• Menu

    Biznes z potencjałem, ale bez wsparcia

    Jarosław ChałasWierzę, że jako kraj nie powinniśmy lekceważyć nauki, która jest ciągle niedoceniana przez państwo i być może przez część przedsiębiorców. To ona będzie decydowała, czy będziemy krajem rozwiniętym i nowoczesnym – mówi Jarosław Chałas, radca prawny, założyciel i partner zarządzający Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

    W tym roku firma obchodzi 20-lecie. Jak z perspektywy wypada porównanie dzisiejszej sytuacji rynkowej z początkami działalności?

    – To bardzo odległe wspomnienie. Dwie dekady temu Europa i Polska wyglądały zupełnie inaczej, cały świat zmienia się bardzo dynamicznie. Rozpoczynałem działalność w okresie, kiedy wydawało się, że nasza gospodarka jeszcze długo będzie odseparowana od Zachodu. Na szczęście okazało się, że sytuacja obróciła się na korzyść znacznie szybciej, niż można było się spodziewać.

    Po transformacji przedsiębiorcy w Polsce rzucili się, by nadrobić zaległości, a kancelarie prawne i doradcze były podmiotami wspomagającymi zachodzące procesy, więc mieliśmy zaszczyt i przyjemność współuczestniczyć w budowaniu krajowego wolnego rynku. Mojej kancelarii od początku przyświecała idea, żeby pomagać środowisku przedsiębiorczości w sposób komplementarny, dlatego nigdy nie dążyłem do stworzenia wiodącej specjalizacji. Przeciwnie, zależało mi, żeby maksymalnie zaspokajać potrzeby menadżerów, którzy stają przed wyzwaniem prowadzenia firm.

    To na pewno wymagało skompletowania zespołu specjalistów z wielu dziedzin.

    – To prawda. Rynek doradców nigdy nie był łatwy, tym bardziej na początku. Chodzi w nim bowiem o sprzedanie wiedzy i umiejętności jej zastosowania w bieżących realiach. Dodatkowo jest to rynek wysoce konkurencyjny. Zaufanie klientów i przewagę nad podmiotami proponującymi zbliżoną ofertę można zdobyć przede wszystkim jakością usług oraz elastycznością we współpracy i łatwością w budowaniu partnerskich relacji z klientami, a także umiejętnością zastosowania niebanalnych rozwiązań w konkretnym przypadku.

    Początki były szczególnie trudne, bo zapotrzebowanie na usługi kancelarii prawnych było w Polsce znikome. Oczywiście z każdym rokiem kultura przedsiębiorczości wzrasta, ale to nie jest szybki proces. Ewolucja jest w tym obszarze rozłożona na lata i cały czas trwa. Mam nadzieję, że impuls kolejnej puli środków unijnych i okrzepnięcie postkryzysowe spowodują wyraźne odbicie, które na tę chwilę stopniowo postępuje, ale szacuję, że na przełomie bieżącego i przyszłego roku będzie można mówić o zauważalnej poprawie sytuacji krajowych firm.

    To widać po zainteresowaniu przedsiębiorców inwestycjami i kolejnymi rynkami, na których chcą zaistnieć. Oczywiście kryzys spowodował również rynkową presję na potanianie usług, co jest z jednej strony zrozumiałe, ale z drugiej – niebezpieczne, bo wojny cenowe prędzej czy później uderzają w jakość.

    Czy pociąg, który 20 lat temu się rozpędzał, dogonił zachodnią gospodarkę, a polscy przedsiębiorcy zdążyli do niego wsiąść?

    – Myślę, że ten pościg wciąż trwa, ale to perspektywa najwyżej 10 lat, kiedy dogonimy Zachód gospodarczo. W dużej mierze uwarunkowane jest to polityką wewnętrzną, która powinna być nastawiona na wspieranie rozwoju przedsiębiorczości i promocję polskiego dorobku. Według mnie przedsiębiorcy zdali egzamin na miarę możliwości, jakie im dano. Może nawet je przekroczyli. Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce rozwinęły się nie tyle gigantyczne firmy, ile małe i średnie przedsiębiorstwa.

    To nie decyzje polityczne zniwelowały uderzenie kryzysu i spowodowały, że Polska była zieloną wyspą, ale właśnie mały biznes. W polskim środowisku biznesu widać ogromną determinację przekraczania granic i osiągnięcia sukcesu. Państwo nie dało firmom dostępu do finansowania szeregu projektów, a to na pewno pozwoliłoby dużo szybciej dogonić europejską czołówkę. Dużo mówiło się o programach wsparcia przedsiębiorczości, ale jeśli spojrzeć na statystyki, widać, że nie wydarzyło się nic.

    Niestety, na co dzień wciąż mamy do czynienia z licznymi przykładami krótkowzroczności polityków, którzy nadal tkwią w przeświadczeniu, że lepiej jest ściągnąć inwestorów, nawet jeśli nie dają miejsc pracy, niż stymulować rozwój innowacji na krajowym rynku. Te zaś nie tylko dają zatrudnienie przy produkcji, lecz także gotowy wyrób, który może stać się marką promującą naszą gospodarkę i jej możliwości. Państwo nie nadąża za swoimi obowiązkami wobec przedsiębiorców, a ci wypadli na piątkę, zważywszy na warunki, w których muszą funkcjonować. O ich sile świadczy fakt, że nie zrażają się niepowodzeniami, lecz szukają nowych możliwości. Szkoda, że bez odpowiedniego wsparcia.

    Rzadko mówi się o tym, że wiele firm inwestuje na rynkach wschodnich. To dobry kierunek rozwoju?

    – Jeśli inwestycję poprzedzi analiza, to decyzja może zaprocentować, bo rynki wschodnie mają potencjał, którego nie można ignorować. O ile na Zachodzie często trudno jest się polskim produktom przebić, na Wschodzie te same wyroby są cenione i sprzedają się znakomicie. W tym regionie są główne rynki zbytu dla polskiej produkcji rolnej czy maszynowej. Nawet trudności, które się pojawiły, dały nowe możliwości handlowe. W tym kontekście unikałbym skrajnych ocen – te rynki są potrzebne.

    Białoruś jest jednym z najbezpieczniejszych rynków i świetnym gruntem pod rozwój biznesu. Rosja też daje żyć wielu polskim firmom. Od miesięcy przyglądamy się Iranowi i prowadzimy rozmowy z tamtejszymi prawnikami, aby móc wspomagać polskich przedsiębiorców, gdy zintensyfikują działania na tym interesującym, przyszłościowym rynku. Wymaga on poznania i nauki, jak należy robić tam interesy, a to wymusza znajomość podstaw prawnych i finansowych.

    Z przyjemnością dostrzegamy tu wsparcie Ministerstwa Gospodarki – niedawno uczestniczyliśmy w konferencji „Go to Iran”, współfinansowanej przez resort, oraz w misji gospodarczej do Iranu z premierem Piechocińskim. Iran to trudny, wciąż zamknięty rynek. Czekamy na początek przyszłego roku, aż kongres USA zatwierdzi umowy. W momencie, kiedy te tamy puszczą, spodziewam się otwarcia wielu możliwości, bo to chłonny rynek z ogromnymi potrzebami, ale też pokaźnymi zasobami finansowymi.

    Dobrze rozwija się biznes, duże osiągnięcia ma nauka, ale wciąż brakuje współpracy i komunikacji między tymi środowiskami.

    – Ponieważ sami prowadzimy obecnie kilka projektów, mogę powiedzieć, że widać światełko w tunelu. Głównym impulsem jest tu strumień środków unijnych, który w obecnej perspektywie kładzie nacisk na innowacyjność. Jednak to rzeczywiście 2 różne środowiska, które mają inny sposób myślenia. Dla nauki badania są celem samym w sobie, przemysł liczy na wynik ekonomiczny.

    Drugim problemem jest ryzyko wspólnych projektów, z których część nie przyniesie zysku czy wręcz zwrotu zainwestowanego kapitału, a polskie firmy nie należą do najbogatszych. Dla większości zainwestowanie środków własnych w badania przekracza ich możliwości finansowe. Tu też istotną rolę powinno odegrać państwo. W obecnej sytuacji liczę, że kołem zamachowym będą środki unijne.

    Czy biznes coraz chętniej powierza obsługę prawną podmiotom zewnętrznym?

    – Tu nie ma reguły. Są firmy, które potrzebują stałego kontaktu i pełnej obsługi prawnej, inne dobierają prawników i doradców do konkretnych projektów, jeszcze inne oczekują pomocy w poszczególnych dziedzinach albo traktują kancelarię awaryjnie, często wtedy, kiedy jest już za późno, żeby ratować sytuację. Sami obsługujemy bardzo różne podmioty. Po 20 latach trudno byłoby mi wskazać branżę, dla której nie pracowaliśmy.

    Jak widzi pan polską gospodarkę za kolejne 10 lat? W jakim kierunku powinna się rozwijać?

    – Wierzę, że świadomość, iż obecne wsparcie unijne jest ostatnim takim zastrzykiem finansowym, pomoże je optymalnie wykorzystać. Fundusze europejskie powinny stać się kołem zamachowym dla inwestycji w badania, rozwój, innowacyjność – wtedy pozwolą stworzyć światowe marki i produkty, które będą z powodzeniem konkurować na globalnym rynku. Najbliższe lata powinny dać nam możliwości zbudowania biznesowej przyszłości. Jestem przekonany, że jako kraj nie powinniśmy lekceważyć nauki, która jest ciągle niedoceniana przez państwo i być może przez część przedsiębiorców. To ona będzie decydowała o tym, czy będziemy krajem rozwiniętym i nowoczesnym.

    Rozmawiał Mariusz Gryżewski

    wywiad ukazał się w ,,Magazynie VIP” 4/2015

    2015-10-05

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie