• Menu

    Widzialna ręka państwa [FORUM PRZEDSIĘBIORCÓW]

    Czy program przestawienia polskiej gospodarki na innowacyjność ma szansę realizacji i pod jakimi warunkami? – zapytaliśmy przedstawicieli polskich organizacji biznesowych

    Polacy są tylko w poszczególnych przedsięwzięciach liderami światowej rywalizacji w najnowszych dziedzinach nauki czy technologii. Systemowo jednak za światem nie nadążamy. Nic dziwnego, że podczas dyskusji panelowej o gospodarce, będącej częścią Kongresu Innowatorów Europy Środkowo-Wschodniej wicepremier Mateusz Morawiecki mówił: – Potrzebujemy nowych reguł obejmujących innowacje, bo nie stanowią one własności tylko jednej firmy, ale są efektem pracy wielu pokoleń. Sukces gospodarczy szczególnie innowacyjnych światowych gospodarek wynikał z pomocy państwa; potrzebujemy więc umiejętnego wsparcia niewidzialnej ręki rynku przez jak najbardziej widzialną rękę państwa – oświadczył.

    Konfederacja Lewiatan

    Dr Małgorzata StarczewskaKrzysztoszek, główna ekonomistka zasadniczo zgadza się z ministrem rozwoju: – Jeśli polska gospodarka nie zacznie inwestować w innowacje, to świat nam ucieknie. Już ucieka – inwestuje w cyfryzację, robotyzację, pracuje nad sztuczną inteligencją. Jednak to przestawienie nie zależy tylko od programów, od tego, co jest zapisane na wielu stronach Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Strategię należy traktować jako zobowiązanie rządu do podjęcia wielu działań – tak w obszarze prawa, jak i współfinansowania proinnowacyjnych projektów. Muszą się do tego włączyć przedsiębiorcy i konsumenci. My, jako nabywcy, jeżeli nie będziemy kupować produktów, które mają wkład innowacyjny, to przedsiębiorcy nie będą skłonni ich wytwarzać.

    Firmy, nawet małe, w coraz większym stopniu rozumieją, co się dzieje w gospodarce globalnej. I miejmy nadzieję, że będą inwestować w nowe technologie, tworzyć własne interaktywne strony internetowe, wystawiać e-faktury, korzystać z chmury, przechowując w niej dane, a także tą drogą kontaktować się z klientami i partnerami biznesowymi. A także, że zaczną inwestować w robotyzację.

    Dzisiaj bowiem w Polsce na 10 tys. pracowników przemysłu przetwórczego przypadają 22 roboty. W Niemczech jest to już prawie 300 robotów, a w Korei Południowej prawie 500. Polscy przedsiębiorcy muszą się z tym zmierzyć. A rząd, politycy i administracja muszą im w tym pomagać, chociażby stanowiąc dobre prawo.

    W tym momencie najważniejszy jest projekt nowej ustawy o innowacyjności

    Oczekujemy, że wprowadzi ona rozwiązania, pozwalające na zastąpienie funduszy unijnych, które dzisiaj kierowane są na projekty B+R+I. Spodziewamy się ich, bo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego od paru miesięcy konsultowało te zmiany m.in. ze światem biznesu. Powstała Biała Księga, do której przedstawiciele naszego środowiska zgłaszali propozycje zmian wspierających innowacyjność. Potrzebna jest też stabilność regulacyjna, której tak bardzo brakowało w 2016 r. Rząd i politycy powinni rozumieć, że w warunkach niepewności, zagrożenia kolejnymi podatkami i obciążeniami administracyjnymi przedsiębiorcy nie tylko nie decydują się na inwestycje w innowacje i na finansowanie prac badawczo-rozwojowych, ale ograniczają generalnie swoją skłonność do inwestowania, nawet prostego –odtworzeniowego.

    Miejmy nadzieję, że zapisy ze Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju i projekty tam opisane (a jest ich tam ponad 180) będą się powoli materializować. To będzie także dowód na rozumienie przez wszystkich rządzących potrzeby realizacji Strategii, nie tylko jej „posiadania”.

    Jeśli mamy przestawić polską gospodarkę na innowacyjne tory, to wszyscy musimy grać w jednej gospodarczej drużynie. Czas nagli, bo środki europejskie powoli będą się kończyć. Do 2020 roku będzie tych pieniędzy jeszcze bardzo dużo i trzeba je mądrze zagospodarować. A potem polska gospodarka będzie musiała być już w pełnym rozwojowym, innowacyjnym biegu.

    Krajowa Izba Gospodarcza

    Problemem polskiej innowacyjnej gospodarki, która niewątpliwie istnieje, jest fakt, że jest ona papierowo-prototypowa. Jako kraj, mimo nieefektywnych prac badawczych i opracować prototypowe rozwiązania. Później jednak brak mechanizmów transferu wynalazków z laboratoriów uczelni i instytutów do fabryk. Dzieje się tak, ponieważ uczelnie prowadzą badania w oderwaniu od biznesu. Sam innowacyjny materiał nie wystarczy, żeby zrobić z niego innowacyjny produkt, który znajdzie uznanie na rynku.

    Analogiczne ryzyko wiąże się ze Strategią Odpowiedzialnego Rozwoju. Przedstawiono w niej silne strony poszczególnych województw. Pisze się o dronach bojowych, szybkiej kolei, samochodach elektrycznych czy przemyśle okrętowym. Nazywa się to Regionalnymi Inteligentnymi Specjalizacjami. Jednak za wspomnianymi hasłami nie idą konkretne przykłady przedsiębiorstw – czy to będących w posiadaniu Skarbu Państwa, czy też prywatnych. Niestety, w tym zakresie Strategia wydaje się być analizą nowinek technologicznych, a nie przemyślanym pomysłem na biznes.

    O ile wskazywanie przez urzędników innowacji w zakresie obronności ma sens, ze względu na fakt kontroli państwa nad przemysłem zbrojeniowym, to już wszystkie inne propozycje są mało realne do wdrożenia. Brak przedsiębiorstw chcących (choć mających możliwości technologiczne) opracowywać produkty wskazane przez urzędników.

    Rozrost administracji

    Niestety, w tym zakresie Strategia przypomina zasady centralnego planowania, która, co prawda, stwarza iluzję realizowania wizji polityków, ale prędzej czy później, mimo wydania publicznych pieniędzy, nie urzeczywistnia się. W ocenie Krajowej Izby Gospodarczej, jedynym skutecznym narzędziem do tworzenia innowacji jest konkurencja. Niezbyt efektywny jest model, gdzie jeden ośrodek specjalizuje się w danym zagadnieniu. Przykłady państw o wysokiej innowacyjności przemysłu pokazują, że wsparcie państwa w postaci zamówień jest kluczowe, natomiast powinno się ono odbywać na zasadach wolnorynkowych. Państwo wskazuje problem do rozwiązania (a nie produkt), a przemysł opracowuje produkt, który dany problem pomoże rozwiązać. Przy czym przemysł musi mieć gwarancję co najmniej częściowego zwrotu kosztów badań.

    W jednej z nadesłanych do KIG opinii słusznie zauważono, że plan zakłada utworzenie blisko 20 nowych instytucji i opracowanie ponad 80 planów i strategii. To nieuchronnie musi prowadzić do rozrostu administracji. W ocenie Krajowej Izby Gospodarczej jednym z możliwych do zastosowania rozwiązań (i patrząc na doświadczenia chociażby Niemiec, bardzo efektywnym), jest tworzenie planów gospodarczych ze ścisłym udziałem biznesu. To prywatne przedsiębiorstwa będą musiały wyłożyć kapitał na opracowanie i sprzedaż produktu. Siłą rzeczy musi on więc być „rynkowy” – w tym rozumieniu, że istnieje możliwość komercyjnego wykorzystania produktu. Przy czym pomoc państwa powinna polegać zarówno na wsparciu biznesu na etapie badań i prototypów (przez odpowiednio skonstruowane mechanizmy podatkowe), jak i na etapie komercjalizacji (przez zamówienia państwowe i promocję eksportu).

    Strategia wskazuje na kilka kluczowych barier społeczno-ekonomicznych. Nie są one ani nowe, ani nieznane. Należą do nich wysoki dług publiczny, niekorzystna sytuacja demograficzna, rozwarstwienie społeczne, „wyspy rozwojowe” czy brak polskiego kapitału do finansowania inwestycji. Są to problemy, z którymi politycy nie zdołali się dotychczas uporać.

    Business Centre Club

    Sławomir Olejnik, CEO & Founder Polska Innowacyjna mówi: – Do tej pory współpraca nauki z biznesem funkcjonuje dobrze, w szczególności w sferze zleceń przedsiębiorców na realizację badań przez jednostki naukowe. Gorzej jednak sytuacja wyglądała w zakresie transferu technologii z nauki do biznesu. Zaangażowania na tym polu zwiększają programy uruchamiane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju czy też Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Dobrą praktyką stają się również organizowane na niektórych uczelniach spotkania z przedsiębiorcami, które mają sprzyjać nawiązywaniu współpracy. Ponadto coraz częściej w realizację badań włącza się również młodą kadrę naukową, co jest dość obiecującą prognozą na przyszłość w podejmowaniu kolejnych tego typu działań. Bardziej widoczne zaczynają być również start-upy naukowe, których sukces może zachęcać do rozwoju kolejnych spółek spin-off czy spin-out. Powstaje coraz więcej inkubatorów, akceleratorów i funduszy venture capital, które wspierają rozwój start-upów, pomagając im przejść z płaszczyzny naukowej na biznesową. Wnioskuję z tego, że współpraca nauki z biznesem w Polsce rozwija się.

    Bariery

    Jest jednak sporo barier wskazanych w Białej Księdze Innowacyjności, która powstała z inicjatywy rządu RP w 2016 roku. Omówiono ją podczas jednej z Konferencji Narodowego Kongresu Nauki. Warto wymienić kilka z nich, które zdecydowanie na ten moment leżą po stronie nauki:

    – struktura dzisiejszych uczelni w Polsce nie sprzyja szybkiemu tworzeniu zespołów interdyscyplinarnych,

    – biurokracja na uczelniach, która spowalnia procesy współpracy,

    – uczelnie chcą zachowywać dla siebie własność intelektualną i sprzedawać ją po wysokiej cenie, a tak naprawdę droga od patentu do produktu jest bardzo długa,

    – brak zmotywowanych i wykształconych młodych ludzi gotowych podejmować ryzyko biznesowe (kształcenie nie nastawione na uczenie się z porażek),

    – brak elastyczności w zatrudnieniu dla naukowców-badaczy oraz nieuwzględnianie w ocenie kadry uczelnianej aspektów motywujących do współpracy z biznesem czy też prowadzenia badań,

    – brak profilowania uczelni, które dawałoby możliwość tworzenia jednostek głównie badawczych czy też nowych testowanych na świecie modeli,

    – niski poziom transferu kadry z nauki do biznesu i z biznesu do nauk.

    To niektóre z barier, które, mamy nadzieję, stopniowo będą niwelowane.

    Potrzebna jest nam innowacyjna gospodarka, badania podstawowe, jasne prawo własności intelektualnej czy też innowacyjne firmy, start-upy i niszowe technologie. W tym ujęciu, z punktu widzenia intelektualnego (chodzi m.in. o liczbę naukowców, uczelni i prowadzonych badań) czy organizacyjnego (m.in. dystrybucję środków UE, działalność agencji rządowych, jak i sektora prywatnego, ilość funduszy VC na rynku), można pokusić się o twierdzenie, że mamy szansę włączyć się do innowacyjnej globalnej gospodarki. Potrzebne nam są również: globalne aspiracje, młodzi ludzie chcący tworzyć międzynarodowe firmy czy też realizować przełomowe badania oraz dużo odwagi do podejmowania ryzyka.

    Ważnym aspektem jest również synergiczna współpraca oraz otwartość na inny sposób myślenia i działania drugiej strony – zarówno w relacjach międzyludzkich, jak i w budowaniu konsorcjów np. między firmami z tej samej branży. Z tym, niestety, w naszym kraju różnie bywa…

    Ponadto, aby zwiększyć nasze szanse w globalnej rywalizacji należy wyzwolić naukowo-innowacyjny potencjał Polaków mieszkających za granicą, dać możliwość powstawania uczelni badawczych (również tych prywatnych) oraz znowelizować prawo, które sprzyja przedsiębiorcom.

     Czesław Rychlewski

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *