• Menu

    Niepokój za horyzontem. Tempo wzrostu gospodarczego się obniży

    Główny Urząd Statystyczny poinformował, że produkt krajowy brutto niewyrównany sezonowo w drugim kwartale 2018 roku wzrósł realnie o 5,1 proc. rok do roku wobec wzrostu 5,2 proc. w pierwszym kwartale oraz wobec 4 proc. w analogicznym kwartale zeszłego roku.

    Jak stwierdziła minister finansów Teresa Czerwińska, tempo wzrostu w drugiej połowie bieżącego roku obniży się w okolice 4,5 procent, a w przyszłym roku spadnie już poniżej 4 procent.

    Według szacunków Narodowego Banku Polskiego wzrost PKB ma w tym roku wynieść 4,6 procent. W 2019 gospodarka wyhamuje do 3,8 procent, a w kolejnym roku – do 3,5 procent.

    Należy się natomiast spodziewać wzrostu inflacji. W przyszłym roku ceny mogą być wyższe o 3 proc., czyli inflacja sięgnie najwyższego poziomu od roku 2012.

    Największy wpływ mają na to rosnące ceny paliw. Jesienią baryłka ropy (159 l) kosztowała powyżej 80 dolarów i to nie jest jeszcze jej ostateczna cena. Sankcje, nałożone na Iran przez Stany Zjednoczone, spowodują spadek eksportu tego paliwa i kolejny impuls do wzrostu jego ceny. Jeden litr benzyny może wkrótce kosztować 6 zł.

    Podrożeje też olej napędowy i autogaz. Ten ostatni jest też coraz częściej używany do ogrzewania mieszkań. Zaczął się sezon grzewczy, więc nie jest to dobra wiadomość dla właścicieli domów. Jeżeli dołoży się do tego spodziewaną podwyżkę cen energii elektrycznej i gazu sieciowego, trzeba w domowych rachunkach uwzględnić poważny wzrost kosztów eksploatacyjnych.

    Pogoda dołożyła swoje. Poważna susza spowodowała spadek plonów zbóż, roślin strączkowych i okopowych oraz warzyw. Rosną więc ceny żywności. We wrześniu były one wyższe o 2 proc. miesiąc do miesiąca.

    Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych zwraca też uwagę na konieczność odnowienia parku maszynowego w firmach, co zwiększy koszty produkcji. Rośnie systematycznie liczba menedżerów, którzy zapowiadają wzrost cen na swoje wyroby. Wśród kosztów wymieniają rosnące wynagrodzenia za pracę ze względu na brak wykwalifikowanych pracowników i urzędowe podnoszenie najniższej płacy. Rosną też oczekiwania inflacyjne wśród konsumentów.

    Na hamulcu

    Trybunał Obrachunkowy Unii Europejskiej rozliczył we wrześniu wykorzystanie środków pomocowych przez kraje członkowskie. Nie jesteśmy już prymusem w tej dziedzinie. Z 33 mld euro, przysługujących nam w tej perspektywie finansowej, wydaliśmy do roku 2017 niecałe 6 mld euro.

    Radosław Piontek, ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych, odpowiada, dlaczego tak się dzieje. Zwraca uwagę na dwuletni poślizg w organizowaniu przetargów na realizację przedsięwzięć. Ponadto Polska lokuje środki pomocowe głównie w inwestycje infrastrukturalne, co wymaga więcej przygotowań i czasu na ich wykonanie. Sprawniej radzą sobie z wydatkowaniem unijnych pieniędzy państwa lokujące środki pomocowe w badania i rozwój. Zaostrzone też zostały kryteria przyznawania wsparcia unijnego. Projekty muszą być skrupulatnie uzasadnione.

    Nie najlepiej wygląda też wskaźnik PMI. Obrazuje on, jakie są oczekiwania menedżerów wobec sytuacji gospodarczej. We wrześniu indeks osiągnął 50,5 pkt. wobec 51,4 pkt. w sierpniu. Wskaźnik powyżej 50 pkt. oznacza dobrą sytuację w firmach. Jednak jego spadek nic dobrego nie wróży.

    Według najnowszych danych PMI we wrześniu koniunktura w polskim sektorze przemysłowym była bliska stagnacji. „Tempo ogólnej poprawy warunków gospodarczych było – podała firma badawcza Markit – najwolniejsze od prawie dwóch lat, a liczba nowych zamówień spadła po raz pierwszy od października 2016 roku. Zarówno produkcja, jak i poziom zatrudnienia rosły w wolniejszym tempie, podczas gdy firmy ograniczyły aktywność zakupową, a liczba zaległości produkcyjnych spadła drugi miesiąc z rzędu. Badania pokazują, że presje cenowe pozostały silne.

    Nastroje w sektorze pogorszyły się, a wskaźnik przyszłej produkcji osiągnął najniższy poziom od 22 miesięcy. Sytuacja bliska stagnacji w sektorze przemysłowym we wrześniu była głównie wynikiem spadku liczby nowych zamówień. Był to pierwszy taki spadek w sektorze od prawie dwóch lat. Co więcej, liczba nowych zamówień eksportowych zmalała w 2018 roku czwarty raz i to w najszybszym tempie od ponad czterech lat”.

    Nordea, jeden z największych nordyckich banków w najnowszym raporcie dotyczącym walut rynków wschodzących, ostrzega inwestorów w Polsce: „Ryzyko polityczne rośnie” – pisze Morten Lund, analityk banku. Wskazuje w nim na kilka powodów, przez które złoty może w najbliższych miesiącach tracić na wartości.

    Jednym z nich jest starcie partii rządzącej z Unią Europejską, drugim – relatywnie wysokie zadłużenie zagraniczne, trzecim – obcięcie funduszy pomocowych przez Brukselę.

    Morten Lund przywołuje fakt, że ostatnio Jean Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, wyraził swoje poparcie dla uruchomienia artykułu 7. wobec Polski. Według niego ostatnim ryzykiem politycznym są wybory samorządowe 21 października.

    Plany w kasie państwa

    Rząd przyjął projekt budżetu na 2019 rok. Zakłada on dochody w wysokości 387,6 mld złotych, a wydatki na poziomie 416,1 mld złotych. – W budżecie na 2019 rok mieści się polityka społeczna, a także polityka inwestycyjna i rozwojowa. Jednocześnie deficyt budżetu maleje, dług publiczny do PKB spada – powiedział premier Mateusz Morawiecki. – Wszystko się mieści w tym budżecie. Deficyt budżetowy jest w ryzach, spada rok do roku od kilku lat i mieścimy się bardzo dobrze we wszystkich regułach unijnych, bardzo dobrze wypełniamy nasze cele.

    Minister finansów Teresa Czerwińska dodała, że przyjęty budżet sprzyja wzrostowi gospodarczemu, ale także wzrostowi inkluzywnemu, czyli takiemu, który będzie włączał wszystkie grupy społeczne do partycypacji. Budżet będzie zwiększał zarówno spójność społeczną, ekonomiczną, jak i geograficzną mieszańców naszego kraju.

    – To rekordowo niska kwota, jeśli chodzi o deficyt – podkreśliła Czerwińska. –

    W stosunku do wykonania tegorocznego budżetu dochody podatkowe są większe o 5,6 proc., w tym z samego VAT to 7,3 proc. Wśród wydatków zaplanowano blisko 22 mld zł na program „Rodzina 500 plus”, 1,4 mld zł na program „Dobry start”, ponad 900 mln zł na program „Matki 4 plus”, ponad 3 mld zł na program modernizacji służb mundurowych. Budżet zakłada także wzrost funduszu wynagrodzeń z 33 do 36 mld zł.

    Sceptycznie do projektu budżetu odnoszą się m.in. Pracodawcy RP. Piszą, że jest realny, ale nie pozbawiony ryzyka. Krytykują budżet za rozrost wydatków socjalnych, które ich zdaniem nie przyniosą oczekiwanych efektów. Niska aktywność zawodowa nie jest samoistnym problemem, tylko skutkiem działania państwa. Kolejne transfery środków jedynie zniechęcają do podejmowania pracy – argumentują.

    Elementarna odpowiedzialność nakazuje przygotowywanie gospodarki na nadejście poważnych problemów – piszą w swoim stanowisku. – Budżet przewiduje nie tylko utrzymanie dotychczasowych bardzo kosztownych programów społecznych, ale także ich rozszerzanie oraz masowe transfery dla coraz szerszych grup społecznych.

    Pominięte zostaną jednak te grupy osób, które współtworzą dochód narodowy, planowane podwyżki płac w sferze budżetowej nie spowodują poprawy jakości usług publicznych. W budżecie zapewniono środki na nieśmiertelne pozycje wydatkowe, takie jak restrukturyzacja górnictwa czy dopłaty do paliwa rolniczego. Należy oczekiwać, że rezultaty finansowania tych działań będą identyczne jak w latach ubiegłych. Zapewnią one zatem ekonomiczną stratę, ale być może dostarczą korzyści politycznych.

    Moment spowolnienia

    Polską gospodarkę czekają trudniejsze czasy. Pytanie, czy spowolnienie będzie miało miejsce już w 2019 czy 2020 r. Proponowane rozwiązania prawne niekoniecznie pomogą nam przez nie przejść – alarmuje Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan w rozmowie dla portalu wnp.pl..

    Jak podkreśla, wszystkie analizy ekonomiczne czy obecna sytuacja w polityce wskazują, że zbliżamy się do momentu spowolnienia w gospodarce. – Dlatego wcale nie dziwi mnie – powiedziała – że mamy dziś najniższy od dłuższego czas poziom inwestycji prywatnych. Przedsiębiorcy, którzy muszą mieć długą perspektywę, widząc, co jest przed nimi i jakie rozwiązania proponuje się, jeśli chodzi o funkcjonowanie firm, uznają, że lepiej wstrzymać się z inwestycjami.
    Od tego zależy bezwzględnie przyszłość polskiej gospodarki. I żadne zaklęcia w tym nie pomogą.

    Maciej Otrębski

     

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie