• Menu

    Zgodny optymizm dla polskiej gospodarki

    Bezpieczne magazynowanieW końcu 2017 r. niemal bez wyjątku zagraniczne prognozy dla polskiej gospodarki przewidywały roczny wzrost PKB o ok. 4 proc. aż do 4,9 proc. Podstawą były wyniki gospodarcze III i IV kwartału ubiegłego roku

    Opublikowana w listopadzie ub.r. prognoza Komisji Europejskiej dla polskiej gospodarki podniosła wcześniejsze przewidywania wzrostu PKB Polski w 2017 r. o 0,7 pkt proc. wobec szacunków z maja br. do 4,2 proc. Natomiast według tej analizy w 2018 r. nastąpi spowolnienie m.in. wskutek pewnego osłabienia konsumpcji, gdy wyższa inflacja obniży realne dochody gospodarstw domowych. Ponadto osłabi się poprawa w zatrudnieniu.

    Komisja Europejska

    Raport Komisji przewidywał na koniec 2017 r. przyspieszenie inwestycji, które wpadły w dołek w poprzednich miesiącach. Oczekiwano też silnego wzrostu inwestycji publicznych ze względu na wyższe wykorzystanie unijnych funduszy strukturalnych. Natomiast – zdaniem ekspertów KE – odbicie w inwestycjach prywatnych będzie postępowało bardziej stopniowo, przy wsparciu takich czynników jak silny popyt krajowy i zewnętrzny, wysokie wykorzystanie mocy wytwórczych oraz łatwy dostęp do finansowania. Zdaniem autorów raportu Polska wchodzi w etap podwyższonej inflacji – według ich wyliczeń miałaby wkrótce wynieść 1,6 proc., ale w drugiej połowie 2018 r. może to być 2,5 proc. a rok później nawet blisko 3 proc.

    Szerszy obraz w skali czterech lat (2016–2019) ukazany został w raporcie Komisji Europejskiej w zestawie danych faktycznych i prognozowanych. I tak wzrost PKB wynosił lub będzie wynosił odpowiednio 2,9 proc., 4,2 proc., 3,8 proc. i 3,4 proc. Spożycie prywatne to 2,9 proc. w 2016 r. i w następnych trzech latach: 4,2 proc., 3,8 proc. i 3,4 proc. Nakłady brutto na środki trwałe w 2016 r. uplasują się na minus 7,9, w 2017 r. plus 4,2, a w 2018 r. – 7,9 proc. na plusie i w 2019 r. – 4,8 proc. Wzrost zatrudnienia będzie najwyraźniej spadać – odpowiednio w wymienionych czterech latach: o 0,6 proc., 1,6 proc., 0,8 proc. oraz 0,2 proc. Stopa bezrobocia według Eurostatu odpowiednio wynosiła lub będzie wynosić: 6,2 proc., 5,0 proc., 4,2 proc., 4,0 proc. Deficyt budżetowy jako procent PKB wynosił lub będzie wynosić 2,5 proc., 1,7 proc., 1,7 proc., 1,9 proc.

    FocusEconomics

    Paneliści portalu FocusEconomics w swym grudniowym raporcie (Consensus Forecast Central & Eastern Europe) stwierdzili, że brak jeszcze danych wyjaśniających polskie wyniki, ale na lepsze prognozy wpłynęły utrzymująca się rosnąca sprzedaż detaliczna, wzrost płac i rekordowo niskie bezrobocie. Dochodzi do tego najwyższe od lat zwiększenie produkcji przemysłowej.

    Perspektywy potwierdza najwyższy od 9 miesięcy wskaźnik PMI (przygotowywany przez firmę HS Markit, specjalizującą się w ekonomicznej, finansowej i przedmiotowej analizie rynków): w październiku 53,4 pkt. i w listopadzie 54,2. Dodajmy, że opublikowany na początku stycznia 2018 r. kolejny indeks PMI wzrósł do 55 pkt. W komentarzu do raportu stwierdzono: „Zarówno wielkość produkcji, poziom zatrudnienia, jak i całkowita liczba nowych zamówień wzrosły w szybszym tempie. Liczba całkowitych nowych zamówień osiągnęła najszybsze tempo wzrostu od lutego 2015 roku. Presje na łańcuchy dostaw pozostały silne, a opóźnienia dostaw były jednymi z największych od siedmiu lat” – stwierdzono w raporcie Markit.

    Autorzy grudniowego raportu FocusEconomics stwierdzili, że w 2018 r. tempo rozwoju będzie nadal znaczne, ale niższe niż w ubiegłym roku (3,6 proc., a w 2019 r. – 3,3 proc.). Powodem będzie pewne ograniczenie prywatnych zakupów. Zwiększy się skala inwestycji dzięki funduszom unijnym, ale w związku z tym wzrosną wydatki sektora publicznego, co wraz z obniżeniem wieku emerytalnego może wywołać finansowe napięcia.

    Opinie banków

    Bank Światowy poprawił swą poprzednią prognozę z 3,3 proc. wzrostu PKB do 4,0 proc. Ten skok ekonomiści banku wyjaśniają konsumpcją prywatną wspartą korzystną sytuacją na rynku pracy i programem 500 plus. Jednak obecna dobra kondycja gospodarki może znaleźć się w obliczu zagrożenia wskutek m.in. już pojawiających się trudności w znalezieniu pracowników, co częściowo jest następstwem obniżenia wieku emerytalnego, a także umiarkowanego osłabienia koniunktury w Europie. Dlatego – stwierdził przedstawiciel BŚ na Polskę i kraje bałtyckie, Carlos Pineura – Polska musi zwiększać produktywność, inwestować w kapitał ludzki oraz wprowadzić politykę ułatwiającą napływ pracowników z zagranicy. Biorąc to wszystko pod uwagę, Bank Światowy przewiduje wzrost polskiej gospodarki w wysokości 3,6 proc. w 2018 r. i 3,4 proc. w 2019 r.

    Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju w listopadzie ogłosił podobne oceny i prognozy (wzrost PKB w 2017 r. – 4,1 proc.). Komunikat EBOiR tłumaczy to odbiciem inwestycji publicznych, choć poziom prywatnych pozostał niski. Zwraca uwagę, że w połowie 2017 r. poziom inwestycji (w relacji do PKB) był w 2017 r. najniższy od 1996 r. Zdaniem analityków EBOiR w 2018 r. PKB wzrośnie o 3,4 proc. – proporcjonalnie do poziomu wzrostu cen, który może osłabić silną dotąd konsumpcję prywatną.

    Jak biznes?

    Opublikowany 31 października doroczny flagowy raport Banku Światowego „Doing Business 2018”, który ocenia warunki prowadzenia biznesu w okresie od lipca 2016 do czerwca 2017 r., ulokował Polskę wśród 190 krajów świata na 27. miejscu. Jest to spadek w porównaniu z poprzednim raportem o 3 miejsca, choć punktacja, jaką otrzymaliśmy, jest nieco wyższa niż rok wcześniej. Po prostu inne kraje dokonały szybszego postępu niż Polska.

    Dobrze wypadliśmy w obsłudze handlu międzynarodowego oraz w dostępie do kredytów. Poprawy zaś wymaga czas dochodzenia roszczeń i płacenia podatków. Jak wynika z raportu, 119 krajów przeprowadziło 264 reformy poprawiające warunki tworzenia miejsc pracy, inwestowania i konkurencji, gdy w tym samym czasie Polska nie zrealizowała reform uwzględnianych w rankingu „Doing Business”. Ekonomista BŚ Maciej Drozd wyjaśnił ocenę raportu tym, że wiele przyjętych udogodnień nie weszło jeszcze w życie, a o innych przedsiębiorcy o nie wiedzą.

    Przyszłość emerytur

    Obserwatorzy zagraniczni zajmują się nie tylko finansami i gospodarką. Często analizują problemy społeczne. OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) ogłosiła w grudniu raport analizujący sytuację emerytów. Ich przyszłość w Polsce upatruje w ciemnych barwach i postuluje dalsze reformy, które złagodzą skutki starzenia się społeczeństwa i rosnące nierówności w tej jego części.

    W krajach OECD pierwsza emerytura wynosi średnio 63 proc. ostatniej pensji mężczyzn i 62 proc. kobiet, gdy w Polsce odpowiednio 39 i 34 proc. Nie może pocieszać, że w Wielkiej Brytanii jest to 29 proc., bowiem w Holandii czy Turcji aż ponad 100 proc. Ten ostatni przypadek dotyczy jednak głównie osób mających w pracy niskie dochody. Taki stan widoczny jest w OECD, gdzie emerytura tej grupy jest wyższa o 10 proc. niż średnia. Jednak w Polsce przechodzący na emeryturę najmniej zarabiający otrzymują 40 proc. ostatnich dochodów.

    Polska jest jednym z zaledwie trzech krajów OECD (obok Izraela i Szwajcarii), które zachowają różnice w wieku emerytalnym mężczyzn i kobiet. Dziś jesteśmy jeszcze stosunkowo młodym społeczeństwem, bo w relacji osób w wieku produkcyjnym i powyżej 64 lat plasujemy się poniżej średniej dla krajów OECD. Ale w latach 2015–2050 liczba osób w wieku emerytalnym wzrośnie z 24 do 60 na 100 osób w wieku produkcyjnym, co oznacza, że pod tym względem Polska znajdzie się w czołówce państw OECD.

    Wiele do myślenia daje ostatni kwartalny raport Eurostatu o zatrudnieniu w krajach Unii Europejskiej, które jest najwyższe w historii. III kwartał osiągnął wynik o 0,3 proc. wyższy w porównaniu z II kwartałem 2017 r. (rok do roku o 1,8 proc.). Jednakże w czterech krajach było inaczej; w Wielkiej Brytanii i Rumunii nie zmieniło się nic, zaś spadło na Litwie o 0,5 proc. Gdy w ujęciu rok do roku w całej UE w III kwartale wzrost zatrudnienia wzrósł o 1,8 proc., to w Polsce o 1,4 proc. Jaka jest przyczyna? Wiele wskazuje, że pojawił się brak nowych pracowników – głównie w przetwórstwie przemysłowym.

    Po uruchomieniu art. 7

    Grudniowa decyzja Komisji Europejskiej o uruchomieniu artykułu 7. stała się jednym z tematów rozważanych w zagranicznych mediach. Kierunki tych komentarzy są w zasadzie zbieżne. Dlatego reprezentatywny może być komentarz agencji ratingowej Fitch. Stwierdzono w nim, że decyzja Komisji (będąca tylko wstępem do ewentualnych dalszych kroków) nie powinna mieć na razie wpływu na polską gospodarkę i kondycję finansową.

    Natomiast zdaniem ekspertów sygnalizuje złe rokowania dla Polski na przewidziany wiosną 2018 r. początek dyskusji na temat budżetu unijnego w okresie 2021–2027. Eksperci agencji Fitch tak rozwijają swój pogląd: „Cięcia środków unijnych albo dodatkowe warunki dotyczące ich wykorzystania zwiększyłyby skutki wyjścia Wielkiej Brytanii, jednego z największych płatników netto do budżetu UE. Polska jest największym odbiorcą środków unijnych w ujęciu nominalnym – otrzymała alokację w wysokości 86 mld euro w obecnym cyklu (2014–2020). Niższe wpływy środków unijnych uderzyłyby we wzrost gospodarczy, a jeśli rząd zrekompensowałby część utraconych funduszy, zaciągając dług, osłabiłoby to finanse publiczne”.

    Sama agencja Fitch zachowuje ostrożność w swoich omówieniach. Mimo wyraźnych dobrych oznak dla gospodarki i finansów w drugiej połowie 2017 roku utrzymała bez zmian dotychczasowy długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A–” ze stabilną perspektywą.

    W mediach

    Pośrednio o skutkach konfliktu między Komisją Europejską a rządem polskim pisał londyński dziennik finansowo-ekonomiczny „Financial Times”. Autor, Martin Sandbu, stwierdził: „Polska jest najważniejszym członkiem z krajów przyjętych przed 13 laty do Unii Europejskiej, który ma największy potencjał, by politycznie wpływać na losy Europy. Jeśli nadal będzie zjeżdżać z europejskiej drogi głównego nurtu, będzie wciąż marnować te możliwości i marginalizować się na wiecznych peryferiach.

    Jeśli jednak wybierze przyjęcie roli w rdzeniu Europy (…), to ta droga będzie szeroko otwarta dzięki wzrostowi gospodarczemu i demografii – aby nie tylko powrócić do Zachodu, ale przyjąć rolę europejskiego lidera, której Polska nie miała od czasu jagiellońskiej złotej ery”. Według niego taką możliwość dałoby zwłaszcza przystąpienie do strefy euro, bo „mając miejsce w zarządzie Europejskiego Banku Centralnego, a do tego będąc gospodarczo powiązana z Niemcami, Polska mogłaby wpływać na europejską politykę gospodarczą”.

    Natomiast Sandbu chwali „świetny polski pomysł” Trójmorza – inicjatywy mającej na celu wsparcie infrastruktury w zakresie energii, transportu i telekomunikacji na osi północ–południe, ale ocenia, że otrzymał on jedynie „symboliczne wsparcie Donalda Trumpa i jest zaniedbywany przez zachodnią Europę”, m.in. za sprawą rosnącej izolacji polskich władz w UE.

    Również na łamach „FT” korespondent tej gazety James Shotter przynajmniej w jednym punkcie łagodzi pogląd swego kolegi. Podkreślił bowiem, że Polska jest atrakcyjna dla handlowych potentatów (m.in. w sektorze internetowym), co sprawiają tanie czynsze i niskie koszty pracy. Przykładem jest niemiecka grupa modowa Zalando, która zdecydowała się ulokować swoje warte 150 milionów euro centrum logistyczne w zachodniopomorskim Gryfinie. Jednak zdaniem autora Polska „nie wykorzystuje swojego potencjału w UE.

    Zygmunt Słomkowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *