zmęczenie machaniem skrobaczka i miotełką. Twój oddech osadza się na szybie w postaci szronu. Musisz go skrobać co chwilę i przecierać szyby szmatką. Każda próba wjechania z parkingu kończy się gaszeniem auta, wysiadaniem i czyszczeniem szyb… sprawdzaniem czy możesz wyjechać… dramat… Jedziesz i nic nie widzisz.
W czasie jazdy z silnym silnikiem szyba chłodzi się szybciej, więc widoczność znowu spada do zera, ale NIE MOŻESZ stanąć i poczekać, aż auto się rozgrzeje. Oczywiście, skupiasz się tylko na walce z lodem, parą i szronem, zupełnie nie patrzysz na drogę i na to, co tam się dzieje. I teoretycznie… tak powinieneś postępować w myśl obowiązujących przepisów.
Jednak, działając zgodnie nimi łamiesz przepisy wynikające z artykułu 66 kodeksu drogowego, który mówi między innymi, że samochód, który porusza się po drodze MUSI być tak utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie narusza porządku ruchu i nie narażało kogokolwiek na szkodę, a także zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy oraz łatwe, wygodne i pewne posługiwanie się kierownicą, hamulcem oraz innymi urządzeniami, znajdującymi się na wyposażeniu auta.
Tutaj okazuje się, że właściwie nie masz wyjścia. Powinieneś podróżować autobusem. Bo samochodu nie rozgrzejesz, a jak zaczniesz rozgrzewać to grozi ci mandat, a jak wyjedziesz autem zamrożonym , to stajesz się zawalidrogą i zagrażasz bezpieczeństwu swojemu i innych uczestników ruchu drogowego, i na dodatek grozi ci… mandat.
Biorąc pod uwagę osławioną emisję spalin, to właściwie… podczas rozgrzewania na postoju do atmosfery trafia zdecydowanie mniej spalin niż podczas jazdy na zimnym silniku. Zimny olej gorzej smaruje, i jazda na nierozgrzanym silniku jest dla silnika szkodliwa, ale jednak, rozgrzewanie go na postoju bez obciążeń jest bardziej optymalne, niż rozgrzewanie go w czasie jazdy, nie wspominając o fakcie, że współczesne samochody trudno się nagrzewają i optymalną temperaturę w kabinie możesz osiągnąć dopiero po przejechaniu całego miasta.
Masz, a właściwie nie masz wyboru, między ekologią, własnym bezpieczeństwem a złamaniem przepisów. Bo właściwie, jakiego wyboru nie dokonasz, to ryzykujesz.
Artykuł przygotowany przez firmę AUTO-HOL Grzegorz Gliński oferującą całodobową pomoc drogową na terenie Warszawy.
Na obszarze zabudowanym nie można dłużej niż 60 sekund stać z włączonym silnikiem, jeżeli nie jest to wymuszone sytuacją na drodze. O tym tu ani słowa, a pod sklepami stoją sobie auta i się grzeją w środku państwo, to samo radiowozy, policjanci czują się bezkarni…
Dodaj komentarz