• Menu

    Uwaga, nadchodzi pogorszenie w gospodarce

    Wbrew wcześniejszym zapowiedziom rok 2018 nie zamknął się nadwyżką budżetową. Odnotowano deficyt ok. 10 mld zł.

    Deficyt całego sektora finansów publicznych wyniósł 0,5 proc. produktu krajowego brutto. Odbiło się to na wskaźniku relacji długu publicznego do PKB. Zmalał on z 50,6 proc. do 49,2 proc. Spadły więc także koszty obsługi długu publicznego (do 28 mld zł, czyli 9,2 proc.). wydatków budżetu państwa.

    Dzieje się to wszystko przy zwiększonych wydatkach na cele społeczne. Od rozpoczęcia realizacji programu „Rodzina 500+” wydatkowano na ten cel ok. 59 mld zł. Dużo kosztowało też obniżenie wieku emerytalnego. Okazało się jednak, że do ZUS wpływa coraz więcej składek. W ostatnim roku było to 20 mld zł więcej niż w poprzednim.

    Tygrys z zadyszką

    Taki jest stan na dziś. Według wszystkich znaków na niebie i ziemi spowolnienie gospodarki jest jednak nieuchronne. Polski tygrys może dostać zadyszki. Analitycy PMR Restrukturyzacje SA alarmują na przykład, że pogarszają się warunki prowadzenia biznesu dla polskich przedsiębiorstw. Chodzi przede wszystkim o problemy ze znalezieniem pracowników i rosnące koszty zatrudnienia. Nie wiadomo też jeszcze, jak ukształtują się ceny energii elektrycznej i gazu oraz paliw. Przy ich wzroście obniży się chęć do inwestowania.

    Dzisiejsze zawirowania dotyczące cen prądu mogą sprawić, że latem zagrozi nam blackout, czyli przerwy w dostawie energii – tak ostrzegają eksperci. Każdego dnia firmy energetyczne notują straty, które opóźniają niezbędne inwestycje.

    To grozi tym, że spółki nie nadążą z pokryciem zapotrzebowania. – Na przykład Tauron czy Elektrownia Jaworzno. A nie jest to bez znaczenia, dlatego że pewne moce też wypadają z rynku – mówi ekspert Marcin Roszkowski z Instytutu Jagiellońskiego.

    W efekcie, gdy przyjdzie gorące lato, to prądu w Polsce może zacząć brakować, tak jak w 2015 roku. Wtedy zaczną się poważne problemy.

    – Gdyby to był jedyny problem polskich przedsiębiorstw, to jego skutki byłyby ograniczone – podkreśla Małgorzata Anisimowicz, prezes PMR Restrukturyzacje SA. – Jednak w sytuacji, w której wiele branż, takich jak handel, budownictwo czy transport, funkcjonuje na kilkuprocentowych marżach, ma olbrzymie problemy z rekrutacją pracowników, co wiąże się również z rosnącymi kosztami płac, znaczące podwyżki cen prądu mogą wywołać powstanie sytuacji kryzysowych w przedsiębiorstwach, co często prowadzi do upadłości.

    Obciążeniem dla firm jest także tzw. split payment, czyli oddzielanie i blokowanie VAT-u na specjalnych kontach, które od stycznia dotyczy już wszystkich przedsiębiorców. Dla biznesów, które traktowały VAT jako krótkoterminową linię kredytową, ta zmiana w krótkim okresie będzie istotnym problemem.

    Najbliższe lata pod znakiem mniejszych inwestycji

    Polskiej gospodarce niedobrze służy niski poziom inwestycji. – Nie pozwoli to utrzymać tempa wzrostu na obecnym poziomie – twierdzi prof. Witold Orłowski. – Przedsiębiorcy pytani o to, dlaczego nie inwestują, odpowiadają zgodnie – przez niepewność.

    W kolejnych latach gospodarka zwolni jeszcze bardziej. Jak prognozuje Bank Światowy, wzrost PKB Polski w 2020 roku będzie już na poziomie 3,6 proc., a w 2021 roku 3,3 proc.

    – W obliczu coraz bardziej wyraźnego pogorszenia koniunktury za granicą nie ma wątpliwości, że polska gospodarka nie przedłuży znakomitej serii pięciu kwartałów z tempem wzrostu PKB na poziomie co najmniej 5 proc. – powiedział w rozmowie z PAP główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak. – Elementem, zabezpieczającym nas przed zagrożeniami zewnętrznymi, jest duża stabilność polskiego sektora bankowego, potwierdzona w ostatnich europejskich stress-testach, w których najbardziej odporną na potencjalnie negatywny scenariusz makroekonomiczny instytucją spośród wszystkich przebadanych okazał się być PKO Bank Polski.

    Ekspert tego banku dostrzega jednak także czynniki niepokojące. Jest to m.in. wyraźne spowolnienia gospodarki niemieckiej. Czynnikiem ryzyka jest także Brexit. Rynek brytyjski jest bowiem trzecim pod względem wielkości eksportowym rynkiem dla Polski.

    Niepokoi też sytuacja we Włoszech. To państwo ogromnie zadłużone toczy bój z Unią Europejską o zwiększenie swojego deficytu. Piotr Bujak obserwuje też zmiany na europejskiej scenie politycznej np. w zakresie popularności różnych partii politycznych. Wszystko wyjaśni się po wyborach do europarlamentu.

    Motory wzrostu

    „Puls Biznesu” przeprowadził ankietę wśród ekonomistów. Wynika z niej, że motorem rozwoju w 2019 roku będzie konsumpcja indywidualna. Jej wzrost zmniejszy się jednak z 4,6 proc. w 2018 roku do 3,8 proc. Wsparciem dla niej będą rosnące wynagrodzenia i kredyty konsumenckie.

    „Konsumpcja może pozytywnie zaskoczyć, podczas gdy w przypadku inwestycji realizacja czynników ryzyka będzie oznaczać dane słabsze od oczekiwań” – piszą specjaliści w raporcie CitiMonthly.

    Dynamika nakładów na środki trwałe spowolni w tym roku o ok. 2 pkt. proc. do 5,7 proc. Inwestycje publiczne też będą zwalniać po szczycie sprzed wyborów samorządowych.  – Firmy prywatne pozostaną ostrożne przy podejmowaniu nowych projektów inwestycyjnych – przewiduje Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

    Co z eksportem i inflacją?

    Dotychczas eksport był motorem napędzającym polską gospodarkę. To zaczyna się zmieniać w złym kierunku. Według prognoz dynamika jego wzrostu spowolni do 4,7 proc.

    – Prognozy dla krajowej gospodarki na 2019 rok są obarczone wyjątkowo dużą niepewnością głównie ze względu na czynniki zewnętrzne – zauważa Michał Dybuła, główny ekonomista BGŻ BNP Paribas.

    – Choć prognozy dla strefy euro są pesymistyczne, a na horyzoncie rysują się kolejne zagrożenia, to najbardziej niekorzystne scenariusze wcale nie muszą się spełnić – twierdzi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

    A co z inflacją? Większość ekonomistów twierdzi, że nie przekroczy ona celu inflacyjnego, czyli 2,5 proc. Inny pogląd w tej sprawie ma Jarosław Janecki, główny ekonomista Société Générale. Jego zdaniem, podwyższona inflacja w Europie Środkowej i Wschodniej jest już faktem, a w przypadku Polski istnieje ryzyko mocniejszego jej wzrostu z powodu dynamiki płac, przewyższającej wzrost wydajności pracy, a także niepewności co do cen energii. – Inflacja już po pierwszym kwartale może przewyższyć sięgający 2,5 proc. cel NBP – zapowiada .

    Zdaniem ankietowanych specjalistów, w 2019 roku nie ma szans na istotne umocnienie krajowej waluty. Złoty pozostanie stabilny wobec euro, a do dolara zyska dzięki powrotowi siły euro na globalnych rynkach – wynika z konsensu prognoz zebranych przez „Puls Biznesu”.

    – 2019 rok będzie okresem stopniowego spowalniania polskiej gospodarki – twierdzi Grzegorz Ogonek, ekonomista Santander Bank Polska. – Wzrostowi PKB przeszkadzać będzie skala niedoborów na rynku pracy, a skutkiem ubocznym powinna być wyższa inflacja. Przymuszone rosnącymi kosztami firmy zaczną podnosić ceny własne. Dodatkowo nad gospodarką światową wciąż utrzymują się te same czynniki ryzyka, związane z potencjalną eskalacją wojen handlowych i nieuporządkowanym wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

    Marcin Mazurek i Piotr Rutkowski, ekonomiści mBanku, twierdzą natomiast, że w 2019 roku polska gospodarka podda się wreszcie sile ciążenia, jednak oczekiwane spowolnienie wzrostu PKB do 3,8 proc. wciąż będzie dobrym wynikiem.

    Maciej Otrębski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie