• Menu

    Jedna partia i wiele wyzwań

    Po raz pierwszy w historii III Rzeczypospolitej rząd może stworzyć jedna partia. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało bowiem bezwzględną większość w Sejmie i nie potrzebuje szukać koalicjanta. Z tej opcji pochodzi też Prezydent RP. Nowa ekipa rządząca ma więc pozornie warunki komfortowe. Będzie się jednak musiała zmierzyć z poważnymi wyzwaniami.

    Ciężarem dla niej jest wiele wyborczych obietnic, na których spełnienie nie ma pieniędzy. Ponadto, według analityków, świat czeka trzecia fala kryzysu, która uderzy zwłaszcza w kraje rozwijające się. W tej sytuacji trzeba ze szczególną uwagą odnosić się do dyscypliny finansowej i ograniczyć wydatki publiczne. Jak pogodzić te dwie konieczności?

    Zobaczymy, to rozliczymy

    PiS musi zrealizować najważniejsze obietnice np. 500 zł na dziecko, bo nie wytłumaczy wyborcom, dlaczego mając większość i prezydenta, nie jest w stanie tego zrobić – mówił w TVN24 prof. Witold Orłowski, ekonomista z PwC. – Łatwiej zrealizować te obietnice, które mówią o zwiększeniu wydatków niż wpływów do budżetu państwa.

    Zrealizowanie obietnic PiS będzie niezmierne trudne, bo wzrost produktu krajowego brutto będzie mniejszy niż prognozowany w ustawie budżetowej – ocenił dr Robert Zmiejko ze Szkoły Głównej Handlowej.

    W kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński, prezes PiS, zapowiedział, że po zwycięstwie jego partii w wyborach parlamentarnych na inwestycje zostanie przeznaczone kwota 1,4 bln zł. W tym planie jest pomysł zmiany polityki banku centralnego, który jest ryzykowny i trudny do przeprowadzenia. Odwoływano się tu do tzw. luzowania ilościowego, czyli dodruku pieniądza, który stosuje Europejski Bank Centralny, ale trzeba pamiętać, że działa on w innych warunkach prawnych i z innymi potrzebami, bo nasz problem nie polega na tym, że firmy chcą inwestować, a banki nie dają im kredytów. Problem jest odwrotny: firmy mają pieniądze, ale nie chcą inwestować z powodu kiepskich nastrojów.

    Obawiam się realizacji przedwyborczych zapowiedzi o skróceniu wieku emerytalnego – stwierdził tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów szef Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski.

    Prezes KIG nie uważa wyników wyborów za duża niespodziankę. Zwraca uwagę, że na taki scenariusz wskazywały sondaże przedwyborcze. Nie spodziewa się również gwałtownych zwrotów w polityce gospodarczej. Jego zdaniem, co do podstawowych kierunków, programy głównych ugrupowań różniły się bardzo niewiele. To, co może rzeczywiście budzić obawy, to zapowiedzi cofnięcia reformy w zakresie wieku emerytalnego. Realizacja tego postulatu byłaby poważnym krokiem wstecz. W związku z wydłużeniem życia, większość krajów obecnie podnosi raczej wiek emerytalny. Krok w przeciwnym kierunku byłby niezrozumiały i groźny dla finansów publicznych w dłuższej perspektywie.

    Prezes KIG zastanawia się również, czy nie zmieni się atmosfera wobec biznesu w Polsce. Poprzedni okres rządów Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005–2007 nie wyglądał pod tym względem zachęcająco.

    Na nowej władzy spoczywać będzie wielka odpowiedzialność – powiedział były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. – Najbardziej boję się destrukcji Unii Europejskiej, do czego Polska pod nowymi rządami może się przyczynić.

    Prof. Witold Orłowski dodaje: – Jeżeli zachwiane zostaną polskie finanse publiczne, możemy się spodziewać obcięcia unijnych funduszy strukturalnych. Problemy w tej dziedzinie pojawią się w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

    Pozostaje jeszcze jednak nierozwiązana dotąd sprawa. Chodzi o górnictwo. O ile z realizacją innych obietnic wyborczych można będzie trochę poczekać (ale niezbyt długo), o tyle w sprawie górnictwa trzeba działać natychmiast. Większość spółek węglowych nie ma bowiem pieniędzy na wypłatę wynagrodzeń.

    Dominik Kolorz, przewodniczący Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność, spodziewa się szybkiego rozwiązania górniczych problemów przez nową władzę. – Przecież pomogliśmy jej wygrać wybory – mówi.

    Na razie nieźle

    Jeśli wzrost gospodarczy Polski na koniec roku wyniesie 3,5 proc. produktu krajowego brutto, to – w kontekście sytuacji na rynkach międzynarodowych – będziemy mieli wielki sukces – powiedział były wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. – Trzeba przy tym wziąć pod uwagę sytuację na wschodzie i spadającą wymianę handlową z Rosją i Ukrainą.

    Podkreślił jednak, że Polska jest w pierwszej trójce, jeśli chodzi o dynamikę rozwoju gospodarczego w Unii Europejskiej. Chodzi o wzrost produkcji przemysłowej, inwestycji i eksportu. Były wicepremier spodziewa się nadwyżki handlowej Polski w tym roku. Jakie są tego przyczyny? Oprócz konkurencyjności polskiej gospodarki ważne jest też to, że ceny surowców są niskie. Importujemy prawie całą ropę i 2/3 potrzebnego gazu ziemnego, co ma wpływ na bilans obrotów handlowych.

    We wrześniu bieżącego roku produkcja sprzedana przemysłu była wyższa o 4,1 proc. w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku, natomiast w produkcji budowlano-montażowej odnotowano spadek o 2,5 proc. – poinformował Główny Urząd Statystyczny.

    Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje natomiast wzrost gospodarczy w Polsce w 2016 roku o 3,5 proc. produktu krajowego brutto, tyle samo, co w bieżącym roku.

    Mimo nienajlepszych wskaźników gospodarczych, przedsiębiorcy z optymizmem patrzą w przyszłość. Tak wynika z badania, jakie przeprowadził Narodowy Bank Polski. O sprawie pisał „Puls Biznesu”. Jak czytamy, eksperci przewidują, że tempo wzrostu PKB w ostatnich miesiącach roku raczej nie będzie wyższe niż do tej pory, a w najlepszym przypadku utrzyma dynamikę z drugiego kwartału. „Przedsiębiorców to jednak nie wystraszyło – pisze dziennik. – Szczególnie dobrze mają się firmy, które zajmują się handlem międzynarodowym. I to mimo zamieszania na rynku chińskim oraz osłabienia walut wielu gospodarek wschodzących. Wśród firm, z wyjątkiem sektora publicznego, utrzymuje się też duże zapotrzebowanie na pracowników. Największego wzrostu zatrudnienia można się spodziewać w handlu, wśród eksporterów oraz w korporacjach z udziałem kapitału zagranicznego”.

    Ekonomista PKO BP Piotr Bujak przyznaje w rozmowie z dziennikiem, że jest zaskoczony tak pozytywnymi nastrojami wśród przedsiębiorców. Zwraca też uwagę, że polskie firmy nadal są bardzo konkurencyjne na zagranicznych rynkach, co może tylko cieszyć.

    Jesteśmy otoczeni

    Od dłuższego czasu podkreślamy, że głównym źródłem niepewności co do perspektyw gospodarczych kraju jest sytuacja zewnętrzna. Gospodarka rośnie w tempie umiarkowanym, ale najważniejsze, że jest na ścieżce zrównoważonego wzrostu – powiedział na konferencji po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prof. Marek Belka, szef Narodowego Banku Polskiego. Jego zdaniem, deflacja skończy się na przełomie listopada i grudnia bieżącego roku.

    Prezes podkreślił, że jesteśmy otoczeni przez gospodarkę światową i nie możemy być wolni od wpływu, jaki wywiera na nią np. spowolnienie w Chinach. Problem polega jednak na tym, czy to spowolnienie będzie przebiegać w sposób uporządkowany. Zawsze istnieją kwestie nam bliższe, czyli kryzys na Ukrainie, słaba sytuacja gospodarcza w Rosji. Na szczęście strefa euro rośnie i to jest podstawowy czynnik kreujący środowisko międzynarodowe. Brak działań w zakresie stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych powoduje na świecie znaczące konsekwencje dla rynków wschodzących, ale mniej dla Polski niż dla krajów Azji czy Ameryki Łacińskiej.

    Obniżaliśmy stopy nominalne – dodał – ale inflacja spadała, przekształcając się w deflację. Można powiedzieć że dzięki naszym działaniom polityka pieniężna pozostała neutralna.

    Odnosząc się do obietnic wyborczych prof. Belka stwierdził: – Niepokoję się, uważam, że mogą być groźnie zarówno dla stabilności finansów publicznych, jak i całego sektora finansowego.

    Maciej Otrębski

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Artykuły powiązane

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Kategorie

  • Subskrybuj Nasz Biuletyn

  • Polecane