• ventana_r

  • Menu

    Teoria kontraktów przypomina o kryzysie gospodarki

    mroczek_katarzyna_wgm2O tegorocznej Nagrodzie Nobla w dziedzinie ekonomii rozmawiamy z dr Katarzyną Mroczek-Dąbrowską z Katedry Konkurencyjności Międzynarodowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

    Nagroda Nobla w naukach ekonomicznych jako jedyna nie została ustanowiona w testamencie fundatora. Czy to ma wpływ na prestiż tej nagrody w porównaniu z innymi Noblami?

    – To prawda. Formalnie od 1968 r. przyznawana jest Nagroda Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, której w testamencie fundatora nie uwzględniono. Jednak sam fakt takiego „wykluczenia” nie umniejsza jej wartości. Laureaci otrzymują nagrodę wraz z nagrodzonymi z innych dziedzin z rąk króla Szwecji w rocznicę śmierci Alfreda Nobla. Sama lista nazwisk laureatów czy dyskusja, która rokrocznie toczy się przed ogłoszeniem wyników, z pewnością podkreślają wagę tej nagrody. Nie wspominając już o dywagacjach po ogłoszeniu ostatecznego werdyktu!

    Porozmawiajmy o tegorocznych laureatach. Brytyjczyk Oliver Hart i Fin Bengt Holmström uhonorowani zostali za ich wkład w teorię kontraktu. Czy Komitet Noblowski taką decyzją chciał powiedzieć coś politycznego, czy też powinniśmy rozpatrywać tę nagrodę tylko i wyłącznie w kategoriach naukowych?

    – Teoria kontraktów, a w szczególności, jak cytują obecnie media, jej zastosowanie w przy ewentualnym konstruowaniu zasad wynagrodzeń menedżerów faktycznie budzi emocje. Komitet Noblowski rozpatruje nominacje, szukając szczególnego wkładu w samą dyscyplinę, jak i istotę tych prac dla rozwoju gospodarek, firm czy społeczeństwa. A w gospodarce nie da się uciec także od elementów polityki. Nie oznacza to jednak, że Komitet sugeruje pewne praktyki w tej dziedzinie.

    Na czym polega innowacyjność ostatnich dokonań obu naukowców? Jakie nowe narzędzia zostały przez nich stworzone?

    – Teoria kontraktów odwołuje się do relacji agent–pryncypał, czyli relacji między menedżerem zatrudnionym do prowadzenia przedsiębiorstwa a jego przełożonym. Dzięki analizie rozbieżności celów na linii pracownik–pracodawca możliwa jest obserwacja wielu aspektów działalności firm i to właśnie chcieli podkreślić laureaci. Bengt Holmström zasłużył się zwłaszcza w ocenie powiązań pomiędzy wysokością i formą płacy kontraktu menedżerskiego a długo- i krótkookresowymi wynikami osiąganymi przez firmy. Oliver Hart natomiast poruszał zagadnienie kontraktów niekompletnych i optymalnego, w zależności od sytuacji, podziału funkcji kontrolnej. Wielu ekonomistów rozczarowanych jest faktem, że po raz kolejny uznanie w oczach Komitetu znalazła zmatematyzowana koncepcja, oparta na pewnych założeniach i uproszczeniach. Ja jednak uważam, że niesłusznie. Taka jest cała ekonomia. Musimy przyjąć pewne uproszczenia, które  pozwolą na opracowanie modeli i sprawdzanie ich w praktyce. To właśnie w odniesieniu do kontraktów zaproponowali Holmström i Hart.

    grafika-nobel

    źródło: nobelprize.org

    Czy pomysły dwóch noblistów mogą oznaczać przełom w dziedzinie prawa pracy?

    – Trudno mówić tutaj o przełomie, gdyż to bardzo zdecydowane słowo. Owszem, ich wkład w teorię kontraktów, a przede wszystkim ich badania oparte na historycznych danych pokazują konieczność przemyślenia formy zawieranych umów. Kryzys, który tak znacząco dotknął wiele firm, a o którym, mam wrażenie, zaczynamy zapominać, był tego dobrym przykładem. Tegoroczna nagroda stanowi dodatkowe przypomnienie, z jak istotnym tematem się borykamy.

    Jaki to może mieć wpływ na konkurencyjność przedsiębiorstw, zakładając, że jedne firmy skorzystają z tego rozwiązania, a inne nie?

    – I to stanowi właśnie piękno konkurencji. Firmy mogą, ale nie muszą sugerować się pewnymi rozwiązaniami. Konkurencyjność przedsiębiorstw jest wypadkową pewnych strategii stosowanych w firmie. Dobór preferowanej formy zatrudnienia to tylko jeden z jej elementów. I warto też jeszcze raz podkreślić – uzależnienie pensji od wyników przedsiębiorstw nie jest novum i choć wiele przedsiębiorstw być może nie stosowało tego  rozwiązania w przeszłości, nie należy jednak spodziewać się olbrzymiej rewolucji.

    Proszę powiedzieć, czy rzeczywiście dzielenie pensji na dwie części, stałą i uzależnioną od wyników pracy, jest dobrym pomysłem? Czy wprowadzenie takiego pomysłu nie utrudniałoby normalnego funkcjonowania osobom np. posiadającym kredyty hipoteczne?

    – Efektywność takiego rozwiązania jest zawsze uzależniona od sposobu, w jaki ustala się i egzekwuje wykonanie takiego kontraktu. Wprowadzenie części pensji uzależnionej od wyniku, bądź szerzej, od spełnienia jakiegoś celu, stanowi swoisty motywator. Im bardziej się staram lub precyzyjniej – im bardziej jestem skuteczny – tym lepiej jestem wynagradzany. Jednak zawsze musimy pamiętać, że koniec końców, aby ocenić efektywność takiej metody ważne jest także, kto i w jaki sposób ocenia nasze efekty. Czy ocena jest sprawiedliwa i jednakowa dla wszystkich? Czy cele są adekwatne i realne do spełnienia? Decydując się na podpisanie takiej umowy, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że w konsekwencji możemy nie osiągnąć maksymalnego przewidzianego dochodu. To może budzić frustrację. Jednak jest to dość jednostronne spojrzenie – kontrakt to zawsze perspektywa dwóch stron. Podobne zapisy dają pracodawcy możliwość zwiększania efektywności zarządzania swoją kadrą, motywowania i, w konsekwencji, dążenia do rozwoju. Zawsze znajdziemy zwolenników i przeciwników każdego rozwiązania.

    Owszem, dziś tak działają freelancerzy, ale normą jest jednak co innego. Nie wiem, czy nie spotkałoby się to z falą protestów społecznych, powstaniem kolejnych ruchów „oburzonych”. Jak pani uważa, czy to spowodowałoby masową frustrację? Jak takie rozwiązania mogłyby się sprawdzić na polskim rynku pracy?

    – Nie sądzę. Po pierwsze, warto zauważyć, że w przypadku tegorocznej nagrody nacisk kładziony jest przede wszystkim na tzw. kontrakty menedżerskie, czyli osób będących odpowiedzialnych za kierownicze stanowiska, a nie całej kadry zatrudnionej w firmie. Owszem można tę ideę przełożyć na innych pracowników, jednak i to nie stanowi rewolucji. Już dziś istnieje wiele firm pracujących w tym dualnym systemie. Chociażby w działach sprzedaży pensję bardzo często uzależnia się od pewnych miesięcznych czy kwartalnych wskaźników. Wracając do kontraktów menedżerskich, gdzie zazwyczaj mówimy o dość znacznych kwotach wynagrodzeń, nie jest niczym zaskakującym, że firmy chciałyby dodatkowo „zmotywować” swoją kadrę zarządczą do wzięcia odpowiedzialności za wyniki firmy.

    To może tę teorię warto byłoby wprowadzić w polityce, żeby politycy zarabiali w zależności od tego, jakie wyniki osiąga polska gospodarka, ile my zarabiamy i jak nasza gospodarka sobie radzi?

    – Tak, ten temat zawsze budzi emocje i od razu pojawiają się pomysły wcielenia go do sfery politycznej. Teoretycznie takie rozwiązanie jest możliwe – idee teorii kontraktów są dość uniwersalne. Jednak, tak jak wspomniałam, dotyczą głównie relacji menedżer–właściciel firmy. Jak potraktować polityków, którzy głosowali przeciwko pewnym reformom, które okazały się mylne, ale nie uzyskali dostatecznego poparcia dla swoich argumentów czy przekonań? Lub odwrotnie? Czy wszyscy równo „przyłożyli się” do uzyskanych wyników? Fakt możliwości zastosowania alternatywnych form kontraktów nie oznacza, że od razu muszą pojawić się zawsze i u wszystkich pracowników. Dotyczy to zarówno sfery prywatnej, jak i publicznej.

    Rozmawiała Agnieszka Żądło

    Teoria kontraktu, stworzona przez Olivera Harta i Bengta Holmströma, bazuje na rozmaitych modelach, w których dokłada się starań, by znaleźć najlepsze rozwiązanie. Jednym z nich jest pokusa nadużycia (ang. moral hazard). Model ten analizuje relacje między właścicielem (pryncypałem) a agentem działającym w jego imieniu. Pryncypał stara się tak sformułować kontrakt z agentem, by zmusić go do maksymalnego wysiłku i uniknąć nadużyć, ale nie ma pełnej informacji o jego działalności.

    Pryncypałem może być menadżer firmy, a agentami – pracownicy. Chodzi o to, aby tak skonstruować umowę o pracę, by zapewnić maksymalną wydajność. Jednym z praktycznych zastosowań teorii kontraktu jest konstruowanie systemu premii dla menedżerów.

    Innym modelem jest negatywna selekcja. To sytuacja, w której nierówny dostęp do informacji prowadzi do zawodności rynku i powoduje wypieranie produktu lepszego przez gorszy. Jeden z pierwszych formalnych modeli negatywnej selekcji został wprowadzony do teorii ekonomii przez amerykańskiego ekonomistę George’a A. Akerlofa, który za swój wkład w analizę rynków cechujących się asymetrią informacji otrzymał w 2001 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *