• Menu

    Krajobraz po dyrektywie tytoniowej

    fot. LIPRO e-Liquid Production

    Zakaz sprzedaży w Internecie, pojemniki zapasowe o pojemności do 10 ml, maksymalne stężenie nikotyny do 20 mg/ml, obowiązkowe zgłoszenia produktu i wysokie opłaty to tylko niektóre wymogi rewolucyjnej nowelizacji Ustawy Tytoniowej

     Wprowadzenie nowego prawa, modyfikującego zapisy Ustawy z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (tekst jedn. Dz. U. z 2015 r. poz. 298 z późn. zm.), w znacznym stopniu zmienia reguły działalności polskich producentów branży elektronicznych papierosów, którzy od niedawna muszą spełnić szereg wymagań zapisanych w Ustawie Tytoniowej. Dotyczą one nie tylko samych e-papierosów, ale przede wszystkim płynów do ich napełniania, tzw. e-liquidów.

    Według przeciwników wprowadzenia tej nowelizacji (a akt prawny był iście kontrowersyjny i wywoływał masowe protesty), ustawa została odebrana jako lobbing koncernów tytoniowych i farmaceutycznych, wprowadzony pod pozorem dbania o zdrowie społeczeństwa. Według nich przy jej wprowadzaniu nie wzięto pod uwagę licznych badań stwierdzających mniejszą szkodliwość e-papierosów w stosunku do ich klasycznych odpowiedników. Pomimo wniosku o udzielenie informacji publicznej złożonego przez Mirosława Dworniczaka (doktora chemii, dziennikarza i popularyzatora e-papierosów), urzędnicy Ministerstwa Zdrowia nie potrafili merytorycznie uzasadnić wprowadzenia ustawy, a ich wyjaśnienia miały charakter wybiórczy i niespójny.

    Co się zmieniło?

    Podstawową zmianą, wynikającą z nowelizacji ustawy, której przepisy weszły w życie we wrześniu 2016 r., są ograniczenia wobec e-liquidu – płyn ten może być obecnie produkowany w pojemnikach zapasowych o maksymalnej pojemności 10 ml i zawartości nikotyny do 20 mg/ml.

    Podmioty działające w branży mają ponadto obowiązek podania na opakowaniu e-liquidów wykazu wszystkich składników wyrobu w porządku malejącym według masy. Oznacza to, że konsumenci otrzymają więcej informacji dotyczących produktu, z którego korzystają, a zawartość nikotyny w produkcie będzie limitowana. Tym bardziej, że ustawodawca zobligował producentów i importerów do przeprowadzania szczegółowych badań wyrobów oraz podawania zarówno danych toksykologicznych składników płynu, jak również substancji wydzielanych podczas „palenia” e-papierosa.

    – Choć z perspektywy ekonomicznej dbanie o bezpieczeństwo produktu generuje spore koszty, mogące sięgać nawet kilku tysięcy złotych za badaną próbkę e-liquidu, jesteśmy przekonani, że ma to na celu dbanie o interes konsumentów. Jest to związane z obowiązkiem specjalistycznych badań nie tylko samego płynu, ale także aerozolu wytworzonego podczas podgrzania. W naszym przypadku całkowite koszty w związku z nowymi przepisami sięgają nawet kilkuset tysięcy złotych – mówi Justyna Lipowicz, prezes LIPRO e-Liquid Production.

    Obowiązkowe zgłoszenia produktów

    Każdy producent i importer musi teraz zgłosić swoje produkty w specjalnie przygotowanej platformie internetowej ECAS (System Uwierzytelniania Komisji Europejskiej). W Polsce podmiotem nadzorującym Ustawę Tytoniową jest Inspektor ds. Substancji Chemicznych. Obowiązki producenta związane z rejestracją są restrykcyjne – w zgłoszeniu, oprócz szczegółowych informacji dotyczących składów produkowanych wyrobów, należy wskazać dane toksykologiczne składników i wydzielanych substancji również po podgrzaniu e-liquidu. Każdy producent zobowiązany jest także do składania corocznych sprawozdań dotyczących wielkości sprzedaży w podziale na marki i rodzaje produktu oraz preferencji różnych grup konsumentów, form sprzedaży wyrobów i streszczeń badań rynkowych.

    Oprócz obowiązku uzupełniania panelu zgłoszeniowego o bardzo szczegółowe dane dotyczące działalności przedsiębiorstwa, firmy ponoszą także wysokie opłaty. Producent lub importer musi zapłacić za zgłoszenie każdego produktu kwotę w wysokości przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za ubiegły rok, ogłaszanego w drodze obwieszczenia przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.

    – Obecnie kwota za rejestrację jednego produktu wynosi 4120,15 zł i jest ona mnożona o ilość wariantów smakowych i mocy e-liquidów (zawartości nikotyny), które dana firma zamierza sprzedawać. Dodatkowym utrudnieniem jest termin zgłoszenia – co najmniej 6 miesięcy przed dniem planowego wprowadzenia produktu na rynek. Jedynym ułatwieniem jest fakt, że w trakcie procesu legislacyjnego projektu Ustawy Tytoniowej, przedsiębiorcom udało się obniżyć opłatę zgłoszeniową. Średnie firmy zapłacą 50 proc. kwoty wyjściowej, a mikro i małe przedsiębiorstwa będą zobowiązane uiścić 30 proc. stawki – informuje Justyna Lipowicz, prezes LIPRO e-Liquid Production.

    mat. LIPRO e-Liquid Production

    E-papierosy na cenzurowanym

    Dla rynku e-papierosów istotne są zmiany związane nie tylko z samą sprzedażą produktów, ale także obostrzeniami związanymi z ich promocją i reklamą. Nowe przepisy wprowadzają bowiem całkowity zakaz obrotu produktami na odległość, np. w Internecie, jak również udostępnianie e-papierosów osobom nieletnim i zakaz palenia w miejscach publicznych. Zabrania się handlu produktami w szkołach i placówkach oświatowo-wychowawczych oraz obiektach sportowo-rekreacyjnych, podmiotach leczniczych, punktach samoobsługowych (z wyjątkiem sklepów wolnocłowych) oraz wszelkich automatach.

    W przypadku promocji i reklamy zakazane są m.in. takie działania jak: publiczne rozdawanie elektronicznych papierosów i e-liquidów, organizowanie degustacji, premiowanej sprzedaży, konkursów oraz promocji. Zabrania się rozpowszechniania komunikatów reklamowych z wizerunkiem marki papierosów elektronicznych, e-liquidów i ich producentów oraz symboli z nimi związanych. Producenci oraz importerzy mają całkowity zakaz sponsorowania imprez kulturalnych, oświatowych, zdrowotnych i sportowych. Za złamanie przepisów dotyczących sprzedaży, promocji i reklamy grozi grzywna do 200 tys. złotych lub nawet kara ograniczenia wolności albo obie te kary łącznie.

    – Wprowadzone zmiany w Ustawie Tytoniowej mają na celu poprawę bezpieczeństwa i jakości w obszarze e-palenia – uważa Justyna Lipowicz z LIPRO e-Liquid Production. – Producenci muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości i dostosować do nowych przepisów. Jest to pierwszy akt prawny, który harmonizuje rynek e-papierosowy i potrzeba czasu, aby przedsiębiorstwa dostosowały się do wprowadzonych zapisów. W przyszłości sprawi to jednak, że zaufanie do szeroko rozumianego rynku elektronicznych papierosów powinno wzrosnąć – dodaje.

    Polski rynek e-papierosów nieustannie się rozwija i według prognoz Euromonitor International do 2030 roku możliwy jest nawet 17-krotny wzrost sprzedaży e-papierosów na świecie. Jak na biznes, który rozkwitł na początku tego dziesięciolecia, możemy mówić o rynku, który wzbudza coraz większe zainteresowanie nie tylko po stronie klientów, ale i również organów państwowych. Tzw. dyrektywa tytoniowa uchwalona w kwietniu 2014 roku przez Parlament Europejski i nowelizacja polskiej ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych z września br. jest na to dowodem.

    Katarzyna Lipska

     

     

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    3 odpowiedzi na “Krajobraz po dyrektywie tytoniowej”

    1. observer napisał(a):

      „ustawa została odebrana jako lobbing koncernów tytoniowych i farmaceutycznych”???
      Co do farmaceutycznych to pełna zgoda ponieważ przez e-papierosy tracą miliardy, nikt nie chce już drogich ale nieskutecznych plastrów, gum itd.
      Jeżeli chodzi o koncerny tytoniowe to bzdura bo od dawna weszły one w rynek e-papierosów, produkują własne albo przejmują istniejące firmy i nie mają żadnego interesu w robieniu samym sobie „pod górkę”.

      • VAPER napisał(a):

        Oczywiście, że jako lobbing, ponieważ wykoszą konkurencję (małe i średnie przedsiębiorstwa) a wykupują największe firmy tworząc monopol i przejmując cały rynek e-papierosów. Poczytaj trochę o ustawie to zrozumiesz.

    2. Darek napisał(a):

      Ja nadal wapuję foofa w domu, a liquidy kupuję w stacjonarnym sklepie… Niewiele się zmieniło 😉

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *