• Menu

    W „Nitro-chem” pracujemy pełną parą

    Po pierwszym półroczu uzyskujemy rekordowe przychody. Trzeba też pamiętać o wspomnianych już remontach i modernizacjach, które są konieczne dla dalszego rozwoju zakładu. To generuje koszty, jednak korzyści będą tego warte – mówi Krzysztof Kozłowski, prezes zarządu „Nitro-Chem” SA

    „Nitro-Chem” jest jednym z liderów krajowego przemysłu obronnego. Jak wygląda dziś sytuacja spółki?

    – Sytuacja jest dobra, stabilna i niezagrożona. Pracujemy pełną parą. Dodatkowo prowadzimy prace modernizacyjne, na które przeznaczamy własne fundusze, jak również pieniądze pozyskane ze źródeł zewnętrznych. Kolejna grupa zadań to poszerzanie oferty handlowej o nowe wyroby, w tym granatniki z rodziny RPG-75 oraz nowoczesne środki bojowe do statków powietrznych. Prowadzimy też przygotowania do rozszerzenia produkcji chemicznej.

    Firma kończy budowę linii do produkcji mało wrażliwych materiałów wybuchowych.

    – Rozruch instalacji mamy za sobą. Teraz sprawdzamy, czy amunicja elaborowana nowym materiałem wybuchowym spełnia wszystkie wymagane parametry. Pierwsze próby poligonowe zakończyły się pomyślnie. Trwają też badania zlecone wykwalifikowanej jednostce certyfikującej. Jesteśmy dobrze przygotowani, aby przyjąć ewentualne zamówienia Ministerstwa Obrony Narodowej.

    „Nitro-Chem” należy do największych producentów trotylu w Europie i był największym dostawcą dla armii amerykańskiej. Nadal tak będzie?

    – Rzeczywiście US Army jest naszym bardzo poważnym partnerem i nie zamierzamy tego zmieniać, choć trudno dziś przewidzieć przyszłość tego rynku. Jeszcze kilka lat temu panowała powszechna opinia, iż trotyl jest przeżytkiem. Tymczasem sytuacja na świecie doprowadziła do jego renesansu, bo jest tani i niezawodny. Dopóki te dwie cechy będą decydowały, nie widzę zagrożenia dla tego produktu. Odbiorców trotylu mamy na całym świecie, a sprzedaż zagwarantowaną na najbliższe trzy lata. Ważnym zadaniem jest pozyskiwanie cywilnych odbiorców np. z sektora górniczego. Tu też notujemy sukcesy, więc jesteśmy dobrej myśli.

    Rok 2017 będzie dobry dla „Nitro-Chemu”?

    – Myślę, że będzie jednym z najlepszych w ostatnich latach. Po pierwszym półroczu uzyskujemy rekordowe przychody. Trzeba też pamiętać o wspomnianych już remontach i modernizacjach, które są konieczne dla dalszego rozwoju zakładu. To generuje koszty, jednak korzyści będą tego warte.

    Jaki najważniejszy cel chciałby pan zrealizować w pierwszej kolejności? 

    – Przede wszystkim chciałbym, aby „Nitro-Chem” uzbroił w bomby „Jastrzębie”, czyli samoloty F-16. W ostatnim czasie najwięcej czasu poświęcam podpisaniu ostatecznej umowy z koncernem RWM Italia – chodzi o bomby z rodziny Mk-80 Wytwarzanie ich w kraju obniży koszty ich pozyskiwania i pozwoli w części uniezależnić się od zagranicznych partnerów. Dotyczy to zwłaszcza obecnej sytuacji, gdy Polskie Siły Powietrzne kupują znaczną ilość uzbrojenia lotniczego za granicą. Pojawi się także możliwość eksportu bomb na rynki uzgodnione z naszym włoskim partnerem. Koncentrujemy się też na wprowadzeniu do naszej oferty granatników przeznaczonych dla Wojsk Obrony Terytorialnej. W tym przypadku przygotowani jesteśmy do pełnej polonizacji wyrobu.

    Rozmawiała Kornelia Jankowska

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *