• Menu

    Problem nierówności społecznych

    nierównościRozmowa z Henryką Bochniarz, polską ekonomistką, byłą minister przemysłu, prezydentem Konfederacji Lewiatan.

    Tematem wiodącym tegorocznej edycji Europejskiego Forum Nowych Idei EFNI są nierówności społeczne. Ostatnie wydarzenia w Europie i na świecie uświadomiły wszystkim, że trzeba niezwłocznie zmierzyć się z tym problemem. Czy taka tematyka zostanie poruszona podczas EFNI?

    – Oczywiście. Dziś widać z całą wyrazistością, że jeśli nawet w Europie poziom nierówności nie jest dramatycznie wysoki, to wokół naszego kontynentu one stale rosną. Efekty widzimy na naszych europejskich granicach.

    Problem nierówności na świecie dotyka zatem nas bardzo bezpośrednio i nie możemy go unikać. Musimy szukać rozwiązań praktycznych, ale też zastanawiać się, jak inaczej ustalić reguły gry w polityce i gospodarce, aby nierówności zaczęły spadać. To wyzwanie ideowe, intelektualne.

    Ilekroć w historii ludzkości próbowano wprowadzać powszechną równość w sprawach majątkowych, kończyło się to terrorem i zbrodnią. Zatem nie tędy droga. Trzeba się pogodzić, że idealnej równości między ludźmi nie będzie. Ale na pewno trzeba stworzyć warunki, żeby wszyscy mieli równe szanse i możliwości, a zróżnicowanie dochodowe nie stało się barierą dla wzrostu dobrobytu społeczeństw. Nierówność w życiu człowieka może bowiem motywować go do większego wysiłku i przyspieszać rozwój społeczny albo odwrotnie: stawać się barierą.

    Pytanie o to, czy kapitalizm się zużył, nie jest nowe, ale na pewno jest aktualne szczególnie teraz, w kontekście przesilenia politycznego w Europie. Również w Polsce dostrzegamy mniejszy entuzjazm rodaków do przedsiębiorczości. Czy nadszedł czas na zmianę filozofii z „najpierw gospodarka” na „najpierw człowiek”?

    – Tak, z ciekawością uczestniczę w tej debacie o konieczności naprawy kapitalizmu. Mnie również bliska jest troska o tych, którym transformacja nie przyniosła spodziewanych profitów. Zbyt często jednak w tych dyskusjach brakuje realizmu ekonomicznego. Jakbyśmy już zapomnieli lekcję PRL i realnego socjalizmu.

    W moim odczuciu jest pełna zgoda wśród pracodawców, że musimy poprawić los ludzi, którym powodzi się gorzej, szczególnie gdy w gospodarce jest już lepiej. Podczas reform musimy jednak pamiętać, aby nie doprowadzić firm i gospodarki do bankructwa.

    Co do przysłowiowej polskiej przedsiębiorczości, to rzeczywiście obserwujemy wśród małych i średnich przedsiębiorstw oznaki, że ich dynamizm i energia przygasają. W dużej części to efekt wieloletniego kryzysu gospodarczego i regulacyjnego. Firmy borykają się z niestabilnością prawa i boją się planować długofalowo.

    Potrzebne są reformy nie tylko systemu podatkowego, ale też czytelny bodziec ze strony państwa w postaci programu zmian strukturalnych i stosownych zachęt do inwestowania, do wchodzenia na nowe rynki, korzystania z nowych technologii, sięgania po nowe idee w zarządzaniu, marketingu, obsłudze klienta. Potrzebne są też dobre przykłady z zagranicy. W efekcie zamiast więcej czasu poświęcać na nieefektywną pracę powinniśmy wysiłek skupić na poprawienie jakości pracy. Inaczej będziemy pogrążać się w stagnacji.

    Jak wywołać wśród społeczeństwa taki entuzjazm do przedsiębiorczości jak w latach 90-tych? Być może to już nie nastąpi, ale możemy tak edukować młode pokolenie, aby było przygotowane na ryzyka związane z prowadzeniem biznesu. Jestem przekonana, że podczas EFNI będzie okazja, aby o tym szczerzej porozmawiać.

    Co trzeba byłoby zrobić, aby działania takich organizacji jak Lewiatan były skuteczniejsze nie tylko w Polsce, ale i w Unii Europejskiej? Czy politycy w ogóle chcą słuchać przedsiębiorców?

    – Politycy powinni słuchać przedsiębiorców, ponieważ to oni wytwarzają trzy czwarte produktu krajowego brutto i dają zatrudnienie milionom osób. W sektorze prywatnym pracuje cztery razy więcej ludzi niż w publicznym. Bez biznesu, szybko rosnącej gospodarki nie uda się sfinansować na przyzwoitym poziomie służby zdrowia czy edukacji. Skuteczność organizacji pracodawców jest coraz większa, co nie znaczy, że nie może być wyższa.

    Siłą Lewiatana są obszerne ekspertyzy ogólnogospodarcze, branżowe i makroekonomiczne oraz zaangażowanie w projekty społeczne. Dzięki temu organizacja jest rozpoznawalna i wiarygodna.

    Duże znaczenie mają również relacje z decydentami, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Lewiatan ma swoich przedstawicieli w ponad 450 gremiach decyzyjnych na poziomie krajowym – np. Rada Dialogu Społecznego i międzynarodowym – Komisja Europejska. Jako jedyna organizacja pracodawców z Polski ma od 2001 roku przedstawicielstwo w Brukseli. Niewątpliwie, organizacje biznesowe mogłyby być jeszcze bardziej skuteczne, gdyby zrzeszały większą liczbę przedsiębiorców.

    Polacy są już zmęczeni pogonią za bogatszą Europą. Pracują na kilku etatach lub dorabiają do pensji, aby godnie żyć. Tymczasem nastroje społeczne się zaostrzają z powodu zwiększających się różnic majątkowych. Do tego statystyki demograficzne są nieubłagane. Seniorzy będą musieli dłużej pracować, a młodzi ludzie jeszcze ciężej. Czy uczestnicy Forum będą w stanie przedstawić rozwiązanie tego problemu? Czy też przychylą się do tezy, że – jak już w historii bywało – musi dojść do kolejnej rewolucji?

    – W gospodarce trudno o drogi na skróty. Jeżeli wytwarzamy PKB na mieszkańca na poziomie poniżej 9 tys. euro to trudno, żebyśmy nagle zaczęli zarabiać jak w Wielkiej Brytanii, Francji czy Szwecji, gdzie jest to ponad trzy razy więcej. Nie chodzi jednak o to, aby pracować jeszcze ciężej czy więcej. Nie dorobimy się już wiele więcej tanią pracą, tym bardziej, że wkrótce zaczną nam doskwierać trendy demograficzne. Coraz mniej osób będzie pracować. Dlatego powinniśmy zwiększyć naszą produktywność, inwestować w nowoczesne technologie, podnosić kompetencje pracowników. To jedyna droga do wzbogacenia, ale też konieczność wobec globalnej konkurencji.

    Firmy powinny mieć lepsze warunki dla rozwoju, a pracownicy i pracodawcy powinni móc więcej czasu przeznaczyć na pracę dającą realny efekt, a nie na obrabianie drogiej i bezsensownej biurokracji.

    Wraz ze wzrostem liczby miejsc pracy powinna rosnąc ich jakość. Większa aktywność i bardziej produktywna praca to prawdziwa szansa na poprawę warunków materialnych społeczeństw. Nie daje takiej szansy wcześniejsze wypychanie z rynku pracy na głodowe świadczenia.

    Na Europejskim Forum Nowych Idei EFNI powinniśmy wypracować wnioski na temat tego, jak skutecznie wdrażać taki pozytywny program. Wszystkie dotychczasowe rewolucje niosły za sobą niewyobrażalne koszty ekonomiczne i społeczne. Jestem raczej zwolenniczką zmian o charakterze ewolucyjnym, niż rewolucyjnym. Liczę, że historia nauczyła nas, że lepiej mądrze reagować zawczasu na zagrożenia, niż sprzątać po trzęsieniu ziemi.

     Centrum Prasowe PAP

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie