• Menu

    Związek Miast Polskich: Czekamy na szczegóły pakietów dla JST

    O wpływie Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju na samorządy, ograniczaniu kadencyjności oraz ewentualnej zmianie  metodologii finansowania zadań zleconych opowiada Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich

    16 i 17 października br. w Krakowie odbył się Kongres Miast Polskich. Ogłosili państwo, że Kongres będzie stanowić pierwszą w Polsę, szeroką debatę o polityce miejskiej po nakreśleniu ram realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Na ile i w jakich obszarach program ministra Morawieckiego wpływa na funkcjonowanie samorządów w Polsce?

    To jest Strategia na rzecz Odpowiedzialnego, która dopiero teraz uzyskuje swoje przełożenie na programy operacyjne, tworzony jest wykaz konkretnych działań i informacje o pieniądzach. Niektóre z tych programów dotyczące rozwoju terytorialnego, a to te dotyczą samorządów najbardziej, jeszcze nie powstały. Oczywiście, wpływ mogą mieć też programy, które nie są bezpośrednio skierowane do JST, tak jak np. lokalizacja jakiejś ważnej inwestycji gospodarczej w konkretnym miejscu przyczyni się do rozwoju tego miejsca, czyli też ma kontekst terytorialny. Z pakietów terytorialnych, które są proponowane w SOR dopiero został ogłoszony pierwszy.

    Chcę przypomnieć, że Strategia została dopiero przyjęta w lutym, w maju został ogłoszony Pakiet dla średnich miast i nie jest on adresowany do wszystkich z tej kategorii, tylko do tych, które tracą swoje funkcje społeczno-gospodarcze. Są jeszcze inne ciekawe pakiety, ale wypowiadać się na ich temat możemy dopiero, kiedy zostaną ogłoszone szczegóły o charakterze operacyjnym i realizacyjnym.

    Cechą Pakietu dla średnich miast jest to, że do 2020 roku będzie miał on charakter pilotażowy, a dopiero w następnej perspektywie finansowej będzie zintegrowanym przedsięwzięciem. Ten jego pilotażowy wymiar nie jest jeszcze idealny, a zwłaszcza nie jest zintegrowany, dlatego że rząd mógł przeznaczyć na realizację tego pakietu tylko niezagospodarowane środki z pieniędzy unijnych, a prawie wszystkie pieniądze z UE wykorzystał poprzedni rząd, który negocjował z Komisją Europejską i ustalał ramy obecnej perspektywy finansowej. Rząd wprawdzie obiecał, że dołoży do tego pieniądze z rezerwy wykonania, która się objawi w konkretnym wymiarze w przyszłym roku, więc może zakładane 2,5 mld zł zostanie podwojone. Natomiast w ciągu najbliższych 34 lat Pakiet dla średnich miast będzie pilotażowy, podobnie, jak przypuszczam, inne pakiety terytorialne.

    Trzeba pamiętać, że te przedsięwzięcia nie są wykonywane w próżni. Mogą się łączyć z innymi przedsięwzięciami, np. buduje się nową drogę, z innych źródeł, która ułatwia dostęp do jakichś terenów, wtedy na tych terenach można prowadzić działania finansowane z innych źródeł. Podsumowując, nie można na to pytanie odpowiedzieć bardziej konkretnie, dlatego że nie są ogłoszone następne pakiety o charakterze interwencji terytorialnej.

    Kto pana zdaniem bardziej skorzysta na zapisach Planu Odpowiedzialnego Rozwoju – duże polskie miasta czy tereny wiejskie?

    O dużych miastach nie ma w ogóle mowy w SOR. Słowo, które pada, to aglomeracje. Przez aglomeracje rozumiemy obszary funkcjonalne, ale to nie muszą być wcale duże miasta. Taką najbardziej aktywną w pozyskiwaniu różnych środków jest aglomeracja wałbrzyska, a ciekawe strategiczne przedsięwzięcia ma aglomeracja kalisko-ostrowska. Duże miasta mają w ogóle większy potencjał i korzystają w największym stopniu z innych instrumentów, takich jak Zintegrowane Inwestycje Terytorialne czy pakiet drogowy finansujący drogi w miastach na prawach powiatu wydano z niego już 4 mld zł. Pozostałe interwencje terytorialne są przeznaczone i dla miast, i dla gmin wiejskich, dla centrów rozwoju lokalnego. I nie ma oddzielnego pakietu dla gmin wiejskich. Natomiast jest w planach pakiet dla obszarów zmarginalizowanych. Są w Polsce takie miejsca, nie tylko na ścianie wschodniej, ale na środkowym Pomorzu, styku województwa wielkopolskiego, łódzkiego, kujawsko-pomorskiego, w części Mazowsza czy Dolnego Śląska. Na pewno fałszywie jest postawione pytanie, czy duże miasta, czy wieś. Nie ma bowiem w tej Strategii takiego rozróżnienia.

    Czy pogłoski o ograniczeniu kadencji w ramach reformy administracyjnej obecnych włodarzy w JST już ucichły na dobre, czy to jedynie „cisza przed burzą”? Jakie inne duże zmiany dotyczące dużych miast i w ogóle samorządów są obecnie szykowane w sejmowych komisjach i gabinetach ustawodawców?

    Zmiany w ordynacji wyborczej są z pewności przygotowywane, ale nie w komisjach sejmowych ani w gabinetach ustawodawców. Myślę, że są opracowywane na ulicy Nowogrodzkiej albo w innych miejscach, w których pracują liderzy PiS. Takie próbne zapowiedzi były wielokrotnie formułowane i wszystkie one nie zostały jednoznacznie odrzucone, na przykład ograniczenie liczby kadencji dla wójtów, burmistrzów czy prezydentów. Reakcja ze strony prezydenta RP była taka, że nie podpisze on przepisów, które wprowadzają zmiany z mocą wsteczną, ale nikt na razie nie wypowiedział się, że tego nie będzie, więc być może do tego dojdzie. Partia rządząca mówiła jeszcze o możliwości rozstrzygnięcia wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów w pierwszej turze, o rezygnacji z jednomandatowych okręgów wyborczych i wprowadzeniu ordynacji proporcjonalnej także w mniejszych gminach i nowych przepisach dotyczących okręgów wyborczych w wyborach samorządowych. W związku z tym całe mnóstwo rzeczy wciąż jest przed nami. Wchodzi również w grę wydłużenie kadencji. Od dawna pojawiają się postulaty, że wybory robione późną jesienią nie są dobrym pomysłem i różne partie myślały o skracaniu bądź wydłużaniu kadencji. Ta sprawa nie jest definitywnie przesądzona. Gdyby prezydent konsekwentnie podtrzymywał swój zamiar przeprowadzania referendów w sprawie Konstytucji w okolicy 11 listopada, tym bardziej należałoby wybory samorządowe zorganizować w innym terminie. To jest okazja – już tak było przy wprowadzaniu powiatów i województw – do przedłużenia kadencji z ważnych powodów.  Obecny termin wyborów obiektywnie rzecz biorąc, bez wzięcia pod uwagę referendum konstytucyjnego, nie jest zbyt fortunny, gdyż w połowie listopada właśnie przedstawia się organom stanowiącym JST projekt budżetu na rok następny, którym ustępujący samorząd się mało zajmuje, a ten następny musi realizować nie swój budżet. Wybory w tym momencie to nie jest dobry czas i może warto powrócić do wiosennych wyborów.

    W jakiej fazie jest obecnie roszczenie wobec Ministerstwa Finansów, aby zmienić metodologię obliczania środków na zadania zlecone, co pierwotnie ustalił NIK? Czy mógłby pan nakreślić główne aspekty tego problemu?

    Aspekty tego problemu są dobrze naświetlone w naszym stanowisku, w którym przytaczamy fragmenty opinii Najwyższej Kontroli. Mówimy, że jeżeli się liczy wydatki na zadania zlecone, to muszą one uwzględniać wszystkie koszty realizacji tych zadań To jednak praca na dłuższy czas – pół roku zajęło policzenie algorytmu na zadania z zakresu spraw obywatelskich, choćby w USC, który nie uwzględnia jednak wszystkich kosztów. Dla każdego rodzaju zadań zleconych też będzie potrzebny czas, dlatego nikt nie wprowadzi w bardzo krótkim czasie tej algorytmicznej metody, na którą oczekuje NIK. Chcemy jednak także innej zmiany, którą można wprowadzić ad hoc. Chodzi o– nielegalne w świetle opinii NIK – działania resortu finansów oraz RIO, polegające na wymuszaniu na JST ukrywania w sprawozdawczości finansowej środków wydawanych na zadania zlecone powyżej kwoty otrzymanej dotacji. Nie upieramy się, aby było koniecznie tak jak jest w naszym stanowisku, czyli wykazanie tego w sprawozdaniu RB50. Natomiast zależy nam na tym, aby uczciwie i rzetelnie informować, ile rzeczywiście kosztują samorządy zadania zlecone.

    Rozmawiała Agnieszka Jadczak

     

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *