• Menu

    Czy polska gospodarka jest w ruinie?

    DSC_4695Hasło „Polska w ruinie”, tak często powtarzane w czasie ubiegłorocznych kampanii wyborczych, nie znajduje potwierdzenia. Na razie stan polskiej gospodarki jest w pełni zadowalający. Niepokój budzi tylko to, co się będzie z nią działo w najbliższych latach.

    Stopa bezrobocia w marcu wyniosła 10 proc. wobec 10,3 proc. w lutym – podał Główny Urząd Statystyczny. Bezrobocie na początku roku nigdy nie było tak niskie. Rok temu o tej samej porze wynosiło 11,7 proc. Te dane nastrajają optymistycznie. Marzec może być ostatnim miesiącem 2016 r., w którym wynik będzie dwucyfrowy. Pod koniec roku stopa bezrobocia powinna osiągnąć poziom zbliżony do 9 proc.

    Pytani przez Narodowy Bank Polski eksperci przewidują, że wzrost PKB w 2016 i w 2017 roku osiągnie najprawdopodobniej 3,6 proc., a bezrobocie spadnie do 8,6 proc. w 2018 roku.

    Z raportu „2016 Global Manufacturing Competitiveness Index” autorstwa firmy Deloitte oraz Amerykańskiej Rady ds. Konkurencyjności wynika natomiast, że Polska zajmuje 15. pozycję w świecie i 5. w Europie pod względem konkurencyjności produkcji przemysłowej. Liderem są Chiny, ale w ciągu czterech lat ich miejsce zajmą Stany Zjednoczone. W Europie Środkowo-Wschodniej liderem jest Polska.

    Na pobożnych życzeniach

    Rząd przyjął Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2016-2019, opracowany przez zespół wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Zakłada on, że w 2016 r. deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniesie 2,6 proc. produktu krajowego brutto, wzrost gospodarczy sięgnie 3,8 proc., a ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadną średnio o 0,4 proc.

    „Prognozuje się – czytamy w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu – że w kolejnych latach realne tempo wzrostu PKB nadal będzie przyspieszać i wyniesie: 3,9 proc. w 2017 r., 4,0 proc. w 2018 r. i 4,1 proc. w 2019 r.”. Podstawowym jego czynnikiem ma być popyt krajowy, w tym spożycie gospodarstw domowych, wspierane przez postępującą poprawę sytuacji na rynku pracy i przez program Rodzina 500 +. Kolejnym czynnikiem, pozytywnie wpływającym na wzrost gospodarczy, będą inwestycje – w związku z oczekiwanym przyspieszeniem wydawania środków unijnych i niskim kosztem kapitału. Na wzrost PKB korzystnie wpłyną także działania rządu, prowadzące do gospodarki opartej na wiedzy z innowacyjnym sektorem wytwórczym oraz nowoczesnym sektorem usług.
    Zadłużenie rządu i samorządów w 2016 r. oszacowano na 52 proc. PKB. Przewiduje się, że wzrośnie on w 2017 r. do 52,5 proc. PKB, a w kolejnych latach będzie się obniżać i osiągnie 52,0 proc. PKB w 2018 r. i 50,4 proc. PKB w 2019 r. Oznacza to, że zadłużenie finansów publicznych utrzyma się w ramach wyznaczonych przez konstytucję, czyli 60 proc. PKB.

    Prof. Andrzej Koźmiński uważa, że plan Morawieckiego na pierwszy rzut oka wygląda przekonująco. Im bardziej jednak wniknie się w jego szczegóły, tym więcej rodzi się wątpliwości. Przede wszystkim nie wiadomo, jak odbierze go ECOFIN, czyli unijna Rada do spraw Gospodarczych i Finansowych. Zasiadają w niej ministrowie finansów i gospodarki wszystkich krajów UE. Mogą mieć wątpliwości, co będzie, gdy Polska nie zdoła spełnić wszystkich swoich obowiązków wynikających z obietnic wyborczych. Już dzisiaj widać, że kołdra jest za krótka. Ponadto nie ma w tym planie buforów zabezpieczających nas przed niekorzystnymi procesami w globalnej gospodarce. Jest bardzo możliwe, że jak np. Chiny pogrążą Europę, to ona pogrąży nas. I co wtedy? Cały plan się zawali. Na horyzoncie powinniśmy dostrzec więc kłopoty, którym należy przeciwdziałać już dzisiaj. Plan skonstruowany na pobożnych życzeniach tego nie zapewnia.

    – Jeśli jest jakaś osoba w rządzie, która zna się na finansach i gospodarce, to taka osoba jeszcze się nie ujawniła – powiedział prof. Leszek Balcerowicz. Jego zdaniem to, co przedstawiło Ministerstwo Finansów w tzw. programie konwergencji, to jest zapowiedź zwiększania deficytu, mimo że resort nie zakłada, iż będą spełniane inne obietnice PiS-u niż program Rodzina 500 +.

    Balcerowicz stwierdził też, że prezydent powinien porozumieć się z ministrem finansów i pokazać, jak sfinansuje własne obietnice (skrócenie wieku emerytalnego, pomoc tzw. frankowiczom). – To są miliardy złotych. Nie można tolerować skrajnej nieodpowiedzialności najwyższych urzędników państwowych, w tym przypadku Andrzeja Dudy – zaznaczył.

    Tłumaczył, że gdyby weszła w życie ustawa frankowa przedłożona przez prezydenta Dudę, to zgodnie z ekspertyzą Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego, byłaby to katastrofa dla banków. – Ogromne straty banki przerzuciłyby na klientów. Katastrofa banków to jest katastrofa gospodarki. To miałem na myśli, mówiąc o skrajnej nieodpowiedzialności – wyjaśniał. – Słyszę wiele wypowiedzi, które porażają mnie swoją niekompetencją albo lekkomyślnością. Jeżeli się zapowiada przyspieszenie rozwoju gospodarczego w Polsce, doganianie pod względem poziomu życia tego, co jest na Zachodzie w przeciągu 15 lat i jednocześnie proponuje się lekarstwo gorsze od choroby, czyli plan Morawieckiego to znaczy, że nie mamy do czynienia z poważną wiedzą.

    Zgodnie z programem Morawieckiego odpowiedzialny rozwój ma się opierać na pięciu filarach: reindustrializacji, innowacyjności firm, uruchomieniu kapitału, ekspansji zagranicznej i zrównoważonym rozwoju regionalnym. Przewiduje ponad bilion złotych na inwestycje w najbliższych latach. Ich źródłem mają być fundusze unijne, środki na lokatach polskich firm oraz spółki Skarbu Państwa.

    – Stale niska lub ujemna inflacja w Polsce może stanowić ryzyko dla finansów publicznych w tym roku, biorąc pod uwagę jej wpływ na niższe dochody budżetowe rządu pochodzące z podatków – twierdzi Enrique Diaz-Alvarez, dyrektor ds. oceny ryzyka w międzynarodowej instytucji płatniczej Ebury. – Jeśli inflacja nie powróci w 2016 r. na dodatni poziom, zauważalne będą mniejsze przychody podatkowe. Jest jednak mało prawdopodobne, aby miało to istotny wpływ na finanse publiczne.
    Jego zdaniem, zagrożeniem dla polskich banków, z których wiele ma już dziś niską rentowność, może być nałożony na nie nowy podatek. – To ryzyko stanowi hamulec dla polskiej gospodarki i może doprowadzić do wolniejszego wzrostu PKB i mniejszej zdolności kraju do absorbowania zewnętrznych wstrząsów, które obserwujemy na światowych rynkach.

    Wysychające źródła

    Wiele będzie zależało od poprawy ściągalności podatków. Mimo szumnych zapowiedzi nowej ekipy rządzącej nic się w tej dziedzinie nie poprawia. Źródła zasilania budżetu wyschły jeszcze bardziej.

    Problemy ze ściągalnością podatków – głównie CIT i VAT – wytykały nam przed rokiem Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. „Wydajność w zakresie poboru podatków pogorszyła się istotnie podczas kryzysu i nie uległa poprawie” – diagnozował MFW. Według niego, słabe wyniki w tej dziedzinie są sprzeczne z notowanymi w innych krajach UE, w których poziom poboru podatków w stosunku do PKB powrócił do wyników odnotowanych przed kryzysem 2008 roku. „Trwający spadek w zakresie podatku CIT jest znaczący i może wskazywać na potencjalny wzrost ryzyka w zakresie wypełniania obowiązków podatkowych przez firmy” – uznał MFW.

    Rząd wprowadza więc klauzulę, która wyznaczy granice dopuszczalnej optymalizacji podatkowej. Ma przeciwdziałać unikaniu przez firmy opodatkowania, czyli uniemożliwić im dokonywanie sztucznych i niemających uzasadnienia gospodarczego czynności, za pomocą których próbowałyby ominąć przepisy i osiągnąć korzyści podatkowe. Fiskus będzie mógł uznać, że dana czynność podatnika, np. transakcja, została podjęta przede wszystkim lub tylko i wyłącznie w celu obniżenia podatku. W takim wypadku podatek zostanie określony we właściwej wysokości.

    Pod koniec kwietnia premier Beata Szydło i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformowali też, że powstają przepisy, które umożliwią odbieranie przestępcom podatkowym korzyści, jakie osiągnęli nielegalnie, nawet gdyby ukryli je np. poprzez przekazanie innym osobom. W celowość tych działań mało kto w Polsce wątpi. W skuteczność jednak tak.

    Maciej Otrębski

     

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Artykuły powiązane

  • Kategorie