• Menu

    W polu samo nie rośnie

    Rozmowa z Bogdanem Szumańskim, prezesem Małopolskiej Hodowli Roślin Sp. z o.o.

     Nie pierwszy raz otrzymują państwo nominację do tytułu „Firmy Dobrze Zarządzanej”. W ubiegłym roku firma, której jest pan prezesem otrzymała taką nagrodę. Jak pan sądzi – co sprawiło, że udało się utrzymać w kolejnym roku tak wysoką ocenę kapituły?

    Nie jest to pierwsza i zarazem jedyna nagroda dla firmy, którą zarządzam. Nawiązując do pytania, jako firma spełniamy wszystkie kryteria, którymi kieruje się kapituła, przyznając to wyróżnienie. Na tak wysoką ocenę ma wpływ wiele czynników: wynik finansowy, na który wszyscy zwracają uwagę, cała praca organizacyjna od planowania produkcji do osiągnięcia efektu finalnego czyli sprzedaży oraz wiele innych kwestii składających się na całość przedsięwzięcia.

    Nagród i wyróżnień pojawia się sporo. Dosłownie kilka tygodni temu, podczas V Jubileuszowego Kongresu Eksporterów Przemysłu Rolno-Spożywczego z rąk wiceministra dra Ryszarda Zarudzkiego otrzymał pan odznakę honorową „Zasłużony dla Rolnictwa”. Spodziewał się pan tego wyróżnienia?       

    Jest to przede wszystkim wyróżnienie dla firmy, która działa w sektorze rolnym i posiada już ugruntowaną pozycję na tym rynku. W taki sposób też przyjmuję wszystkie nagrody i wyróżnienia. Spółka zajmuje się głównie hodowlą twórczą oraz zachowawczą roślin rolniczych, reprodukcją nasienną, obrotem materiałem siewnym, usługami rolniczymi, ale nie tylko. Prowadzi również hodowlę koni arabskich, chów bydła oraz hodowlę karpi. Mamy produkcję nasienną na areale o powierzchni ponad 8 000 ha nie tylko na terytorium RP, ale również na naszych eksperymentalnych poletkach m.in. w Meksyku, Rosji i na Ukrainie. W Polsce obecnie zatrudniamy ponad 400 osób.

    Zaczyna się okres wiosenny, czas siania. Czy w państwa działalności występuje sezonowość ? Które produkty z państwa oferty są popularne cały rok?

    W branży rolnej chyba jak w żadnej innej sezonowość ma ogromne znaczenie. Zmienność warunków meteorologicznych opadów deszczu, śniegu, przymrozki, susze etc. wcale nie ułatwiają nam pracy. Tutaj naprawdę trzeba wykazać się ogromną znajomością zagadnienia i przy tym dysponować sporym refleksem przy podejmowaniu decyzji. Naprawdę, wbrew obiegowym opiniom, że rolnik śpi, a w polu samo rośnie, pracownicy spółki zaangażowani są w swoją pracę 24 godziny na dobę.

    Czy niedawna afera z hodowlą koni arabskich w Janowie Podlaskim jakkolwiek odbiła się echem na państwa działalności? Czy to źle wpłynęło na całą branżę, a może państwa firma jako konkurencyjny ośrodek na tym skorzystała?

    Stadnina Koni Arabskich w Białce jest integralną częścią firmy, po prostu jednym z jej elementów. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że jest to bardzo interesująca i widowiskowa kwestia z jednej strony, niemniej od strony zarządzającego stanowi ogromne wyzwanie, aby sprostać światowym wymaganiom hodowlanym.

    Można by o tym mówić wiele i równie wiele dorabiać do tego ideologii. Oprócz prestiżu, który jednak umieściłbym na drugiej pozycji, chodzi  przede wszystkim o biznes. W tym momencie pomimo słabszej koniunktury na rynkach światowych, wykorzystując nasze narodowe tradycje i ogromną wiedzę hodowców, Polska jako kraj pozostała liczącym się graczem na tej arenie. Dla zwykłego widza konie arabskie są wzorem niedoścignionego piękna, dla hodowców i zarządzających to żmudna praca ciągnąca się przez dziesięciolecia bez żadnej gwarancji finalnego sukcesu. W naszym przypadku będę mówił nie tylko o Białce, ale również o Michałowie oraz Janowie Podlaskim jako o hodowlanym i biznesowym sukcesie na arenie międzynarodowej.

    Rozmawiał Piotr Nowacki

    Autorka zdjęć: Ewa Imielska-Hebda

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *