• Menu

    Strategiczny pomysł na Centralny Port Komunikacyjny

    Jednym z kół zamachowych rozwoju gospodarczego jest właśnie przemysł obronny i lotniczy. Mamy znakomite fabryki należące do największych światowych koncernów, mamy dziesiątki małych, za to szybko rozwijających się firm, które są kooperantami dużych zakładów – mówi wicepremier Jarosław Gowin

    Rządzący od miesięcy powtarzają, że jednym z ich celów jest ucieczka z pułapki średniego wzrostu, w której kraj nad Wisłą siedzi wygodnie od lat. Polacy są już wyraźnie znudzeni obietnicami, że kiedyś albo już niebawem dogonimy Zachód. Przeliczają w nieskończoność swoje zarobki i porównują je do pensji znajomych, którzy za pracą i lepszym życiem wyjechali za granicę. I nijak z tego bilansu nie mogą być zadowoleni. Stan ich portfeli absolutnie na to nie wskazuje.

    Teraz czas na przebudzenie i konkrety za sprawą „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” wicepremiera Mateusza Morawieckiego, która stawia na innowacyjność i koncentrację. Wedle jej zapisów, już wkrótce nasza rodzima gospodarka nie będzie miała powodów do zazdrosnego spoglądania na innych. Wręcz przeciwnie: powinna skupić się na realizacji własnych planów, w czym ma pomóc czerpanie głównie z własnych, a nie obcych, zagranicznych zasobów.

     Nowe otwarcie lotnictwa

    – Jedną z szans dla naszego kraju może być nasz przemysł lotniczy, któremu powinniśmy poświęcić zdecydowanie więcej czasu i energii – uważa minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. – Za rzeczą oczywistą uznaję, że jednym z kół zamachowych rozwoju gospodarczego jest właśnie przemysł obronny i lotniczy. Mamy znakomite fabryki należące do największych światowych koncernów, mamy dziesiątki małych, za to szybko rozwijających się firm, które są kooperantami dużych zakładów – dodaje Gowin.

    Chcąc podążać za wizją rządu, trzeba na przemysł lotniczy spojrzeć jak najszerzej. Rzecz jasna w pierwszej kolejności nasuwa nam się skrzydlate wzmocnienie naszej armii. Maszyny latające z powodzeniem mogą być (i są) wykorzystywane w lotnictwie cywilnym, wreszcie przez firmy z przeróżnych dziedzin, które korzystają z nich np. w działaniach promocyjnych.

    Taką ideą, ściśle powiązaną z Polskim Funduszem Rozwoju, mającą wpływ na polską gospodarkę, jest utworzenie Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). Jak na razie sprawdzane są różne warianty finansowania tego przedsięwzięcia. Tym razem na Brukselę raczej nie ma co liczyć. Fundusze unijne, przynajmniej w tej siedmiolatce (2014–2020), koncentrują się na rozwoju regionalnym, a nie centralnym. Przedstawiciele PiS utrzymują, że jeszcze nic straconego.

    – W tej perspektywie unijnej trudno myśleć o dofinansowaniu. Ale główne koszty związane z budową CPK zaczną być generowane po 2020 r., czyli już w nowej perspektywie finansowej. Negocjując warunki nowego budżetu UE, rząd będzie pewnie zwracał uwagę na CPK. Wtedy też powinny znaleźć się unijne pieniądze np. na budowę drogowych i kolejowych dojazdów do centralnego lotniska – twierdzi w wywiadzie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury.

    Więcej pasażerów – większe wyzwania

    W marcu br. eksperci think-tanku Warsaw Enterprise Institute zaprezentowali raport nt. CPK. Przypomniano w nim, że idea budowy centralnego portu lotniczego ma już ok. 20 lat. Do tej pory kończyło się tylko i wyłącznie na deklaracjach politycznych, które umierały śmiercią naturalną. Rozpisany na lata plan rozwoju całego kraju wiceministra Mateusza Morawieckiego stawia na konkrety. Tymczasem przedstawiciele WEI uważają, że obecnie to już nie alternatywa, a raczej konieczność.

    „Tylko w 2016 roku polskie lotniska obsłużyły 34 miliony osób, czyli cztery miliony więcej niż rok wcześniej. Wraz z rosnącą zamożnością społeczeństwa dysproporcje te będą malały i za 12 lat Polska powinna obsługiwać ok. 60 mln pasażerów. Istniejąca infrastruktura nie jest jednak w stanie sprostać zadaniu. Już teraz w Polsce na jednego mieszkańca przypada 0,8 lotu, w Niemczech ten współczynnik wynosi 3,8. Z każdym rokiem będzie to trudniejsze, zważywszy, że najważniejsze Lotnisko Chopina w Warszawie już dziś w godzinach szczytu pracuje na granicy swoich możliwości. Według ekspertów Warsaw Enterprise Institute (…) bez (tej) decyzji Polsce grozi klincz transportowy, poważnie ograniczający nie tylko swobodę poruszania się Polaków, ale też rozwój gospodarczy państwa” – czytamy na stronie Warsaw Enterprise Institute.

    Według fachowców stoimy obecnie przed dwiema możliwościami. Pierwszą jest budowa CPK, który oprócz oczywistych miałby dodatkowe funkcje: centralnego punktu pasażerskiej i towarowej komunikacji kolejowej kraju oraz zwornika megapolis Warszawa–Łódź.

    CPK byłby też idealnym „domem” dla polskich linii lotniczych. Jednak jego głównym sercem miałby być Centralny Węzeł Kolejowy, łączący ruch pasażerski i towarowy Europy z Azją. Analitycy WEI alternatywę widzą w stworzeniu duoportu, umożliwiającego dynamiczny rozwój Polski jako ważnego miejsca na lotniczej mapie świata. To ma być jednak rozwiązanie dosyć tajemnicze, bez konkretów. Odwrotnie niż coraz odważniejsze wizje budowy CPK.

    Cała logistyka, nie tylko lotnisko

    W marcu br. eksperci think-tanku Warsaw Enterprise Institute zaprezentowali raport nt. CPK. Na zdjęciu Tomasz Wróblewski Fot. A. GRAD / WARSAW ENTERPRISE INSTITUTE

    – Centrum logistyki towarowej stworzyłoby unikalną przewagę Polski nad innymi ośrodkami w tej części Europy. Sam CPK stałby się lotniczą bramą do Polski oraz multimodalnym węzłem przesiadkowym. Byłby to również ważny krok do zasypania różnic pozaborowych w integracji sieci kolejowej Polski. Połączenie w jednym obiekcie – hubie – wielkiego lotniska poziomu interkontynentalnego i głównego dworca kolejowego poziomu krajowego, będącego jednocześnie centralnym punktem kilkumilionowej Megapolis (Warszawa–Łódź) jest okazją unikalną w skali światowej – mówi Tomasz Wróblewski, prezes WEI.

    Liczba „podniebnych” pasażerów w Polsce z roku na rok rośnie, co ma spore znaczenie też dla gospodarki. – Według prognoz ULC liczba pasażerów polskich portów lotniczych w 2030 r. niemal się podwoi i będzie wynosić ok. 60 mln. Podjęcie już teraz działań zmierzających do zapewnienia przepustowości polskich lotnisk wydaje się więc konieczne, pamiętając przy tym jednak o wpisaniu ich w szerszy kontekst rozwoju całej Polski. Największym wyzwaniem w tym przedsięwzięciu będzie zapewnienie odpowiedniego finansowania, a obserwując podobne przykłady w innych europejskich krajach, nie będzie to zadanie łatwe – przekonuje Michał Mazur, partner w PwC, lider zespołu ds. transportu i logistyki w Europie Środkowo-Wschodniej.

    Strategia wskazuje działania

    Transport lotniczy jest precyzyjnie zidentyfikowany w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. „W zakresie transportu lotniczego, w celu zwiększenia efektywności i rentowności portów lotniczych realizowane będą działania związane z inwestycjami w części lotniczej (airside) portów lotniczych, poprawą bezpieczeństwa, infrastrukturą komunikacji nawigacyjnej i dozorowania, systemami zarządzania ruchem lotniczym oraz ochroną środowiska. Niezbędne będzie również powiązanie poszczególnych portów z siecią transportową oraz regionalnymi centrami gospodarczymi drogami kolejowymi.” – czytamy w dokumencie.

    Do 2020 r. rekomenduje się m.in.: wdrożenie nowego systemu planowania rozwoju infrastruktury transportowej – uwzględnienie potrzeb poszczególnych rodzajów transportu (drogowy, kolejowy, wodny śródlądowy, morski, lotniczy) oraz zmieniających się wzorców mobilności społecznej i potrzeb gospodarczych w tym obszarze, a także prowadzenie analiz dotyczących Centralnego Portu Lotniczego i ewentualne podjęcie decyzji o jego budowie lub zaadresowanie jego funkcji na podstawie rozbudowy już istniejącej infrastruktury portów lotniczych. Z kolei wśród działań zaplanowanych do 2030 r. znajdziemy m.in. podejmowanie działań wspierających rozwój sektora transportu lotniczego w zakresie: polepszenia przepustowości nawigacyjnej, ochrony i bezpieczeństwa ruchu lotniczego, wskazanie sposobu powiązania transportem publicznym (drogowym i kolejowym) portów lotniczych z miastami oraz ich obszarami funkcjonalnymi. Planuje się także „podejmowanie działań umożliwiających bezpieczną integrację bezzałogowych statków powietrznych z lotnictwem załogowym w cywilnej przestrzeni powietrznej.”

    Spory potencjał

    Centralny Port to jeden z elementów całej lotniczo-gospodarczej układanki. Niemniej istotne jest, by cała branża zaczęła współpracować i działać w sposób skoordynowany. A może to się okazać zadaniem co najmniej trudnym.

    „W Polsce działa ponad 120 firm prowadzących działalność w sektorze lotniczym i okołolotniczym z roczną sprzedażą na poziomie 800 mln euro, zatrudniających łącznie ponad 23 tys. pracowników. W większości są to małe i średnie przedsiębiorstwa (MSP) i firmy z udziałem kapitału zagranicznego oraz nieliczne już przedsiębiorstwa z mniejszościowym udziałem Skarbu Państwa. Około 80 proc. zakładów zlokalizowanych jest w południowo-wschodniej części naszego kraju w jednym z trzech istniejących klastrów. Działające zakłady specjalizują się w produkcji samolotów (rolnicze, szkoleniowe, treningowe, dyspozycyjne), helikopterów, szybowców oraz podzespołów (aluminium, kompozyty, GRFP) i akcesoriów. Większość produkcji lotniczej znajduje swych odbiorców za granicą w takich krajach jak: USA, Wenezuela, Indonezja, Włochy, Grecja, Kanada, Hiszpania, Niemcy, Korea Płd., Wietnam.” – informuje serwis samoloty.pl.

    Materia do opanowania, skoordynowania i wyznaczenia wspólnych celów jest więc solidna. Ważny jest kompleksowy plan, ale też inicjatywa wszystkich beneficjentów: samych przedstawicieli przemysłu lotniczego, jak i reprezentantów innych gałęzi gospodarki, którzy z nowego otwarcia polskich skrzydeł mogliby czerpać korzyści.

    Nie wszystkim podoba się wizja rozwoju przemysłu lotniczego zaakcentowana w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Najwięksi przeciwnicy zapowiadają, że będą czekać spokojnie na konkrety, głównie myśląc o CPK. Centralny Port ma być jednak tylko jednym z elementów całej układanki i dla wielu innych lotniczo-naukowych projektów nie ma żadnego znaczenia. Dlatego chyba jednak warto wpisywać się w ogólny plan i starać się odcisnąć tam wyraźny ślad, z korzyścią dla siebie i innych. Okopanie się jedynie w swoich negatywnych argumentach takiego efektu z pewnością nie przyniesie.

    Michał Tabaka

     

     

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *