• Menu

    Szkolenia BHP – wróg czy przyjaciel

    Ryzyko niejedno ma imię. Niektórym do sprawnego funkcjonowania potrzebna jest adrenalina. Szybki samochód, motocykl, spadochron, skoki na bungee, a potem facebook i upragnione „lajki” przyjaciół. To daje satysfakcję, jesteśmy „cool”…. O ile krótkotrwały zastrzyk adrenaliny działa na nas pozytywnie, o tyle w dłuższym okresie czasu nie wyjdzie nam na zdrowie.

    Stres związany z ryzykiem zawodowym wypala, dlatego staramy się minimalizować go w pracy wszędzie tam, gdzie umiemy zdefiniować zagrożenie. Żeby jednak zdefiniować zagrożenie, trzeba znać okoliczności jego występowania i wiedzieć, czy duży, głodny krokodyl będzie chciał się z nami bawić piłką, którą mu rzucamy, czy raczej…. To niby oczywiste, ale właśnie dlatego, że kiedyś dowiedzieliśmy się o zachowaniach krokodyli.

    W pracy znamy zagrożenia związane z nieprzestrzeganiem przepisów prawa bądź wynikające ze środowiska pracy. Czy jednak znamy je wszystkie? Są takie, o których uczyliśmy się, o skutkach niektórych słyszeliśmy bądź czytaliśmy, ale są i takie, o których wiedzę możemy mieć niewielką bądź żadną, bo nie było nam dane zetknąć się z informacją na ten temat.

    Najgorszy stan niewiedzy to: „nie wiem, że nie wiem”. Gdyby w tym momencie powiedzieć o zagrożeniach związanych na przykład z bhp, to większość osób odpowie, że za nieprzestrzeganie przepisów bhp Państwowa Inspekcja Pracy może ukarać mandatem, a grzywna z tego tytułu może sięgnąć nawet 30 tys. zł. To jest wiedza, która jest przekazywana na szkoleniach z zakresu bhp. Rodzi się pytanie, o jakim zagrożeniu mowa?

    Nie wiedzieć czemu utarła się nieelegancka praktyka skracania szkoleń lub nawet całkowitego ich pomijania, podczas gdy zaświadczenie powstaje w formie niebudzącej zastrzeżeń i widnieje na nim pełna ilość godzin oraz niezrealizowany program. To zjawisko dotyczy sporej części firm, zwłaszcza z sektora MSP, choć i sfera budżetowa nie jest wolna od tego grzechu.

    Gdyby rzecz kończyła się na kwestii grzechu, można by ją pozostawić rachunkowi sumienia, ale informacja, że za wystawianie, akceptowanie i posługiwanie się zaświadczeniami potwierdzającymi nieprawdę grozi odpowiedzialność karna, powinna dawać do myślenia. Mało kto lubi ocierać się o kodeks karny. To dosyć szorstka materia.

    Art. 271 § 1 Kodeksu Karnego mówi, że „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. To w przypadku, gdy mamy behapowca na etacie. Jest jednak i aspekt finansowy tej kwestii, opisany w § 3 wspomnianego artykułu KK: „Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

    Wyższy wymiar kary dotyczy sytuacji, w której zatrudniamy firmę do przeprowadzenia szkolenia i płacimy jej, a więc osiąga ona przychód z tego tytułu, ale i zlecający odnosi korzyść. Korzyścią zlecającego jest oszczędność czasu skierowanych na szkolenie pracowników, którzy zamiast przebywać na szkoleniu, pracują.

    Można oczywiście uznać, że prawdopodobieństwo, że taki „manewr” ujrzy światło dzienne, jest na tyle niewielkie, że nie musimy brać go pod uwagę. Praktyka ta jest jednak dosyć powszechna, a jednocześnie nie jest traktowana w kategorii karnej, no bo kto się do niej przyzna? Zapewne nikt, ale gdy ktoś w związku z wykonywaną pracą dozna uszczerbku na zdrowiu lub ulegnie wypadkowi i nie zadowoli się darami ZUS-u, wówczas sytuacja zmienia się diametralnie. Coraz powszechniejsze stają się usługi wspierania poszkodowanych w dochodzeniu roszczeń, nie tylko w wypadkach komunikacyjnych, ale również w wypadkach przy pracy.

    Zaświadczenie o szkoleniu bhp jest ważne do 6 lat, zależnie od stanowiska, a więc jest to okres, przez który przynajmniej teoretycznie spokojny sen może zostać zakłócony, jak to w życiu bywa, w najmniej odpowiednim momencie. W trudnej sytuacji stawiamy również dział kadr, który zaświadczenie przechowuje, a podczas kontroli je okazuje. Art. 273 KK stanowi, że: „Kto używa dokumentu określonego w art. 271, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.” Jaki będzie finał takiej wpadki? Nie wiadomo, ale na pewno nie będzie nikomu miło, a energia poświęcona na wyjaśnianie i obronę, będzie stratą czasu i pieniędzy. Czasu stracimy zdecydowanie więcej, niż ten zaoszczędzony na szkoleniu. Ubezpieczamy się od różnych ryzyk w towarzystwach ubezpieczeniowych, a o relatywnie niedrogiej polisie na kilka lat często zapominamy. Dla naszego pracownika, to tylko 8 godzin. Jaki to jest procent rocznego czasu pracy?

    Władysław Krzak, MBA
    Prezes Zarządu 4HS sp. z o.o.
    www.4hs.pl

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie