• Menu

    Skąd płyną, dokąd wypływają nasze pieniądze?

    Przedstawiony poniżej dwugłos na temat, kto zapełnia państwową kasę, a kto ją opróżnia i w jakim celu jest niezwykle pouczający. Ale nie dla wszystkich

    Jako pierwsi powinni zainteresować się tymi opracowaniami reformatorzy naszej oświaty. Zamiast demolować strukturę szkolnictwa powinni opracować wszechstronny, wieloetapowy system edukacji ekonomicznej dla najmłodszych, bo na uczenie najstarszych jest już za późno. Obawiać się jednak należy, że następne pokolenia też będą żyły w przekonaniu, że państwo ma swoje pieniądze, które może rozdawać wedle uznania.

    Konfederacja Lewiatan

    Kwietniowy PMI potwierdza rosnącą koniunkturę w polskim przemyśle; jednak przedsiębiorstwa przemysłowe za chwilę mogą natrafić na barierę nie do pokonania – brak pracowników – przestrzega główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

    W kwietniu br. wskaźnik PMI Polskiego Sektora Przemysłowego wzrósł do poziomu 54,1 z 53,5 w marcu 2017 r. – podał Markit. Oceny menedżerów logistyki, dotyczące sytuacji na początku kolejnego kwartału są podobne – rośnie produkcja, rosną zamówienia z rynku polskiego i zza granicy, rośnie zatrudnienie. Wszyscy się cieszą. Pytanie, czy da się tę dobrą tendencję utrzymać?

    Jak zaznaczyła ekspertka Lewiatana, firmy zwiększają swoją zdolność zaspakajania rosnących zamówień ciągle tą samą metodą – aby sprostać wzmożonemu napływowi nowych zleceń, zwiększają moce produkcyjne, rekrutując nowych pracowników. A pracowników na polskim rynku jest coraz mniej…

    W marcu 2017 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w Polsce 8,1 proc. A w regionach najsilniej uprzemysłowionych – na Śląsku, Mazowszu, w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku czy w Małopolsce – stopa bezrobocia jest jeszcze niższa, np. w Wielkopolsce wyniosła w marcu br. 4,9 proc. Jeszcze większe wrażenie robi liczba bezrobotnych. W Polsce jest ich ciągle dużo, bo ponad 1,3 mln. Ale jeśli przedsiębiorstwa chciałyby szukać pracowników w miastach z silną obecnością przemysłu, np. w Katowicach, to zarejestrowanych bezrobotnych jest tam tylko 6 tys. osób, w Poznaniu – 6,6 tys., we Wrocławiu – 10,2 tys., w Warszawie – 33,2 tys. (co daje stopę bezrobocia na poziomie 2,7 proc.).

    Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek

    – Trzeba jak najszybciej zacząć działać i to w kilku obszarach. Najważniejsze są trzy sprawy. We wszystkich kluczowe jest działanie rządu i polityków – uważa ekspertka.

    Po pierwsze, przedsiębiorcy muszą uruchomić inwestycje na zdecydowanie większą niż dotychczas skalę (w 2016 r. ich inwestycje były o 13,2 proc. mniejsze niż rok wcześniej). Ale aby tak się stało, otoczenie regulacyjno-polityczne musi być stabilne. Przedsiębiorcy pytani o niższą skłonność do inwestycji w 2016 r. wskazywali bowiem na tę właśnie przyczynę. Jeśli w dalszym ciągu w przestrzeni publicznej będą pojawiać się ogólne informacje od decydentów na tematy związane z podatkami, to skłonność firm do inwestycji nie będzie rosła. A musi. Inaczej polski przemysł się zatka.

    Po drugie, potrzebna jest dobrze zdefiniowana polityka imigracyjna państwa, związana z rynkiem pracy. Do tego niezbędna jest m.in. wiedza o kompetencjach, kwalifikacjach pracowników potrzebnych przedsiębiorstwom. Z tym nie ma problemu, ale rząd musi chcieć z niej skorzystać. Niezbędna jest także eliminacja ograniczeń w zatrudnianiu cudzoziemców, dzisiaj nie jest to bowiem łatwe ze względu ma duże sformalizowanie i często bardzo wydłużone terminy rozpatrywania wniosków.

    I po trzecie, niezbędne są jak najszybsze zmiany w edukacji zawodowej, a także zdecydowanie większe środki na szkolenia pracowników w ramach Krajowego Funduszu Szkoleniowego.

    Jeśli przynajmniej te warunki nie zaczną być spełniane, to co z tego, że zamówienia dla polskiego przemysłu będą rosły, jeśli nie będzie ich jak zrealizować? A przemysł to 1/4 polskiego PKB. Chyba że przedsiębiorcy uznają, że ryzyko utraty zamówień, utraty rynków zbytu jest większe niż ryzyko regulacyjne i polityczne. Wydaje się to bardziej prawdopodobne niż stabilność regulacyjna i polityczna.

    Forum Obywatelskiego Rozwoju

    Jak w swoim opracowaniu opisuje Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR, z badania zrealizowanego na zlecenie jego instytucji w kwietniu 2016 r. wynika, że ponad 95 proc. Polaków nie wie, jakiej wielkości są wydatki państwa, a zdecydowana większość nie zna również ich struktury.

    Tylko 4 proc. osób poprawnie wskazało wielkość wydatków państwa, 65 proc w ogóle nie udzieliło odpowiedzi, a 27 proc. sądziło, że wydatki państwa są dwukrotnie niższe niż w rzeczywistości. Ponad jedna czwarta ankietowanych uważa, że wydatki na administrację są największą częścią obciążeń państwa, podczas gdy w rzeczywistości stanowią one tylko 5 proc., niemal 6 razy mniej niż emerytury i renty, które z kolei stanowią największy wydatek państwa.

    W 2016 roku „Rachunek od Państwa” na jednego mieszkańca wyniósł 20 214 zł i był o 2 196 zł wyższy niż 6 lat temu.

    Niska świadomość Polaków o wydatkach publicznych ma poważne konsekwencje dla życia politycznego i gospodarczego kraju, zwłaszcza przy okazji wyboru władz – np. brak wiedzy o tym, jak dużo wydajemy na renty i emerytury sprawia, że nie ma powszechnej krytyki dalszego zwiększania tych wydatków (np. poprzez obniżanie wieku emerytalnego czy wprowadzenie 13. emerytury). Z kolei wiara, że tak wiele wydajemy na administrację sprawia, że wyborcy ulegają złudnym hasłom, że kosztowne obietnice polityków mogą być sfinansowane z obniżenia kosztów działania administracji.

    W 2011 r., kiedy przygotowywaliśmy pierwszą edycję „Rachunku od Państwa”, wydatki publiczne w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosiły 18 018 zł.

    Część wzrostu (ponad 820 zł) wynika z rosnących cen, jednak większość (prawie 1400 zł) to realny wzrost wydatków. Pozytywna jest jednak tendencja stopniowego spadku wielkości wydatków publicznych do PKB – w 2011 r. wynosiły 43,8 proc. PKB, a w 2016 r. 41,2 proc. PKB, choć niestety w 2016 r. był to wynik spadku publicznych inwestycji.

    Pieniądze „państwowe”

    Na co rządzący wydają najwięcej? Emerytury i renty, edukacja oraz służba zdrowia łącznie odpowiadają za ponad połowę wydatków państwa. Największe zmiany w stosunku do lat poprzednich spowodowały wprowadzenie programu Rodzina 500+, spadek kosztów obsługi długu oraz przeszacowanie wydatków na transport.

    Program Rodzina 500+ został wprowadzony w kwietniu 2016 roku i dopiero w 2017 r. będzie w pełni widoczny w „Rachunku od Państwa”. Wydatki na transport najpewniej są przeszacowane – w momencie tworzenia „Rachunku od Państwa” nie są jeszcze znane wszystkie sprawozdania instytucji publicznych, ale dostępne dane wskazują, że plany inwestycyjne nie zostały w pełni wykonane. Koszty obsługi długu spadają od 2013 r., co wynika przede wszystkim ze skoku na OFE. Wydatki państwa to nie tylko wydatki budżetu państwa, ale także samorządów, NFZ, FUS zarządzanego przez ZUS, KRUS i wielu innych podmiotów.

    Choć zdecydowana większość wydatków publicznych przypada na kilka wymienionych powyżej instytucji, to należy pamiętać, że cały sektor finansów publicznych obejmuje ponad 61 tys. rozmaitych instytucji. Poza wymienionymi należą do niego liczne szkoły, uczelnie, szpitale, ale także podmioty takie jak np. zarządy cmentarzy komunalnych, parki miejskie, studia filmowe „TOR”, „ZEBRA”, „KADR”. Ze względu na niemożność pozyskania danych dla wszystkich 61 tys. podmiotów oraz skorygowania przepływów między nimi rachunek od państwa zawiera pozycję bilansującą „Inne”.

    (CZR)

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *