• Menu

    NITka do innowacyjnego kłębka?

    Rada Ministrów przyjęła uchwałę dotyczącą Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju 14 lutego br. Na zdjęciu od lewej: rzecznik rządu Rafał Bochenek, sekretarz stanu w MNiSW Piotr Dardziński oraz wicepremierzy: Piotr Gliński i Mateusz Morawiecki Fot. KPRM

    Z dobrze kierowanej i prowadzonej relacji między nauką a gospodarką mogą rodzić się rzeczy dla całych finansów państwa tylko dobre. Przy okazji można skutecznie zatkać dziury powstałe z powodów polityki socjalnej. W tym kierunku idą propozycje wicepremierów Mateusza Morawieckiego i Jarosława Gowina. Środowisko naukowe jest jednak sceptyczne

    Główne założenia strategii wicepremiera Morawieckiego są jasno sprecyzowane: jak najwięcej udziału polskich firm i przedsiębiorstw w budowaniu siły rodzimej gospodarki. Do tego jak najszerzej otwarte ramiona dla nowoczesnych technologii. Ma w tym pomóc sama nauka, która do tej pory jednak w zbyt małym, niewystarczającym – przynajmniej dla rządzących – stopniu wyznaczała kierunki rozwoju.

    Tymczasem to naukowcy mają być głównym sprzymierzeńcem polskich przedsiębiorców. Autor „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” chce, by w kraju nad Wisłą, tak jak w wielu częściach świata, instytucje badawcze i naukowe ściślej współpracowały z biznesem. I chociaż nikt u nas nie mówi o stworzenie nowej Doliny Krzemowej (a wręcz przeciwnie), to taki właśnie model wydaje się być dla obecnie rządzących najwłaściwszym kierunkiem rozwoju.

    Podmiotem, który ma spełnić te oczekiwania i ma stać się kołem zamachowym z prawdziwego zdarzenia ma być Narodowy Instytut Technologiczny. Ma się zajmować szeroko rozumianymi badaniami naukowymi. Inicjatorzy jego powołania zwracają jednak uwagę, że NIT ma być przede wszystkim skoncentrowany na działaniach wdrażających rozwiązania koncepcyjne do przemysłu.

    Nauka pomoże biznesowi

    NIT będzie posiadał osobowość prawną i status podmiotu działającego na rzecz nauki – upowszechniającego wiedzę. Wchodzące w jego skład poszczególne instytuty nie stracą swoich struktur organizacyjnych i utrzymają status jednostek badawczych. To właśnie one mają stanowić podstawowe komórki organizacyjne naukowej centrali.

    Zasadniczym i podstawowym celem działania NIT będzie współpraca z przedsiębiorstwami nad rozwiązywaniem ich potrzeb i problemów technologicznych. Ponieważ nowy podmiot ma scalać kilka dziedzin, nie dziwi, że w samej „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” jego stworzenie zawarto w „Projektach strategicznych” przygotowanych do realizacji do 2020 r. Według zapowiedzi polityków stanie się to jednak znacznie szybciej.

    – W 2017 r. powołamy Narodowy Instytut Technologiczny, który będzie naukowym zapleczem dla planu Morawieckiego. Ustanowimy też Narodową Agencję Wymiany Akademickiej, dzięki której do Polski będą przyjeżdżali zagraniczni studenci i naukowcy – powiedział na początku roku PAP Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

    – Utworzenie NIT usprawni komercjalizację badań, ułatwi też pozyskiwanie wiedzy przez polskich przedsiębiorców. Obecnie mamy strukturę organizacyjną, która nie jest dopasowana do specyfiki nowoczesnej gospodarki, która jest rozdrobniona, rozproszona, a kwestie organizacyjne z natury rzeczy przekraczają możliwości pojedynczego instytutu – uzupełnia wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński.

    Uporządkowanie polskiej nauki ma uwieńczyć powstanie NIT – niezbędnego podmiotu z punktu widzenia rozwoju całej Polski. „Przyjęta przez Radę Ministrów nowa koncepcja rządowa do roku 2020 (z perspektywą do 2030) po raz pierwszy wskazuje konkretne branże i projekty strategiczne, których realizacja jest kluczowa dla rozwoju kraju. Wskazane w SOR priorytetowe zadania mają charakter interdyscyplinarny, co warunkuje konieczność konsolidacji instytutów w celu pełnego wykorzystania ich potencjału – czytamy w projekcie ustawy o Narodowym Instytucie Technologicznym, który można znaleźć na stronie BIP Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

    Powołanie do życia NIT-u bez odpowiednich mechanizmów – nie ma sensu. Stąd dokument Morawieckiego zakłada m.in. opracowanie nowego systemu wsparcia aktywności przedsiębiorców i jednostek naukowych na arenie międzynarodowej czy wsparcie organizacyjno-finansowe projektów badawczych i biznesowych realizowanych przez krajowe podmioty gospodarcze w ramach krajowych klastrów, platform, porozumień itp.

    Prawny szkielet gotowy

    Wydaje się, że po kolejnych decyzjach rządu, parlamentu, wreszcie prezydenta RP jesteśmy na ostatniej prostej w sprawie powołania NIT. Potwierdza to chociażby nowelizacja ustawy o instytucjach badawczych.

    Zgodnie z nią minister będzie miał możliwość powołania i odwołania dyrektora instytutu badawczego bez udziału rady naukowej i rozpisania konkursu. Dotychczas w przypadku takiego odwołania szef resortu nadzorującego mógł wyznaczyć do pełnienia obowiązków dyrektora spośród jego zastępców. W noweli przewidziano, że minister będzie mógł wyznaczyć każdą osobę – również spoza instytutu – spełniającą dotychczasowe kryteria określone w ustawie. Wyłączono jedynie wymóg znajomości języka obcego.

    Tą nowelizacją zmodyfikowano również zapisy dotyczące pracy zespołów roboczych powoływanych w celu opiniowania utworzenia, przekształcenia, reorganizacji lub likwidacji instytutu badawczego. Teraz będą musiały wydać opinię w terminie 2 miesięcy, a nie tak jak było dotychczas – 3 miesięcy. Ustawa skraca też terminy w postępowaniach dotyczących uchylania uchwał rad naukowych.

    Przynależność do NIT ma być dobrowolna, zależeć od decyzji poszczególnych ministrów i dyrektorów instytutów. NIT miałby rozpocząć swoją działalność na początku 2018 r., na pełną konsolidację przyszłoby nam poczekać. Priorytetem jest zapewnienie bezpiecznego transferu prowadzonych projektów. Cały system wystartowałby w ciągu dwóch następnych lat.

    Dzisiaj w Polsce działa 117 instytutów badawczych. W większości funkcjonują w obszarze nauk ścisłych i inżynierskich (58 proc.) oraz nauk o życiu (34 proc.). Pozostałe (8 proc.) zajmują się naukami humanistycznymi i społecznymi.
Z kontroli przeprowadzonej w zeszłym roku przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że instytuty wdrażają jedynie 20 proc. swoich patentów. Największy udział przychodów z komercjalizacji prac oraz wdrożeń w relacji do całości przychodów odnotował Instytut Badawczy Leśnictwa (55 proc.), Instytut Metali Nieżelaznych (29 proc.) oraz Państwowy Instytut Geologiczny (29 proc.). W pozostałych instytutach badawczych odsetek ten nie przekroczył 23 proc.

    I dalej, o organizacyjno-finansowym usytuowaniu przyszłego NIT-u: „NIT zapewni efektywniejsze zarządzanie instytutami wchodzącymi w skład NIT – wprowadzone zostanie m. in.: ujednolicenie mechanizmów zarządzania finansowego, zasobami ludzkimi, nieruchomościami oraz prawami własności intelektualnej. Funkcjonowanie NIT wprowadzi ponadto możliwość efektywnego nadzoru nad działalnością zintegrowanych w nim instytutów.

    NIT stanowić ma efektywne zaplecze technologiczne i intelektualne administracji publicznej, rodzaj pomostu między nauką a gospodarką. Utworzenie NIT ma zapewnić efekty synergii płynące z koordynacji tematyk badawczych oraz skupiania wiedzy i zasobów w ramach centrów kompetencji złożonych z instytutów prowadzących badania naukowe w ramach tych samych obszarów tematycznych wynikających z obszarów strategicznych SOR, nie zaś określonych resortowo”.

    Silne państwo

    Cała „Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” napisana jest w celu zbudowania silnego państwa, którego rolą i powinnością jest sterowanie poszczególnymi dziedzinami życia swoich obywateli. Obszerny na blisko 200 stron dokument wicepremiera Morawieckiego informuje m.in. o „rozwoju sześciu technologii horyzontalnych (nanotechnologii, zaawansowanych materiałach, biogospodarce, sensorach, robotyce, sztucznej inteligencji – machine learning, Big Data, Internecie rzeczy)”.

    W Narodowym Instytucie Technologicznym mają więc funkcjonować centra kompetencji, np. energetyczne, biotechnologiczne, materiałowe, cyfrowe czy społeczne. Inne podmioty, w tym ministerstwa, będą mogły zlecać im badania bez konieczności wgłębiania się w prawo zamówień publicznych, a więc jedną z największych zmór polskich przedsiębiorców: przetargi.

    Główne założenia strategii wicepremiera Morawieckiego są jasno sprecyzowane: jak najwięcej udziału polskich firm i przedsiębiorstw w budowaniu siły rodzimej gospodarki. Do tego jak najszerzej otwarte ramiona dla nowoczesnych technologii. Na zdj. premier Mateusz Morawiecki. Fot. KPRM

    Politycy PiS, a wśród nich główni orędownicy powołania do życia NIT: Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin utrzymują, że to doskonały system, który już miał okazję się sprawdzić m.in. u naszych zachodnich sąsiadów. W Niemczech funkcjonują Instytuty Frauenhofera. Prowadzą prace badawcze na zlecenie klientów z sektora przemysłu, usług i administracji publicznej. Nadzór nad nimi pełni Fraunhofer-Gesellschaft (FhG). I właśnie czymś takim, według założeń rządu Beaty Szydło, ma być Narodowy Instytut Technologiczny (NIT).

    Naukowa krytyka

    Co na to środowisko? „Zwracamy uwagę na fakt, że strategia stwarza wrażenie budowania centralistycznego modelu działalności badawczo-rozwojowej, w którym państwo zamawia innowacje w systemie nakazowo-rozdzielczym poprzez konsolidację, bezpośredni nadzór i kontrolę działalności naukowej. W opinii Rady taki model działalności badawczo-rozwojowej może spowodować istotne obniżenie efektów badań naukowych i ich wdrożeń do gospodarki. Istotnym mankamentem dokumentu jest brak ścieżki dojścia do celu wskaźnikowego, jakim jest 1,7 proc. PKB na badania do roku 2020, oraz zwiększanie tego wskaźnika w latach następnych” – czytamy w uchwale Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 13 października 2016 r.

    „Instytuty badawcze nie są zakładami produkcyjnymi, które po połączeniu w jeden duży koncern dadzą korzyści dzięki zwiększeniu tzw. masy krytycznej” – krytykuje Rada Główna Instytutów Badawczych w liście do premier Beaty Szydło z 19 września ub.r.

    Stanowisko w tej sprawie zajęli również związkowcy z Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”, która prosiła z kolei, jeszcze w listopadzie 2016 r., w liście do wicepremiera Jarosława Gowina o wycofanie się z tych planów. Zwracamy uwagę, że projekt ten nie rozwiązuje zasadniczych problemów instytutów badawczych wpływających na finansowanie badań naukowych prowadzonych przez te podmioty. Nie porusza mechanizmów ekonomicznych, które powodowałyby istotny wzrost zainteresowania przedsiębiorców innowacjami i efektami badań naukowych prowadzonych w sektorze nauki, w tym w instytutach badawczych. Będzie skutkował odchodzeniem instytutów od realizowania ich ustawowych zadań, gdyż nie zmienia zasady oceny tych instytutów, w ramach których są one oceniane głównie za publikacje naukowe, a nie za badania naukowe i prace rozwojowe ukierunkowane na ich wdrożenie i zastosowanie w praktyce” – argumentują w swoim piśmie.

    System w ciągu dwóch lat

    Strona rządowa wydaje się być nieprzejednana. Utworzenie mechanizmów zdolnych do zwiększenia efektywności instytutów naukowych zdaniem PiS-u to zdecydowanie zadanie administracji centralnej. Co więcej: politycy nie ukrywają, że reforma w postaci utworzenia NIT to niezbędny fundament całej „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”.
– Ambitne cele przygotowane w dokumencie nie będą możliwe do pełnego osiągnięcia bez silnego wsparcia nauki, dlatego działania na rzecz partnerstwa nauki i biznesu są jednym z trzech filarów nowej strategii realizowanej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego – nie ma wątpliwości wicepremier Jarosław Gowin.

    Czy zreformowanie całego systemu i jednak jego scentralizowanie ma szanse przynieść wymierne efekty? Wymierne na miarę założeń Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju? Dokument Morawieckiego bez wątpienia przedstawia pewną filozofię, myśl przewodnią. Trudno jednak odmówić racji tym, którzy utrzymują, że brakuje wyliczeń, symulacji finansowych.

    Arytmetyka parlamentarna nie pozostawia akurat żadnych złudzeń. Podobnie jak analiza realizacji kolejnych zapowiedzi rządu PiS – abstrahując od stanowisk przeróżnych środowisk. Konsolidacja instytutów naukowych nastąpi. Niepowodzenie całej operacji może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż przewidują beneficjenci – sami naukowcy. Wszak efektem końcowym ma być innowacja, wspierająca na swoich solidnych barkach całą gospodarkę. 
Zbyt instytucjonalny, centralny byt może stanowić mocno uciążliwą kulę u nogi wicepremiera Morawieckiego. W jeszcze bardziej końcowym efekcie wyborcy mogą pokazać szybciej niż się partia rządząca spodziewa, że Morawiecki mocno przeszacował władzę PiS na długie lata.

    Nie można jednak wykluczyć, że reforma nie tylko jest potrzebna, co jej założenia przyniosą wymierne – zgodne z zapowiedziami rządu – efekty. Dzisiaj tych, którzy w to wierzą niełatwo znaleźć. Warto przypomnieć sobie jednak pierwsze opinie na temat Programu „500+”, by móc, chociaż może na chwilę, uwierzyć w pomyłki sceptycyzmu…

    Michał Tabaka

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *