• Menu

    Rok na fali w zagranicznych opiniach o Polsce

    W początkach jesieni zagraniczne oceny polskiej gospodarki i finansów stały się rzadsze, jakby w oczekiwaniu na finał roku. Te nieliczne powielały wcześniejszy optymizm, wyrażany w prognozach wzrostu PKB od 3,5 proc. do ponad 4 proc.

    Pod koniec września bank Goldman Sachs podwyższył nawet swą prognozę z pierwszych dni tego miesiąca z 4,3 do 4,4 proc. Na początku października agencja rankingowa Fitch podniosła swe lipcowe przewidywania (3,3 proc.) do 4 proc.W tym samym czasie agencja Moody’s potwierdziła swą ostatnią prognozę – 4,3 proc.

    Jednakże podobnie jak w poprzednich miesiącach, ukazały się opinie przewidujące, że od 2018 r. tempo to osłabnie. Goldman Sachs przewiduje 3,6 proc., agencja Fitch 3,2 proc., a agencja Moody’s 3,5 proc. Zaś Stanley Gibbons Investment, publikujący regularnie liczbowe obrazy gospodarek poszczególnych krajów, prognozuje dla Polski tempo wzrostu PKB w 2018 r. słabsze niż w 2017 r. (o 0,2–0,5 proc.), ale w 2020 r. aż o ok.1 proc.

    Co pomaga?

    Goldman Sachs tak wyjaśnia swoją ocenę: „Wzrost gospodarczy w Polsce przyspieszył w pierwszej połowie 2017 r. i spodziewamy się, że tempo to utrzyma się do końca roku i w 2018 r. Wspierany będzie przez cztery czynniki: łagodne warunki finansowe, procykliczną politykę fiskalną, solidny popyt zewnętrzny i zwiększony napływ funduszy unijnych. (…) Silny wzrost gospodarczy spowodował, że bezrobocie spadało, zmniejszając wolne moce produkcyjne i przyczyniając się do wzrostu dynamiki płac. Niemniej jednak dynamika cen konsumpcyjnych pozostaje słaba, częściowo dlatego że zewnętrzne presje cenowe są wyciszane. (…) Spodziewamy się, że w 2017 i 2018 r. inflacja w Polsce będzie kształtowała się średnio na poziomie 1,8 proc. Rok do roku. Uważamy, że ryzyko dla naszej prognozy inflacji jest przesunięte ku wzrostowi, wynikającemu z niedawnego przyspieszenia wzrostu płac”. Analitycy Goldman Sachs przewidują, że stopy procentowe w Polsce pozostaną bez zmian w 2018 r. i pierwszej podwyżki spodziewają się dopiero w I kwartale 2019 r.

    W październikowym raporcie FocusEconomics Consensus Forecast Central & Eastern Europe paneliści podkreślili, że ponad roczna dynamika konsumpcji zdominowała w Polsce jej historię ekonomiczną. Ma ona wpływ na wzrost gospodarczy i nic nie wskazuje by osłabła. Jednocześnie bezrobocie spada. Produkcja w sektorze energetycznym rośnie i jak ukazuje wskaźnik PMI, w przemyśle przetwórczym również się zwiększa. Można się spodziewać, że wydatki domowe będą rosnąć w tym i następnym roku. Inwestycje zapewne w pełni się zintensyfikują, zdecydowanie dzięki funduszom unijnym. Ryzyko pewnych pogorszeń wynika z trwających sporów między polskim rządem a Brukselą w związku z reformami sądowniczymi.

    W następstwie tych ocen paneliści portalu FocusEconomics prognozują wzrost PKB w tym roku o 3,9 proc. oraz w 2018 r. o 3,5 proc. (o 0,1 więcej niż we wrześniowym raporcie). Autorzy raportu przewidują też zwiększenie inwestycji w 2017 r. o 3,8 proc. (mniej o 0,4 proc. niż w prognozie przed miesiącem), a w 2018 r. o 6,3 proc. (więcej o 0,3 proc. niż przed miesiącem). Szacują, że w tym roku produkcja przemysłowa wzrośnie o 5,5 proc., w przyszłym o 4,7 proc. (o 0,1 proc. mniej niż poprzednia prognoza). Prywatna konsumpcja wzrośnie w tym roku o 4,4 proc. (o 0,1 proc. więcej niż prognoza wrześniowa), zaś w 2018 r. o 3,8 proc. (o 0,3 proc. więcej niż przewidywania przed miesiącem).

    Światło dla przemysłu

    Pozytywne sygnały dla polskiej gospodarki dał wrześniowy wskaźnik PMI (punktacja na podstawie opinii i oczekiwań menedżerów w strefie przemysłowej). Osiągnięcie 53,7 pkt. nastąpiło dzięki wzrostowi produkcji w następstwie nowych zamówień. Komunikat Markit (organizator tego sondażu) podkreśla, że optymizm biznesowy pozostaje na wysokim poziomie, co ukazuje, że polskie przedsiębiorstwa liczą na poprawę warunków gospodarczych. W komunikacie tym stwierdza się jednak, że pojawił się niedobór pracowników, co grozi zwiększeniem niezrealizowanych zamówień. Wywoła to wzrost cen produktów końcowych, co oznacza wzrost inflacji.

    Trzeba zaznaczyć, że obraz gospodarczy w świetle PMI poprawił się w krajach europejskich, a także w Chinach, Indiach, USA i Brazylii. W strefie euro indeks PMI znalazł się blisko najwyższych od 2011 r. poziomów. Dużo wyższy PMI miały we wrześniu Czechy (56,6 pkt.) i Węgry ((59,3 pkt.). Ten stan rzeczy potwierdza, że pomyślne wiatry dla polskiej gospodarki i finansów w poważnej części wywołało ożywienie w otoczeniu Polski, a więc głównie w Europie, która – jak stwierdził Markit – wraca na „właściwe” tory.

    Gospodarka i polityka

    Wiele wskazuje na to, że zmalały polityczne obawy inwestorów zagranicznych co do lokowania swoich interesów w Polsce. Jednakże wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans, w wywiadzie dla amerykańskiej agencji Bloomberg we wrześniu stwierdził, że „ataki na niezależność sądów wywołały nerwowość inwestorów, niepewnych co do wiarygodności polskiego systemu prawnego”. „Byłby pan zdziwiony, jak wielu międzynarodowych inwestorów spokojnie – bowiem publicznie nie wypowiadają się na ten temat – martwi się o bezpieczeństwo ich inwestycji” – powiedział Timmermans dziennikarzowi z agencji Bloomberg. Dodał, że to jest także problem biznesowy.

    Tej oceny, choć dotyczy ona dalszej przyszłości, nie potwierdzają aktualne wydarzenia. Na przykład, jak ukazały niedawne obrady menedżerów na światowym rynku nieruchomości (Property Forum 2017), inwestorzy zagraniczni zainteresowani są polskim rynkiem i nie biorą pod uwagę zawirowań politycznych. Rasheed Hassan, dyrektor Savills Global Cross Border Investment i moderator dyskusji „Geopolityka i nieruchomości”, podkreślił, że kapitał przemieszcza się po Europie w poszukiwaniu rentowności. – Polska pod tym względem wciąż jest bardzo atrakcyjna. Zapytał uczestników dyskusji, jakie aktywa w Polsce generują największą rentowność. Xavier Jongen, członek zarządu, Catella Real Estate AG przekonywał, że olbrzymi potencjał drzemie w sektorze mieszkaniowym. – Ten rynek raczkuje, ale jeśli weźmiemy pod uwagę zmianę podejścia do zakupu mieszkania i stylu życia Polaków, to potencjał jest ogromny. – Dodał, że jeśli w Polsce ma pojawić się jeszcze więcej zagranicznego kapitału, nasz kraj potrzebuje dobrego marketingu. – Kapitał lubi czuć, że jest chciany w danym państwie.

    Zainteresowanie inwestorów Polską potwierdziło kierownictwo odzieżowej spółki H&M (prowadzi 3716 sklepów oraz zatrudnia ponad 148 tys. osób w 38 krajach Europy i Ameryki Północnej. Właśnie w Polsce postanowiło stworzyć swoje trzecie centrum logistyczne, w którym ma pracować ok. 1000 osób.

    Szczególne znaczenie ma porozumienie o utworzeniu w Polsce nowego centrum operacyjnego przez amerykański bank inwestycyjny JP Morgan (globalne aktywa ok. 2,5 bln dolarów). Ma ono zatrudnić 2,5 tys. osób, obsługujących klientów w Europie i w Azji. Główny walor tej decyzji polega jednak na czymś innym: świadczy ona o zaufaniu do Polski, co umacnia szanse na przyciągnięcie części biznesu, który w następstwie Brexitu opuszcza Londyn.

    Rankingi

    Światowe Forum Gospodarcze (organizator corocznych spotkań w Davos) ogłosiło we wrześniu kolejny raport o konkurencyjności gospodarek. W porównaniu z ubiegłym rokiem Polska spadła o trzy miejsca – do 39., chociaż uzyskana punktacja jest wyższa. Przedstawiciel naszego NBP wyjaśnił, że częściowo jest to wynik zmiany metodologii badania: włączono do nich mikrofirmy, które na polu konkurencji są z reguły słabsze niż przedsiębiorstwa duże i średnie.

    Dr Piotr Boguszewski, który bierze udział w tych badaniach stwierdził jednak, że po prostu inni „biegli” szybciej. Wśród najsilniejszych barier dla konkurencyjności polskiej gospodarki ponownie wskazano złożoność systemu podatkowego, nadmierny fiskalizm, bariery prawa pracy, niestabilność polityki gospodarczej. W tegorocznym rankingu po raz szósty z rzędu pierwsze miejsce zajęła Szwajcaria. Na podium znalazły się również Stany Zjednoczone i Singapur.

    Inny ranking przedstawił holding finansowy HSBC prezentujący stopień atrakcyjności obcych państw dla wysokiej klasy specjalistów, którzy opuszczają swój kraj i podejmują pracę za granicą. W tym roku badania objęły 27,5 tys. osób z 159 krajów. Badani oceniali m.in. szansę zatrudnienia, wynagrodzenie, jakość życia i pracy oraz opieki dla dzieci, bezpieczeństwo. W klasyfikacji uwzględniono 45 najlepszych krajów i Polska na tej liście zajęła 28. miejsce. Zaskakuje, że o siedem miejsc wyprzedziliśmy Wielką Brytanię, na co zapewne wpłynął Brexit. Ale jednocześnie spadliśmy o trzy miejsca w porównaniu z klasyfikacją w 2016 r. Z najbliższego naszego sąsiedztwa wyprzedzają nas Czechy – 12. miejsce. Na najwyższej pozycji na podium już trzeci rok z rzędu plasuje się Singapur.

    Podobne badania przeprowadziła firma InterNations, z tym że pytanie sprowadzało się do warunków pracy. Zaskoczyło, że w tym roku Luksemburg stracił pierwsze miejsce na rzecz Czech. Co zdecydowało? M.in. to, że według większości głosów panuje tam równowaga między pracą a życiem osobistym. Badani odpowiadali także, że Czechy nie są krajem dla pracoholików. A jak wypadła Polska? Zajęliśmy 15. miejsce wśród 65 krajów.

    Wspólny ból

    W Polsce starania o ograniczenie oszustw transgranicznych związanych z VAT to jedno z najważniejszych działań na polu finansowym. Nadużycia w tej dziedzinie są jednak bolączką również innych państw UE. W końcu września Komisja Europejska zapowiedziała przygotowanie gruntownej nowelizacji dotychczasowych unijnych przepisów dotyczących VAT, by ograniczyć straty o 80 proc. Według Komisji Europejskiej, mimo pewnej poprawy ściągalności tego podatku w 2015 r., straty są ogromne, bo wynoszą 152 mld euro (ok.12 proc. oczekiwanego poboru). Największy ubytek odnotowano w Rumunii (37,2 proc), na Słowacji (29,4 proc.) i w Grecji (28,3 proc.). Polska też znalazła się w tej niechlubnej czołówce – 24,5 proc., co oznacza 9,7 mld euro. Koniec tej listy zamykają Hiszpania (3,5 proc.) oraz Chorwacja (3,9 proc.). W 2015 r. luka w VAT zmalała w większości państw unijnych, ale w siedmiu nieco się powiększyła (Belgia, Dania, Irlandia, Grecja, Luksemburg, Finlandia i Wielka Brytania).

    Awans?

    FTSE Russell, należący do grupy London Stock Exchange, corocznie klasyfikuje kraje pod względem statusu rozwoju. Niespodziewanie we wrześniu ogłosił, że przesunął Polskę z grona wschodzących rynków zaawansowanych do grupy rynków rozwiniętych. Formalnie decyzja ta wejdzie w życie za rok, bowiem Polska musi przystosować się do tej zmiany. Co oznacza ten awans? Przede wszystkim poprawi nasz wizerunek gospodarczy, bowiem znaleźliśmy się w grupie najbardziej rozwiniętych rynków. Ponadto jesteśmy pierwszym krajem Europy Środkowo- Wschodniej, który dojrzał do tego awansu. Po wtóre, nowy status otwiera szerzej wrota inwestorom zagranicznym. Jednakże nie jest pewne, czy przyniesie to oczekiwane korzyści. Na przykład agencja finansowo-ekonomiczna Bloomberg wyraziła pogląd, że dotąd jesteśmy dużym graczem na rynkach wschodzących, a teraz staniemy się małym graczem na rynkach rozwiniętych.

    No cóż, należy czekać na zachowanie inwestorów, dla których byliśmy dotąd atrakcyjnym rynkiem.

    Zygmunt Słomkowski

    Udostępnij w sieci ....
    Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestShare on Google+Share on VKShare on Tumblr

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *