• Menu

    Ile realnie wydajesz pieniędzy w biurze

    Praca w biurze to bardzo często źródło małych i zbędnych wydatków. Dowiedz się, na czym najczęściej tracimy pieniądze i nie daj się złapać w pułapkę firmowych zakupów!

    Przekąski, przegryzki i dania obiadowe

    Znasz to z autopsji: siedzicie w biurze i nagle pada hasła „pizza”. Organizator przedsięwzięcia zapisuje, ile kawałków dla każdego, a z jednej pizzy robią się dwie lub trzy. Średnio za jeden kawałek wychodzi wam około 4-5 złotych, ale umówmy się: kto zjada tylko jeden kawałek, zwłaszcza gdy jest głodny? Wielu z nas ma nawet ze sobą swoje kanapki, ale przecież kanapki mogą zostać na kolację. A kto potrafi oprzeć się ciepłej pizzy z ciągnącym się serem i ulubionymi dodatkami?.

    Innym przykładem zbędnych żywieniowych wydatków jest zapominanie o śniadaniu z domu i decydowanie się na gotową bułkę lub drożdżówkę w bufecie zakładowym. Takie lenistwo lub roztargnienie niestety kosztuje. Cena tego typu produktów zawsze jest wyższa w sklepikach i bufetach firmowych – kanapka potrafi kosztować od 4zł wzwyż, a najprostsza drożdżówka minimum 2 zł.

    Tymczasem domowa kanapka to często nawet mniej niż połowa wydatku w bufecie, a drożdżówka kupiona w osiedlowej piekarni: 1,20 – 1,70. Do tego czasem należy doliczyć herbatę z automatu za 1,50 lub za 2-3 zł w bufecie. Choć te wydatki wydają się groszowe, zliczenie ich razem to dziennie minimum 5zł w przypadku najtańszych produktów – a mówimy tylko o śniadaniu. Daje to 100zł miesięcznie, a moglibyśmy zjeść te śniadania za połowę ceny lub postawić na lepszej jakości i ciekawsze produkty w domu, typu różnorodne owsianki czy jajecznica.

    Wspominając o bufecie firmowym, nie zapomnijmy również o spontanicznych zakupach niewinnych przegryzek, jak orzeszki, batoniki czy paluszki. Jeśli koniecznie musimy podjadać w biurze tego typu produkty – zdecydowanie tańszą opcją są zakupy w supermarkecie i przyniesienie przegryzek do biura.

    Często stawiamy też na catering obiadowy. Zwykle decydują się na niego osoby, które mieszkają same, ale też cała rzesza zwolenników jedzenia obiadów w porze południowej, gdy wszyscy siedzimy w pracy. Niestety tutaj też koszty nie są niskie – około 20-25 zł za jedno danie obiadowe. Oczywiście możemy znaleźć niższe ceny, zwłaszcza w mniejszych miastach, jednak w przypadku obiadu kwota minimum 10 zł to najprostsze danie typu placki ziemniaczane.

    Pamiętajmy, że do tego dochodzi często cena za opakowanie („głupia” złotówka dająca wydatek 20 zł miesięcznie za nic) i dojazdu. Wniosek? Tańsze, a często i zdrowsze jest przynoszenie posiłku z domu. Za cenę wspomnianych 10 zł będziemy mogli przygotować obiad nawet dla 2 osób, jeśli zaplanujemy np. zupę lub spaghetti z sosem.

    Wspólne zakupy biurowe

    – Niezapowiedziane wydatki na jedzenie w biurze to oczywiście największy procent wydatków „biurowych” pracownika – opowiada Mateusz z portalu Praca-TarnowskieGory.pl. Drugim źródłem mało zauważalnego upłynniania naszych dochodów w pracy są wspólne zakupy. Zwykle jedna z osób rzuca hasło: „robię zamówienie w sklepie X”, najczęściej po to, by móc podzielić się z kimś kosztami dostawy. Znajomi z pracy sprawdzają, czy w sklepie jest coś, co potencjalnie ich interesuje i – jeśli tylko coś się znajdzie – zamawiamy niejako „przy okazji”, myśląc, że tym sposobem zaoszczędzimy, dzieląc koszty dostawy.

    Niestety są to oszczędności pozorne – kupujemy rzeczy, które nie są nam niezbędne, a ponadto tego typu zakupy zwykle nie są przemyślane. Wychodzimy z błędnego założenia, że wspólnie zaoszczędzimy, zwłaszcza gdy koleżanka posiada kupon zniżkowy do wykorzystania czy zniżkę za poprzednie zakupy. Tymczasem jeśli nie planowaliśmy danego wydatku może się okazać, że kolejna sukienka za bezcen z chińskiego sklepu internetowego, paletka cieni z e-sklepu czy nowa, rewolucyjna obieraczka do warzyw jest nam zupełnie zbędna. Wniosek? Niepotrzebnie wydaliśmy pieniądze.

    Warto również wspomnieć, że często, będąc w pracy, zakupy w sieci robimy z nudów. Przeglądając kolejne strony trafiamy na spore promocje. Jeśli jeszcze okazuje się, że nasz wolny czas się właśnie kończy, pod wpływem impulsu robimy szybki zakup, by zdążyć przed końcem przerwy. Jak sobie z tym poradzić? Nie robić zakupów „na już”, ale dać sobie czas do namysłu.

    Koleżanka ma, chcę mieć i ja

    Drugim problemem wspólnych firmowych zakupów jest efekt podążania za tłumem. Wydawałoby się, że tego typu funkcjonowanie jest charakterystyczne tylko dla dzieci i nastolatków. Prawda jest jednak taka, że w każdej grupie wyłania się influencer, osoba, która ma wpływ na wybory innych i jest przez nich naśladowana.

    Jeśli świetnie malująca się koleżanka zamawia kosmetyki danej marki i robi to przez Internet, proponując wspólne zakupy, duże prawdopodobieństwo, że kilka kobiet chętnie zamówi razem z nią. Oczywiście panowie nie są lepsi – kolega może polecać świetny sprzęt na ryby lub gadżet do smartfona, na który skusi się połowa biura.

    W podobny sposób działają też firmy katalogowe. Jedna z koleżanek przynosi katalog produktów, mogą to być np. kosmetyki czy akcesoria kuchenne. Zachwala produkty, nasze dwie koleżanki decydują się na niego, a my, podążając z tłumem, stwierdzamy w końcu „zamów też dla mnie”. Najczęściej okazuje się, że nabiliśmy w ten sposób rzecz całkowicie zbędną.

    Niezależnie od tego, czy musisz ograniczyć swoje wydatki, czy też po prostu interesuje cię bilans domowego budżetu, warto przyjrzeć się wydatkom biurowym. Może się okazać, że wiele z nich jest zupełnie zbędnych, a zaoszczędzone pieniądze możemy wydać na coś, o czym marzymy od dawna.

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *