• Menu

    Co w tym roku na Forum Ekonomicznym w Krynicy?

    Z Zygmuntem Berdychowskim, Przewodniczącym Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy rozmawiają Piotr Szumlewicz i Wojciech Łobodziński.

    Jest Pan organizatorem Forum Ekonomicznego w Krynicy. Czym jest Forum? Jaki jest dzisiaj jego główny cel?

    Zygmunt Berdychowski, Przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy

    Zygmunt Berdychowski – Spotkanie w Krynicy jest okazją do tego, żeby porozmawiać, żeby kogoś zobaczyć, żeby kogoś posłuchać, żeby zamiast stereotypów mieć z pierwszej ręki wiedzę, kto co uważa, czego po kim się można spodziewać, co może być ważne. W Krynicy można u źródeł zasięgnąć informacji o tym, jak zmienia się świat, który nas otacza. Najlepiej ducha Krynicy wyraził nieżyjący już Leopold Unger, który dawno temu powiedział, że Krynica to puls Europy Środkowo-Wschodniej. Każdy, kto chce poczuć, co się dzieje, czego można się spodziewać w tym regionie Starego Kontynentu, powinien przyjechać do Krynicy. Nie towarzyszą nam żadne inne aspiracje i ambicje, które miałyby za sobą nieść ostateczne podsumowania czy deklaracje. Nie kończymy żadnymi wspólnymi rozwiązaniami, tylko zachęcamy, aby spotkać się raz w roku wspólnie w Krynicy po to, żeby merytorycznie, partnersko porozmawiać.

    A jakie będą główne tematy tegorocznego forum? Co będzie Pana zdaniem najciekawsze?

    Zygmunt Berdychowski – W Krynicy odbędzie się około 300 różnego rodzaju wykładów, debat, sesji panelowych, seminaryjnych. Te debaty przygotowujemy my i nasi partnerzy, tak z kraju, jak i z państw Europy Zachodniej oraz Europy Środkowej. Będziemy rozmawiać o polityce zagranicznej, o bezpieczeństwie, cyberprzestrzeni, kulturze, biznesie, zarządzaniu, nowej gospodarce, innowacjach, start-upach. Jednym słowem, o wszystkim, co ważne.

    A jeśli chodzi o tematykę międzynarodową, czy są jakieś kluczowe wątki, które szczególnie interesują partnerów zagranicznych? Kim są ci partnerzy?

    Zygmunt Berdychowski – Bardzo różni. Takich partnerów mamy już około sześćdziesięciu, a każdy z nich przychodzi wraz ze swoim konkretnym profilem zainteresowań, osiągnięć, konkretną pozycją w krajach, w których prowadzi swoją działalność. Co roku mamy coraz to nowych partnerów i to ich specyfika, ich doświadczenie, ich dotychczasowe osiągnięcia budują ostatecznie program Forum. I to w Krynicy jest najbardziej unikalne. Nie jest też tak, że jesteśmy organizatorami wszystkich debat. One są autonomicznie przygotowywane przez naszych partnerów. My zapewniamy w Krynicy dobre warunki do tego, aby się spotykać i porozmawiać. Sami jesteśmy gospodarzami mniej więcej 20-30 wydarzeń z 300, które mają miejsce w Krynicy.

    Tegoroczne Forum nazywa się „Europa jutra. Silna, czyli jaka?”. Co Pana zdaniem daje siłę Europie?

    Zygmunt Berdychowski – Najłatwiej by było powiedzieć, że jeden człowiek, najlepiej organizator konferencji, wie, jaka będzie Europa za 5 lat. Myślę, że byłbym wtedy najbogatszą osobą na świecie. Dzisiaj nikt nie wie, jaka będzie Europa za 5, 10 czy 15 lat. Przede wszystkim dlatego, że rozmowa o przyszłości Europy odbywa się na wielu różnych poziomach i bierze w niej udział bardzo wielu ludzi. Ostateczny rezultat za każdym razem będzie wynikiem kompromisu, który zawrą między sobą różne podmioty na różnych szczeblach, żeby rozwiązać najtrudniejsze problemy. I czasem te rozwiązania przyniosą złagodzenie tych najtrudniejszych, wydawałoby się nierozwiązywalnych dylematów, ale z nimi nadejdą nowe problemy, z którymi też trzeba będzie sobie radzić. Budowa nowej Europy to proces, który opiera się na konsensusie, ale zarazem często pojawiają się decyzje nieprzewidywalne. Gdy przywódcy największych krajów Unii Europejskiej wracali ze szczytu G-20, nikt z nich nie miał wątpliwości, kto będzie przewodniczącym Komisji Europejskiej. Tymczasem upłynął tydzień i okazało się, że ustalenia, które podjęto na szczycie w Osace, kompletnie nie korespondowały z tym, co ustalono na spotkaniu europejskich przywódców w Brukseli. A wszystko wydarzyło się na przestrzeni zaledwie dwóch tygodni. W związku z tym aż trudno sobie wyobrazić, czego oczekiwać w wielu innych sprawach, których uzgodnienie jest znacznie trudniejsze niż wskazanie następcy na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej.

    A silna Europa to dla Pana głównie silna Unia Europejska? Czy na Forum pojawią się też wątki związane z innymi krajami europejskimi?

    Zygmunt Berdychowski – Dzisiaj Europa i Unia Europejska to prawie to samo. Kiedy rozszerzymy projekt europejski o kraje bałkańskie, obejmiemy już prawie całą Europę. Zostanie tylko fragment Europy Wschodniej, czyli Rosja, Ukraina, Białoruś. Europa to nie tylko Unia Europejska, ale bardzo wiele problemów i wyzwań Unii Europejskiej, o których będziemy dyskutować, dotyczą całej Europy.

    Czy nie widzi Pan pewnej niewspółmierności między polityką polską i unijną? Część państw Unii mówi o szerszej integracji, wspólnej polityce migracyjnej i podatkowej, przestrzeganiu zasad praworządności. Obecny polski rząd jest sceptyczny wobec pogłębionej integracji, nie chce zacieśnienia relacji z Unią odnośnie polityki migracyjnej, socjalnej czy podatkowej.

    Zygmunt Berdychowski – Oczywiście, że to napięcie ma miejsce. Jak rozmawiamy o pracownikach delegowanych czy o polityce klimatycznej, to różnica zdań jest widoczna. Trudno powiedzieć, że kraj tak duży jak Polska nie ma własnych interesów. Oczywiście, że ma! Trudno zaakceptować punkt widzenia naszych potężnych partnerów, sąsiadów, którzy mając inne doświadczenia i inny potencjał gospodarczy, stanowczo formułują swoje interesy wobec nas. Ich perspektywa nie zwalnia nas z tego, abyśmy my nie dbali o nasz interes. Nie możemy być wyłącznie dostarczycielem wykwalifikowanej, ale taniej siły roboczej. Musimy walczyć o to, aby Polska była partnerem w tym europejskim układzie. Ta walka będzie oznaczała dążenie do tego, aby firmy spedycyjne miały inne warunki od tych, które chcą nam podyktować Francuzi. Będziemy się dobijać o to, aby nasi producenci żywności mieli takie same warunki jak producenci w innych krajach Unii Europejskiej. Tych spornych obszarów jest bardzo wiele. Nie przez przypadek na wiosnę tego roku przywódcy grupy wyszehradzkiej zaczęli mówić o tym, że wewnątrz Unii obowiązują różne standardy, jeśli chodzi o produkty żywnościowe.

    W wielu sprawach widać te różnice i musimy twardo artykułować swój interes. Trudno sobie wyobrazić odejście Polski od węgla na przestrzeni najbliższych trzydziestu lat w sytuacji, gdy węgiel to dzisiaj podstawa funkcjonowania naszej energetyki. Każdy, kto racjonalnie rozumuje, musi zakładać, że procesowi odchodzenia od węgla muszą towarzyszyć jakieś rekompensaty albo dłuższy horyzont czasowy. Powinniśmy być świadomi, że nie jesteśmy w stanie w tym samym czasie odejść od węgla i zbudować nowoczesnej energetyki jądrowej. Nie jesteśmy w stanie błyskawicznie zastąpić 80% energii wytwarzanej z węgla. We wszystkich tych obszarach jest wiele interesów, których musimy pilnować i to nie powinno nikogo dziwić. Natomiast na końcu zawsze i tak jest kompromis, który zakłada, że wszyscy ci, którzy siedzą przy stole, biorą udział w podejmowaniu decyzji, będą je później honorowali. Z drugiej strony dzisiaj pojawiają się postulaty, które, moim zdaniem, mają niewielkie szanse na realizację. Bo jeżeli większość krajów członkowskich nie jest w stanie wydać 2% PKB na armię, to jak Unia ma zbudować własne siły zbrojne? Żeby je zbudować, trzeba by wydawać 3-4% PKB, bo tylko wtedy osiągniemy poziom wydatków, który da szanse na to, aby temu ogromnemu obszarowi, tej ogromnej masie ludzi zapewnić bezpieczeństwo. Jednym słowem bardzo łatwo jest zbudować pewien dezyderat, a jednocześnie bardzo trudno go potem realizować. Bardzo łatwo jest powiedzieć, że odchodzimy od węgla, bo truje, ale równocześnie trudno uzyskać pieniądze, które pozwoliłyby nam odejść od tego węgla. Bo Zachód budował energetykę jądrową wtedy, kiedy u nas był komunizm. A komunizm to nie polski wynalazek. To zgoda naszych partnerów, sojuszników, spowodowała, że byliśmy w tym miejscu, z nie innym.

    A czy w Krynicy pojawią się głosy idące wbrew polskiemu rządowi, na przykład o Europie silnie sfederalizowanej albo wybrzmi głos przeciwników węgla? Czy          w Krynicy dominuje bardziej głos polskiego rządu, czy pojawi się też inna wizja Europy?

    Zygmunt Berdychowski – Do Krynicy przyjmują zaproszenie zarówno ci, którzy dzisiaj sprawują władzę, jak i ci, którzy są w opozycji. My dążymy do tego, aby wszystkim naszym gościom stworzyć równe warunki do merytorycznej debaty. To że ci, którzy przyjeżdżają, mają różne poglądy w sprawie transportu, węgla, powietrza, armii, żywności i wielu innych kwestii, jest dla mnie oczywiste. To, że nasi partnerzy się różnią, jest dla mnie oczywiste. Jesteśmy w takim towarzystwie, w którym każdy walczy o swój interes. Nie możemy udawać, że jako kraj średniej wielkości, takich interesów nie mamy albo że jesteśmy w stanie w tym samym czasie podołać bardzo różnym wymaganiom formułowanym przez naszych partnerów. To niemożliwe. Nie budujemy gospodarki wolnorynkowej od 100 lat. Budujemy ją dopiero od niespełna trzydziestu.

    Wiele kontrowersji i rozgłosu towarzyszy wyborowi na Forum Człowieka Roku. Przykładowo przyznanie nagrody Victorowi Orbanowi niektórzy komentatorzy uznali za dyskusyjne. Kto będzie w tym roku dokonywał wyboru? Czy są faworyci?

    Zygmunt Berdychowski – Procedura wyboru i nominacji jest taka, że przez cały lipiec członkowie Rady Programowej mogą zgłaszać swoje propozycje. W tej chwili jest w niej 45 osób o bardzo zróżnicowanych poglądach, reprezentujących różne środowiska gospodarcze, polityczne i kulturalne. Rada wskazuje osoby, które będą nominowane. W sierpniu trwa głosowanie. Wszystkie zgłoszone propozycje będą później weryfikowane przez Radę i dopiero na początku wrześniu, w dniu otwarcia konferencji, rada podejmie ostateczną uchwałę, kto otrzyma wyróżnienie. A to, że ostatnio o „Człowieku Roku Forum Ekonomicznego” dużo się mówiło, brało się pewnie z tego, że nagrody, które przyznaliśmy dwa czy trzy lata temu odzwierciedlały proces, który obserwowaliśmy w polityce środkowo-europejskiej. Po okresie lat 90., kiedy polityczne wahadło wychyliło się wyraźnie na lewo, w latach 2014-2015 zaczęło się wychylać na prawo. To widać gołym okiem w Słowacji, Polsce, Rumunii, na Węgrzech czy na Litwie. Dla tych, którzy obserwują ten region Europy, te zmiany nie są żadnym zaskoczeniem. Zawsze kiedy następuje przewartościowanie, również w Krynicy pojawiają się pewne symbole zmian i stąd nasze wyróżnienia były żywo komentowane.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *