• Menu

    Firmy rodzinne przynoszą wiele dobrego, ale i problemy

    fot. Michał Ozdoba – Photographer http://www.facebook.com / michalozdobaphotographer

    O plusach i minusach prowadzenia firm w najbliższym gronie rozmawiamy z Jarosławem Chałasem, partnerem zarządzającym Kancelarii Chałas i Wspólnicy

    Co w firmach rodzinnych stanowi największe zagrożenie dla ich normalnego funkcjonowania?

    Firmy rodzinne mają wiele zalet. Drzemie w nich duży potencjał, wynikający z ich specyfiki. Jak wskazuje prof. Andrzej Blikle, charakterystyczna dla firm rodzinnych jest zasada, że kryzys w firmie przenosi się na rodzinę, a z kolei kryzys w rodzinie przenosi się na firmę. Firmy rodzinne to nie tylko małe, kilkuosobowe przedsiębiorstwa, a czasem jedynie dwuosobowe – np. małżeńskie, ale także wielkie korporacje, istniejące od wielu lat.

    Warto zwrócić uwagę choćby na takie przedsiębiorstwa jak Porsche, Ikea czy na polskim rynku – Kulczyk Investments, Solaris albo Mokate. Wraz ze wzrostem poziomu skomplikowania przedsiębiorstwa, mogą rosnąć potencjalne problemy organizacyjne związane z rodzinnym charakterem firmy. Co więcej, często wzrost skali prowadzonej działalności nie idzie w parze z dostosowaniem optymalnej formy prawnej. Małe przedsiębiorstwa rodzinne, które początkowo są tworzone i funkcjonują jako jednoosobowa działalność gospodarcza lub w formie spółki cywilnej, zachowują tę formę prawną nawet w przypadku, gdy osiągają wielomilionowe zyski.

    Z czego to wynika?

    Głównie z faktu, że założyciel przedsiębiorstwa rodzinnego lub kilku twórców powiązanych więziami rodzinnymi pragnie utrzymać pełną kontrolę nad rozwijającym się przedsiębiorstwem. Często jednak nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż najprostsze formy prawne działalności gospodarczej mogą się wiązać dla nich zarówno z dużym ryzykiem gospodarczym, jak i z ryzykiem dla ciągłości istnienia przedsiębiorstwa.

    W przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej, spółki cywilnej, jak również w większości przypadków spółek osobowych, prowadzący działalność w tych formach odpowiadają całym swoim majątkiem za zobowiązania powstałe w związku z działaniem przedsiębiorstwa. Dopiero z kolei forma prawna spółek kapitałowych – spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółki akcyjnej – pozwala na wyeliminowanie odpowiedzialności materialnej wspólników lub akcjonariuszy za długi spółki.

    Członkowie spółek kapitałowych odpowiadają jednak co do zasady solidarnie za długi spółki.

    Tak, jest to problematyczne, np. w sytuacji, gdy egzekucja wobec spółki kapitałowej okazuje się bezskuteczna. Członkowie takich spółek mogą się uchronić przed wspomnianą odpowiedzialnością, jeśli w razie powstania niewypłacalności złożą w terminie wniosek o upadłość, bądź wykażą, że nie złożyli go nie ze swojej winy. Zazwyczaj jednak, w sytuacji ratowania firmy rodzinnej za wszelką cenę, z wnioskiem o upadłość zwleka się aż do chwili, gdy jest już za późno. W takim przypadku odpowiedzialność za długi spółki może zrujnować prezesa firmy rodzinnej, który był jej pomysłodawcą i twórcą jej sukcesu. Sukces bowiem może się obrócić w wieloletnie spłacanie długów z rodzinnego majątku.

    Jak temu zapobiec?

    Korzystnym może być oddanie części władzy nad przedsiębiorstwem w ręce prezesa spoza rodziny. W takim jednak przypadku należy wybrać osobę zaufaną, a zaufanie to poprzeć dodatkowo stosownymi ograniczeniami prawnymi w umowie lub w statucie spółki. W szczególności należałoby uregulować kwestię konieczności uzyskiwania zgody wspólników lub akcjonariuszy na podjęcie przez prezesa określonych działań. Mówi się w takich przypadkach, że wspólnicy co prawda przesiadają się na „tylne siedzenie” w spółce, ale nadal chcą sprawować w niej rzeczywistą władzę, mimo że oficjalnie za sterami spółki stoi inna osoba.

    Czy zachowanie takiej kontroli, choć już bez oficjalnej funkcji, jest możliwe?

    Prawo dopuszcza różnorodne mechanizmy pozwalające na to. Nie należy jednak zapominać, że ostatecznie uprawnionym do reprezentacji spółki jest jej prezes i jego niesubordynacja niekoniecznie musi się wiązać z nieważnością podjętych czynności, a jedynie odpowiedzialnością odszkodowawczą wobec spółki. W sytuacji zaś, gdy prezes taki nie ma praktycznie majątku – co jest częste, ze względu właśnie na odpowiedzialność za długi spółki, wśród tzw. „zawodowych prezesów” – to szkód wyrządzonych spółce przez prezesa nie będzie można naprawić. Częstokroć nawet odszkodowanie uzyskane po wielu latach sądowego procesu będzie pyrrusowym zwycięstwem, jeśli w wyniku błędnych działań prezesa firma przestanie istnieć.

    A jak wygląda w firmach rodzinnych kwestia zatrudnienia?

    To kolejna trudna kwestia. Fakt istnienia więzi rodzinnych może powodować bowiem, że pracujący na rzecz firmy członkowie rodziny będą bardziej zaangażowani. Może być też jednak zgoła odwrotnie – przekonanie o stabilności zatrudnienia ze względu na więzy rodzinne może być czynnikiem demotywującym. Co więcej, rodzina może wręcz oczekiwać, że jej członkowie będą zatrudniani w firmie – bez względu na posiadanie odpowiednich kwalifikacji. Może to dotyczyć zwłaszcza kluczowych stanowisk decyzyjnych.

    W firmach innych niż rodzinne uzyskanie wysokiego stanowiska jest zazwyczaj ukoronowaniem długiej ścieżki kariery i rozwoju osobistego. W firmach rodzinnych – niekoniecznie. Co więcej, w sytuacji, gdy dany członek rodziny nie sprawdzi się na danym stanowisku, proces wypowiedzenia mu umowy może być znacznie utrudniony i wywołać konflikt w rodzinie. Problem ten nie występuje, gdy pracownik nie ma familijnych koneksji – wówczas wystarczy jedynie dochować wymogów prawnych w zakresie prawidłowości wypowiedzenia. Proces zatrudniania osób z rodziny, w szczególności na wysokie stanowiska decyzyjne, powinien być zatem starannie przemyślany. Ewentualne pozbawienie zatrudnienia bowiem może prowadzić do konfliktu, a nawet destabilizacji firmy. Co więcej, może się także skończyć w sądzie pracy.

    Złożona jest także sytuacja, w której firma zakładana jest przez małżonków.

    Tak, często mamy do czynienia z funkcjonowaniem firm założonych przez małżonków. Gdy małżeństwo nie przetrwa próby czasu, niezwykle skomplikowany staje się problem podziału firmy w przypadku rozwodu. Przykładem może być tu małżeństwo Jana i Grażyny Kulczyków. Konieczność podziału ich majątku doprowadziła do spadku – w przypadku Jana Kulczyka – z 1. na 9. miejsce w rankingu najbogatszych Polaków. Podział przedsiębiorstwa nie zawsze może się również odbyć całkowicie bez skutków dla jego rentowności.

    Szczególnym zagrożeniem dla ciągłości przedsiębiorstwa jest ryzyko rozwodu w warunkach istnienia wspólności majątkowej. O czym się również często zapomina, wspólność majątkowa nie jest współwłasnością, co oznacza, że małżonkowie nie posiadają 50 proc. udziałów w swoim majątku, w tym w przedsiębiorstwie, którymi by mogli swobodnie obracać i sprzedawać je swobodnie, komu chcą. Wspólność oznacza, że mają oni prawo wspólne i niepodzielne do całego swojego majątku wspólnego, a więc mogą rozporządzać jego poszczególnymi składnikami tylko jako całością.

    Kiedy wobec tego jest dopuszczalny podział majątku?

    Dopiero po zniesieniu wspólności, kiedy małżonkowie uzyskują w majątku udziały, którymi mogą rozporządzać. W wyniku podziału mogą te udziały zachować. Mogą także znieść współwłasność i podzielić się poszczególnymi składnikami majątku. Problem w tym, że w razie konfliktu i zagrożenia rozwodem, nie ma zwykle szans na dobrowolne zniesienie wspólności. Ma ono miejsce dopiero na mocy orzeczenia sądu o rozwodzie, po uprzedniej długotrwałej batalii sądowej, związanej częstokroć z orzekaniem o winie oraz walką o władzę rodzicielską nad wspólnymi dziećmi. W takim przypadku kwestie ewidentnie osobiste, pozabiznesowe rzutują na funkcjonowanie przedsiębiorstwa i realnie zagrażają jego dalszemu bytowi.

    Z tego względu zalecane jest w przypadku małżonków prowadzących wspólnie działalność gospodarczą wprowadzenie notarialnie ustroju rozdzielności majątkowej. Potocznie zwie się tę instytucję intercyzą. Dodatkowo założenie spółki, zwłaszcza kapitałowej, jak również szczegółowe uregulowanie sposobu jej funkcjonowania w umowie spółki lub statucie może uchronić ciągłość prowadzonej działalności gospodarczej przed ewentualnymi sporami między małżonkami.

    Nie zawsze można się jednak uchronić przed skutkami rozwodu, gdyż chęć sprawnego przeprowadzenia sprawy rozwodowej bez orzekania o winie jednej ze stron, może prowadzić do konieczności przekazania części przedsiębiorstwa na rzecz małżonka. Tego typu podział w skrajnych przypadkach może nawet doprowadzić do upadłości firmy, a nawet obydwu powstałych w wyniku podziału firm, które w wyniku wspomnianej operacji stracą gospodarczy potencjał.

    Gdy małżeństwo nie przetrwa próby czasu, niezwykle skomplikowany staje się problem podziału firmy w przypadku rozwodu. Przykładem może być tu małżeństwo Jana i Grażyny Kulczyków. Konieczność podziału ich majątku doprowadziła do spadku – w przypadku Jana Kulczyka – z 1. na 9. miejsce w rankingu najbogatszych Polaków

    Trudności niesie ze sobą także szeroko pojęta sukcesja.

    Sukcesja jest szczególnie doniosłą kwestią w razie braku woli kontynuowania prowadzenia działalności gospodarczej osobiście przez daną osobę lub w razie jej śmierci. Przedsiębiorcy, także w firmach rodzinnych, często nie zdają sobie sprawy z bardzo doniosłych skutków ich śmierci dla ciągłości funkcjonowania przedsiębiorstwa.

    Przykładowo śmierć przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą prowadzi do rozwiązania natychmiast wszystkich stosunków pracy z pracownikami. Przed tym skutkiem nie sposób się uchronić, co czyni funkcjonowanie dużej firmy zatrudniającej wielu pracowników w tej formie bardzo ryzykownym.

    Śmierć wspólnika spółki jawnej może prowadzić do jej rozwiązania. W przypadku spółki jawnej konieczne będzie uregulowanie kwestii nabycia udziałów w przypadku śmierci wspólnika już w umowie spółki, o czym często się zapomina. Brak sporządzenia testamentu może prowadzić do konieczności przeprowadzenia długotrwałego postępowania spadkowego w sądzie.

    Nawet jeśli kwestia dziedziczenia testamentowego lub ustawowego jest oczywista i może być przeprowadzona przez notariusza w formie poświadczenia dziedziczenia, to proces ten może trwać kilka dni do tygodni, co również zaburza ciągłość funkcjonowania przedsiębiorstwa. W tym zakresie warto przywołać ponownie przykład Jana Kulczyka, tym razem w pozytywnym kontekście. Nie jest tajemnicą, że przygotował on i częściowo wdrożył sukcesję Kulczyk Investments już za swojego życia – fotel prezesa objął jego syn, Sebastian, a w radzie nadzorczej zasiadła córka, Dominika. Jednocześnie, jak wskazuje Forbes, podobno zgodnie z testamentem rodzeństwo w kluczowych decyzjach musi być jednomyślne. Szczegóły takich zapisów są jednak zwykle, dla dobra przedsiębiorstwa, owiane tajemnicą.

    Rozmawiała Izabela Boroń

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *